Między ascezą a erotyką

Między ascezą a erotyką

Nietoperz w świątyni – zżymam się na tytuł, nie zaś na książkę, na którą od dawna czekałem. Tak, widziałem nieraz jak motyl, nietoperz lub ptak wlatywały do kościoła. W pierwszym odruchu cieszyłem się, dostrzegając w tym uśmiech Pana Boga. Zwierzęta i ludzie, niemal cały świat zamknięty, odnaleziony w świątyni. Uśmiech gasł, gdy obserwowałem, jak skrzydlaci podróżnicy rozpaczliwie miotają się, podejmując raz po raz próbę wydostania się z zamkniętej przestrzeni. Myliły ich witraże, ogłuszało echo. Pamiętam podenerwowanie i niepokój modlących się, ich uczucie niesmaku, gdy motyl przysiadał na monstrancji, gdy nietoperz oświetlony od spodu rzucał złowrogi cień na ścianę, gdy gołąb przypatrywał się – złowieszczo? podejrzliwie? – wciśnięty pod stropem. Obecność zwierząt w świątyni podkreślała obcość, zwracała uwagę na dzielące nas nieprzekraczalne granice – jakże to, sierść i pióra, czułki i błoniaste skrzydła na białym obrusie ołtarza, na złotym tabernakulum? Przeczytawszy tytuł biografii Jerzego Nowosielskiego, niemal poczułem na języku niesmak tego konkretu: sierść kontra wykrochmalone płótno. Pisać w taki sposób o Nowosielskim?

Światło, półcienie, ciemności

A jak pisać inaczej? Naturalnym działaniem biografa jest przedstawianie postaci malarza za pomocą jego obrazów. Dzięki nim najlepiej widać twórcę – opowiedzieć go, posługując się jego własnym dziełem, tytułami, laudacją i sprzeciwem krytyków. Jednak werniks życia Nowosielskiego wymyka się, zbyt jest tajny, poszarpany, by lekko przejść nad tym do porządku dziennego. Świetnie wyczuwa to Krystyna Czerni. Inaczej pisze się o polityku, inaczej o artyście. Jeszcze inaczej o artyście, który niedawno odszedł. Gracja i delikatność w poruszaniu problemów będą tu nieodzowne, ale jednocześnie śmiałe dotykanie spraw kłopotliwych, a nawet bolesnych, jest konieczne. Nie laurka i nie skandal. Czerni niemal do perfekcji opanowała ten trudny krok. Śmiało zapuszcza się w rejony prywatności, ale ma dostatecznie dużo taktu, aby w porę się wycofać, zostawiając czytelnikowi ocenę. Autorka kontroluje się, wie, o kim pisze – to nie ona jest najważniejsza. Spodziewałem się, że Krystyna Czerni, która od kilku lat przybliża nam twórczość Nowosielskiego i wydała jego listy do Tadeusza Różewicza czy Ryszarda Przybylskiego, będzie skwapliwie przemycać autocytaty, powtarzać się czy wręcz przyznawać sobie prawo do bycia jedyną interpretatorką. Nic z tych rzeczy: to pełna pasji biografia jednego bohatera. Piszę o tym tak obszernie, ponieważ coraz rzadziej mamy do czynienia z klasycznie piękną biografią, która potrafi umiejętnie korzystać ze światła, półcienia i ciemności.

Każdy ma jakąś rodzinę, powtarza na wstępie autorka. I rzeczywiście, to zdanie tak oczywiste staje się nie lada wytrychem do życiorysu Jerzego Nowosielskiego. Znamy jego postać z obrazów, nieobce są nam jego wypowiedzi, jednak Czerni nadaje wizerunkowi mistrza Jerzego właściwe proporcje. Jedyne, co o nim wiemy, to jego własna, świadoma autokreacja. Przyznajmy: świetna. Nowosielski profesorem sztuk plastycznych, wybitnym malarzem, niepokojącym teologiem prawosławnym, mistykiem przeżywającym cierpienie zwierząt i opuszczenie Boga. To wszystko po części prawda, to wszystko składa się na jeden obraz. Ale ile było Nowosielskiego w Nowosielskim, kim był pan Nowosielski?

Jezioro żywiołu, piasek czasu

Malarz nie lubił mówić o swojej przeszłości. Szerszej publiczności objawił się jako w pełni ukształtowana osobowość. Poprzedzała go tajemnica, z tajemnicy przychodził. Podobna sytuacja pojawia się w działalno

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się