Ani władca, ani kumpel

Pod moim sercem bije drugie serce. Chłopczyk. Bliskość tak wielka, spojenie w jedno tak naturalne, że nie ma dla niego świata poza mną. On jest, bo jest mama.
Wkrótce jednak przyjdzie na świat i zacznie doświadczać jeszcze innej obecności, w stosunku do niego zewnętrznej, obecności swego ojca. Chwilowo niepewnego, zagubionego, szukającego siebie i swego miejsca wobec małego, nieznanego mu zupełnie człowieka złożonego w jego ręce.

Nosimy w sobie różne obrazy ojcostwa – ślady pozostawione przez dom rodzinny, społeczeństwo, w którym się wychowaliśmy, religię, rozwój cywilizacyjny. Większość stanowi dziś jedynie ich karykaturę, odrzucaną jednomyślnie przez współczesnych psychologów i wychowawców. Wiadomo, jakim ojcem nie być. Obalone wizerunki pozostawiły jednak po sobie pustkę, która potrafi głęboko niepokoić. Czym bowiem zastąpić zdemaskowane karykatury? Jakiego ojca potrzebują dziś nasze dzieci?

Pan i władca

To ja tu rządzę! Wizerunek dobrze znany, przez długie lata uznawany za model ojcostwa. Zachodnia kultura, powołując się na nowe osiągnięcia w dziedzinie dziecięcej psychologii, odrzuciła ów model, co nie oznacza, że ojcowie już po niego nie sięgają. Wszakże po omacku szukają sposobów poradzenia sobie z wyzwaniem, jakim jest wychowanie dziecka.

Pan i władca nie waha się użyć siły, by pokazać, do kogo należy ostatnie słowo. Wymaga bezwzględnego posłuszeństwa i podporządkowania się dzieci, co sprawia, że drobiazgowe przestrzeganie domowych zakazów i nakazów staje się treścią ich relacji. Obwinianie dziecka z powodu wykroczeń jest na porządku dziennym. Ojcowie tacy zwykle tłumaczą swoje postępowanie dbałością o ojcowski autorytet. Pojęcie to, choć kluczowe, potrafi narobić sporo zamieszania. Wszyscy są zgodni, że bez autorytetu nie ma ojcostwa, gdyż ze swej natury zawiera on w sobie element siły i władzy. Czym jest jednak owa siła i władza, jeśli nie panowaniem nad dzieckiem, jak nad własnością?

Zasady i wartości

Ojcowska siła potrzebna jest bez wątpienia po to, by dziecko mogło czuć, że jest obok niego ktoś silniejszy, na kim może się oprzeć. Ktoś, kto wyznacza granice i ustala zasady dające poczucie bezpieczeństwa. Dotyczy to w szczególności małych dzieci, które nie odróżniają jeszcze dobra od zła. Jakże ważna jest w ich życiu silna ojcowska obecność, która nie dopuści do przejęcia władzy przez swe pociechy; władzy, która ostatecznie dziecku jedynie by zaszkodziła. Istotnie, z reguły to mamy ulegają dzieciom, pozwalając na dyrygowanie całą rodziną, wyznaczając im tym samym miejsce, które do nich nie należy. Mądry tata nie dopuści do tego, by dziecko decydowało, co będzie na obiad, ile czasu mają z nim spędzać rodzice ani jaki model samochodu ma kupić rodzina.

Dobry użytek z autorytetu pozwoli również na wpojenie dzieciom wartości, które według rodziców decydują o pięknie życia. Jedyną skuteczną metodą jest w tym wypadku własne świadectwo; bynajmniej nie głoszenie kazań (jak swego czasu śpiewała Madonna: „Papa don’t preach”). Zadanie to musi być przez ojca spełnione rzetelnie, jeśli dzieci nie mają paść ofiarą reklamy, mediów czy popkultury, które tylko czekają, by powierzyć im rolę przekazywania wartości młodemu pokoleniu.

Znam rodziny, w których ojciec całą odpowiedzialność w tej dziedzinie zrzuca na matkę. Nie ma się jednak co łudzić, że jej przykład niepoparty autorytetem ojca przyniesie zamierzone owoce. Kwestia przekazywania wiary i wartości ewangelicznych stanowi jeden z charakterystycznych przykładów. Jeżeli jedynie mama wyraźnie za nimi stoi, jeżeli ona sama zabiera dzieci do kościoła i uczy modlitwy, szanse na to, że dziecko owe wartości p

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się