Krótka historia pewnego rozczarowania
fot. taylor brandon / UNSPLASH.COM

Krótka historia pewnego rozczarowania

To pierwszy tekst tego cyklu, więc wypada się przywitać i wytłumaczyć z jego nazwy. Cóż – pochodzę z Piekar Śląskich, które zdecydowanie zasługują na miano prowincjonalnego śląskiego miasteczka. A i z Katowicami, w których mieszkam, w pewnym sensie nie jest inaczej – leżymy sobie w pewnym oddaleniu od głównego nurtu spraw, którymi żyje centrum. I odnosi się to chyba zarówno do rzeczywistości społeczno-politycznej, jak i kościelnej. Nie ukrywam, że dobrze mi z tym rodzajem dystansu, który prowincjonalność wytwarza. Może dlatego, że pozwala na planowe nienadążanie za aktualnościami, przegapianie newsów. Mieszkając na prowincji, nie trzeba zabierać głosu natychmiast i w każdej sprawie – bo i tak nikt nie pyta. Stereotyp? Być może. Ale sprawdzić to łatwo – zapraszam na Śląsk, mieszkania na prowincji też są stosunkowo tanie.

Drugie (i ostatnie) z wyjaśnień wstępnych: z wykształcenia i zamiłowania jestem księdzem teologiem, i to jeszcze teologiem systematykiem. Takim od budowania głównie teoretycznych systemów. To prowadzi do nieuchronnego wewnętrznego starcia z moimi śląskimi korzeniami, z ich – równie stereotypowym co w przypadku prowincjonalności – praktycznym zacięciem i pewną niechęcią do abstrakcyjnego dyskursu. W pewnym sensie zatem jestem bytem w stanie permanentnej polemiki z samym sobą. Gdyby się to w tekstach ujawniło, proszę o wyrozumiałość. A teraz już do rzeczy.

Zostało Ci jeszcze 70% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się