Biały jeleń

Ciągle mnie to prześladuje. Kiedy byłem dzieckiem, pytanie było bardzo kłopotliwe. Dorośli, jak zwykle, wymigiwali się odpowiedziami: „A jakoś to tak Bóg urządził”. A kiedy nie bardzo wypadało powoływać się na Stwórcę, zaczynali opowiadania o ewolucji, która to nagradzała najmocniejszych, a z tych najlepszych znowu byli lepsi, no i na koniec – sam popatrz w lustro. Ty naczelny, odrębny, szczególny między innymi gatunkami.

Pytanie, które mnie trapiło, było proste: Co się stało w Raju z niewinnymi zwierzętami? Żyły w spokoju, przyjaźni, wilk obok owcy, lew obok koźlęcia – i trach, wszystko się zawaliło.

Nie z ich winy, bo wąż się nie liczy, był tylko wcieleniem Złego. Z winy ludzi – to oni, jakby nie było, przekroczyli prawo, ale zwierzęta?

Co pewien czas śnił mi się ten straszliwy dzień. Oto zatrzaskuje się brama za ludźmi, a co ze zwierzętami? No właśnie, muszą wejść w okrutny świat. Układ wzajemnego pożerania się, eliminacji słabszych, aby rozmnażali się lepsi.

Gdy dorosłem i odwiedzałem różne muzea na świecie, widziałem obrazy pokazujące ową straszliwą chwilę. A raczej moment tuż przed nią. Oto lew, jeszcze niewinnie uśmiechnięty, już ma w pysku żarłoczność. I koźlę – jeszcze nie wie, co to strach, ale już czuje, jak mu zamiera tętno. W oczach wszystkich zwierząt jest to, co się zaraz stanie i będzie nowym prawem.

Można to nazwać ładniej, zamiast ewolucją, doskonaleniem się gatunków. Ale kiedy oglądam naturę i filmy przyrodnicze pokazujące ów koszmar mordu, przerażenia, wzajemnej walki, jaka odbywa się najczęściej w mroku nocy, to co z tym zrobić?

Ze współczesnych polskich poetó

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się