fot. Dainis Graveris

Między mężczyzną a kobietą

Trudno znaleźć we współczesnej kulturze temat bardziej kontrowersyjny niż kwestia płci (gender) – i to nie jest przesada. A jednak nie ma zgody co do tego, czym w ogóle jest płeć, nie mówiąc o tym, skąd pochodzi, co oznacza i co reprezentuje.

Zetknęłam się z kilkoma koncepcjami: płeć (gender)1 jest równa płci biologicznej; jest konstruktem kulturowym, samoidentyfikacją, sposobem autoekspresji, normą statystyczną odnoszącą się do większości ludzi, ale może nie do wszystkich2; jest nieistotną hiperkulturową tożsamością (tak jak w książce The Metaphysics of Gender Charlotte Witt). Istnieje też koncepcja, którą lubię najbardziej ze względu na jej prostotę: płeć (gender) nie istnieje.

Jest jeszcze więcej kwestii, które komplikują dyskusję: tak zwana tożsamość wynikająca z orientacji seksualnej (sexual identity), zależne od płci różnice w zakresie władzy i opresyjne prądy w kulturze. To wszystko odgrywa ogromną rolę w każdej dyskusji o płci. Udawanie, że tak nie jest, byłoby przejawem zaślepienia i utrudniłoby poszukiwanie prawdy.

A jednak, mówiąc bez ogródek, panuje tu bałagan, którego ze zrozumiałych powodów naukowcy nie chcą tknąć palcem. Temat jest śliski nie tylko pod względem filozoficznym, teologicznym i metafizycznym. Każdy bowiem, kto go dotknie, musi się liczyć z konsekwencjami, jakie mogą spowodować próby jego rozpracowania. Można być uznanym za fanatyka, mizogina albo – co chyba dla naukowca najgorsze – za kogoś, kto nie ma racji.

Każdy ma opinię na temat płci

Zacznijmy zatem od kilku metapytań: Dlaczego temat płci (w szerokim rozumieniu) jest taki śliski z metafizycznego punktu widzenia? Dlaczego boimy się nim zająć? A w końcu: Dlaczego każdy – wykształcony w prowadzeniu dyskursu czy nie – ma na ten temat swoje zdanie, najczęściej mocno wyrobione, czyli takie, które może wywołać reakcje lub oskarżenia o błąd w o wiele większym stopniu niż na przykład temat: Czym jest forma dla Arystotelesa i jak jej rozumienie wywodzi się od Platona?

Powyższe pytanie jest najistotniejsze: Dlaczego każdy ma mocno wyrobione zdanie, kiedy dochodzi do dyskusji na temat płci? Jeśli na nie odpowiemy, być może znajdziemy drogę do metapytań, które zadałam powyżej. Oczywista odpowiedź brzmi: płeć przenika nasze istnienie w taki sposób, że dotyka każdego aspektu tego, kim i czym jest każdy z nas, a nawet generuje to, kim jesteśmy. Myślę, że relacja między płcią a tożsamością osobową nie jest jeszcze w pełni zrozumiała.

Pierwszym krokiem do jej zrozumienia jest uświadomienie sobie, że płeć – niezależnie od jej dokładnej definicji – jest bardzo bliska temu, jak postrzegamy siebie samych. Właśnie z powodu tej bliskości bardzo trudno jest nam dostrzec, czym jest płeć. Jestem w stanie wyobrazić sobie siebie dorastającą w innej klasie społecznej lub w innym regionie kraju, ale trudne byłoby dla mnie wyobrażenie sobie siebie w oderwaniu od tego, że jestem kobietą. W pewnym sensie, kiedy dokonuję w myślach takiego przeskoku – znika moje „ja”, a osoba, o której myślę, staje się kimś innym3.

Jeśli uznamy, że płeć głęboko wpływa na nasze jestestwo albo z niego wyrasta, wtedy zrozumiemy, dlaczego debata o niej wywołuje tak silne emocje i opinie: niezależnie, czy mówimy o relacjach między płciami, ideologiach związanych z transpłciowością, czy o cechach mężczyzn i kobiet. Jako osoby wcielone i seksualne wszyscy na jakimś etapie życia myślimy o płci, nawet jeśli nie robimy tego bezpośrednio. Jako stworzenia wcielone i seksualne, które przynajmniej pośrednio, ale często zupełnie wprost zajmują się tym, co to znaczy mieć płeć, zwłaszcza w odniesieniu do płci przeciwnej – wszyscy mamy prawo mówić, czym jest płeć i jakie ma znaczenie.

Jeżeli tak sprawy się mają, dlaczego tak bardzo jesteśmy niepewni? Odpowiedź znajdujemy w naszych, być może nienazwanych przekonaniach o tym, jak istotna jest sprawa płci. Dotyka ona tego, co w nas najgłębsze, intuicyjnie to wiemy. Poruszenie tego tematu jest jak wejście na ziemię świętą. Może nie powinniśmy tam wchodzić nieprzygotowani, bo przypłacimy to życiem? Nasze wahanie rzuca światło na prawdę, że płeć to tajemnica w najpełniejszym i najbardziej realnym znaczeniu tego słowa.

Z czym więc zostajemy? Jak dotąd – z chaosem i bez wielu punktów wspólnych, zarówno w Kościele, jak i poza nim. Grunt jest zaminowany i łatwo o spowodowanie eksplozji. Może więc dać sobie spokój. A może jednak nie. Dlaczego? Za chwilę to uzasadnię. Zanim to zrobię, chciałabym nakreślić trzy główne postawy, z którymi się spotykam na gruncie debaty o płci w filozofii i teologii

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 08, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść