fot. jonas tebbe / Unsplash

Iz 42,1–4.6–7 / Ps 29 / Dz 10,34–38 / Mt,13–17

[8 stycznia 2023 / Niedziela Chrztu Pańskiego]

„Ja, Pan, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów” (Iz 42,6).

Jeden z teologów napisał, że tym, co wyróżnia judaizm, a w konsekwencji także chrześcijaństwo, jest nie tyle monoteizm, ile przymierze między Bogiem a ludźmi. Idea jednego Boga była obecna zarówno na kartach Biblii, jak i w starożytnej myśli greckiej u Arystotelesa czy Plotyna. Jednak filozoficzny Bóg Greków nie interesuje się światem człowieka. Mimo pewnych rysów osobowych jest zajęty kontemplacją tego, co doskonałe, czyli samego siebie.

Bóg Biblii jest inny. Z jakiegoś tajemniczego powodu zależy Mu na człowieku i troszczy się o ludzi. Objawia się i zawiera z nimi przymierze. Jedno z pierwszych to przymierze z Noem po potopie; co ciekawe, zawarte z całą ludzkością. Mamy także opisy przymierza z Abrahamem, następnie przymierza na górze Synaj z Mojżeszem i narodem wybranym. Prorocy wzywają do zachowywania przymierza, wskazując na związek między wiarą w jednego Boga Jahwe i spełnieniem się Bożych obietnic. Wreszcie następuje ostatnie przymierze, nieodwołalne, z całą ludzkością – przymierze w Chrystusie.

Słowo „przymierze” brzmi mało romantycznie i jego pochodzenie jest rzeczywiście prozaiczne – ludzie zawierają ze sobą umowy w jakimś celu. Jednak w teologii nie należy rozumieć tego pojęcia wyłącznie przez pryzmat prawnych zobowiązań. Prorocy nadają pojęciu przymierza głębsze znaczenine: Izrael jest trzodą owiec, a Jahwe pasterzem, Izrael jest winnicą, a Jahwe jej właścicielem, Izrael jest synem, a Jahwe ojcem, Izrael jest oblubienicą, a Jahwe oblubieńcem. Wyrażenia te każą myśleć o przymierzu nie w kategoriach ścisłej umowy i egzekwowania surowych konsekwencji, ale w kategoriach troski, opieki, miłości. Idea, która dochodzi do pełnego znaczenia w osobie Jezusa, mówi o niezasłużonej miłości Boga do człowieka, wzywającej do wzajemności i wyrażającej się w posłuszeństwie.

Gdy Jezus przyjął chrzest w Jordanie, z nieba rozległ się głos „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. Słowa te dotyczą nie tylko Jezusa. Po to zostały wypowiedziane głośno, aby dotarły do każdego i by każdy zrozumiał, że mowa jest także o nim. Bóg przymierza spogląda na człowieka i z miłością wypowiada jego imię.

Artykuł pochodzi z miesięcznika W drodze W drodze 2023, nr 01. Kup cały numer.

Wyczyść
Niezasłużona miłość
Grzegorz Chrzanowski OP

urodzony w 1965 r. – dominikanin, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznym oo. Dominikanów i UPJPII, członek Komisji ds. Życia Intelektualnego Prowincji, redaktor naczelny Wydawnictwa W drodze (2000-2003). Do zakonu w...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze