fot. Fabrice Villard

Lepiej deficere niż excedere

Jako że liczba osób znających łacinę systematycznie spada, a stali czytelnicy „Śląskiej prowincji” mogą godziwie oczekiwać kolejnych śląskich słów w tytule felietonu, spieszę z wyjaśnieniem: ani deficere, ani excedere nie są wyrazami z godki. Miłośników śląskości w ogóle dziś zawiodę, wątki śląskie już się w tym odcinku skończyły.

Tytułowe zdanie pochodzi ze starego tekstu. W 1943 roku Kongregacja Świętego Oficjum (dzisiejsza Kongregacja Nauki Wiary) wydała instrukcję dla spowiedników. Jej polska wersja ukazała się po raz pierwszy bodaj w poznańskich „Wiadomościach Duszpasterskich”. Czytamy w niej między innymi: „Spowiednik nie powinien na spowiedzi zadawać niepotrzebnych lub ciekawych pytań, dotyczących zwłaszcza 6 przykazania”. Mniej zorientowanym przypomnę: szóste przykazanie mówi „Nie cudzołóż”, ale praktycznie wiąże się z nim wszystkie zagadnienia moralne związane ze sferą seksualną. Nieco dalej w tym właśnie kontekście pada zdanie, z którego pochodzi tytuł: „W tych sprawach lepiej deficere niż excedere cum ruinae periculo, dlatego w wypadku wielkiej szkody penitenta lub kapłana można się wstrzymać ab integritate cenfessionis oraz od pytań skądinąd może koniecznych”. Zdaniem Kongregacji lepiej zrobić mniej, niż trzeba (deficere – od tego słowa pochodzi nasz „deficyt”), niż przesadzić (

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2021, nr 08, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść