fot. jeremy wong / pexels

Gdy kształtowało się systematyczne podejście do opisu ludzkiej moralności, teologię uprawiali prawie wyłącznie mężczyźni żyjący w celibacie. A jeśli ktoś główną dynamikę swojego życia buduje na powstrzymywaniu się od czegoś, to trudno, żeby to „coś” postrzegał pozytywnie.

Rozmawiają ks. Grzegorz Strzelczyk i Tomasz Maćkowiak

Małżeństwo zostało uznane za sakrament bardzo późno, dopiero w XII wieku. Czy to efekt klerykalizmu, niedoceniania życia świeckich?

Raczej nie. Kiedy Kościół pojawił się w życiu chrystianizowanych społeczeństw, małżeństwo jako instytucja już funkcjonowało. Uważano je za coś oczywistego i dobrego. Nie było więc potrzeby, by organizować je na nowo – w przeciwieństwie do pozostałych sakramentów. Bo przecież w społeczeństwach przedchrześcijańskich nie było Eucharystii, prezbiteratu, bierzmowania. A małżeństwo już istniało. Chrystus „podniósł je do godności sakramentu”. Trzeba było zauważyć zmianę w porządku łaski, a nie w porządku zewnętrznym. I uzyskać pewność w tym względzie. To musiało potrwać.

W wykładzie, który słyszałem w internecie, mówi ksiądz o sporze dotyczącym tego, czy małżeństwo zostaje zawarte w momencie wyrażenia woli przez małżonków czy też w momencie pierwszego stosunku seksualnego.

Tak, ten spór przetoczył się przez kościelne nauczanie. Zaczął się w starożytności. Zgodnie z prawem rzymskim, kiedy oboje małżonkowie wyrażali oficjalnie wolę zawarcia małżeństwa, związek ten stawał się faktem. Natomiast w pewnym momencie w Europie pojawiły się ludy germańskie, które miały inną kulturę. Dla nich momentem, w którym małżeństwo uznawano za zawarte, był akt seksualny. Nieraz celebrowano to na przykład w ten sposób, że cała wioska odprowadzała parę do jakiegoś pomieszczenia, a potem para wychodziła już jako mąż i żona.

I wtedy się zaczynało wesele?

Nie, wesele zaczynało się wraz z rozpoczęciem tego korowodu i trwało w trakcie… Kościół ochrzcił ludy, ale one wniosły do Kościoła także swoje obyczaje. Działo się to w czasie, kiedy małżeństwo nie było jeszcze rozpoznane przez Kościół jako sakrament. Trzeba to sobie uświadomić: to nie Kościół dyktował, co uznajemy za małżeństwo, tylko raczej sankcjonował i błogosławił to, co za małżeństwo uznawała dana kultura, nie wtrącając się w to, jak te małżeństwa są zawierane.

Kiedy pojawiło się pytanie o moment zawarcia małżeństwa?

Pytanie o moment zawarcia małżeństwa jest istotne z punktu widzenia ważności. Zajmowały się tym już średniowieczne synody. Sprawa stanęła na ostrzu noża, kiedy się pojawił uniwersytet i tam kanoniści zaczęli zadawać to pytanie, sankcjonując podejście ludów germańskich. Dodajmy, że pytanie to stawiali prawnicy, nie teolodzy.

Dlaczego ksiądz to tak podkreśla?

Bo małżeństwo w średniowieczu było także, głównie dla klas wyższych, narzędziem uprawiania polityki. Należało wiedzieć, kiedy małżeństwo się zaczyna, bo w związku z małżeństwem zawierano też kontrakt, od którego obowiązywania bądź nieobowiązywania zależał los państwa, księstwa, hrabstwa albo przynajmniej dużego majątku możnowładcy. Kolejne synody coraz bardziej regulowały te kwestie. W końcu uniwersytety w Bolonii i w Par

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2023, nr 01, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Kiedy zaczyna się małżeństwo
ks. Grzegorz Strzelczyk

urodzony w 1971 r. – prezbiter archidiecezji katowickiej, doktor teologii dogmatycznej, proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego w Tychach. Od grudnia 2020 roku członek Zarządu Fundacji Świętego Józefa...

Kiedy zaczyna się małżeństwo
Tomasz Maćkowiak

urodzony w 1967 r. – nauczyciel, tłumacz, dziennikarz specjalizujący się w zagadnieniach związanych z Czechami i Słowacją. Jego książka Byłam katolickim księdzem. Historia Ludmily Javorovej, kobiety wyświęconej w Czechach...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze