Mafiozi mówią Szekspirem
fot. teemu paananen / UNSPLASH.COM

Mafiozi mówią Szekspirem

Oferta specjalna -25%

Drugi List do Koryntian

0 votes
Wyczyść

Cezar musi umrzeć, reż. Paolo I Vittorio Taviani, występują: Cosimo Rega, Salvatore Striano, Giovanni Arcuri, Antonio Frasca, reż. Paolo I Vittorio Taviani, występują: Cosimo Rega, Salvatore Striano, Giovanni Arcuri, Antonio Frasca

Jedna z linii rzymskiego metra kończy swój bieg na stacji Rebibbia. – Eee, nie jedźcie tam. Nie ma po co – radzi łamaną angielszczyzną Włoch, gdy podczas wędrówki przez Wieczne Miasto pytamy go z mężem o drogę. Tak Rzymianie traktują Rebibbię – przedmieścia miasta, które słyną właściwie tylko z jednego: więzienia o zaostrzonym rygorze, w którym kilkudziesięcioletnie wyroki odsiadują najwięksi włoscy przestępcy: mordercy, członkowie mafii, handlarze bronią, złodzieje. Część wyroku odbywał w nim m.in. Ali Agca, który 13 maja 1981 roku na placu św. Piotra strzelał do Jana Pawła II. I to właśnie w Rebibbii papież odwiedził zamachowca.

W sumie trudno mieć rzymianom za złe, że nie wysyłają tam turystów. Kto zresztą odwiedzałby tę część miasta tylko po to, by zobaczyć więzienie? Może nie od razu szaleniec, ale na pewno ktoś o dużej wyobraźni. Nam jej zabrakło – zakończyliśmy wycieczkę po Rzymie trzy stacje metra wcześniej.

Ucieczka w wolność

Dużą wyobraźnią wykazał się za to duet znakomitych reżyserów, nestorów włoskiego kina – braci Paola i Vittoria Tavianich, którzy w swoim ostatnim filmie upomnieli się o Rebibbię. Akcję filmu Cezar musi umrzeć osadzili (nomen omen) właśnie w więzieniu, a bohaterami filmu uczynili skazanych. Występują w nim pod swoimi nazwiskami i grają siebie. Tylko Salvatore Striano nie odsiaduje wyroku. Ale on także, nim zaczął grać w filmach (wystąpił m.in. w głośnej Gomorrze), był więźniem Rebibbii.

Film zdobył już międzynarodową sławę, otrzymał kilkanaście nagród, w tym Złotego Niedźwiedzia i nagrodę Jury Ekumenicznego na tegorocznym Berlinale oraz nagrodę Davida di Donatella Włoskiej Akademii Filmowej w kilku kategoriach. Na początku 2013 roku powalczy o Oscara – jest włoskim kandydatem do statuetki w kategorii filmów nieanglojęzycznych. W czym tkwi jego siła?

W filmie Tavianich poznajemy największych przestępców twarz po twarzy, kartoteka po kartotece. Tu 20 lat za zabójstwo, tam 15 lat za rozboje. Wielu siedzi za handel narkotykami i układy mafijne. Starsi, młodsi, różni. W więzieniu są od kilkunastu lat albo zaledwie od kilku miesięcy. Łączy ich bagaż doświadczeń i kontrowersyjna przeszłość. A także… Szekspir.

W ramach programu resocjalizacyjnego mają wystawić na więziennej scenie Juliusza Cezara. Oryginalny projekt, wykorzystujący więzienie o zaostrzonym rygorze jako miejsce teatralnych eksperymentów, prowadzi znany reżyser Fabio Cavalli.

Więźniowie przechodzą casting, szef programu rozdziela role. Zaczynają próby. Ale nie są to zwykłe próby. Ćwiczą w ciasnych celach, na korytarzach, w więziennej bibliotece, na spacerniaku. Sami przygotowują scenografię, wymyślają kostiumy. Sami są dla siebie surowymi krytykami i pierwszą widownią. Nie wychodzi im, zapominają tekstu, denerwują się, wracają do sceny, jeszcze raz i jeszcze…

Z dnia na dzień angażują się coraz mocniej i coraz trudniej im oddzielić więzienną codzienność od tej na scenie. Mówią Szekspirem i zasypiają z Szekspirem. Z czasem zaczynają się identyfikować z granymi postaciami. – Ty jesteś jak Decjusz, fałszywy od lat, mówisz o mnie za plecami – zarzuca jeden drugiemu.

Szekspir rozwiązuje im języki. Kwestiami z dramatu mówią sobie rzeczy, o których dotąd nie mówili nikomu: – Poszliśmy zamknąć gębę jednemu frajerowi, aż tu nagle on przystanął, odwrócił się do mnie i powiedział dokładnie to, co jest w mojej roli – przeżywa kolejny aktor.

Zaczynają przeglądać się w szekspirowskiej sztuce. Z dnia na dzień wnosi ona coraz więcej do ich trudnego życia-nie-życia za więziennymi kratami. Spektakl staje się ich ucieczką i wolnością, której tak niewiele mają w sobie i wokół siebie. – Dzięki prostym, a jednocześnie wspaniałym słowom Szekspira przez parę dni ci więźniowie mogli znowu żyć. To było tylko kilka dni, ale wiązały się z wielką pasją – mówił Paolo Taviani, odbierając Złotego Niedźwiedzia w Berlinie. – Mamy nadzieję, że widzowie po obejrzeniu filmu będą mogli powiedzieć, że także więzień, na którym ciąży wielka kara, na przykład dożywocie, jest i pozostanie człowiekiem – dodał reżyser.

Przebudzenie

Od pierwszych scen osadzeni budzą sympatię. Widz na chwilę zapomina o ich przestępczej przeszłości – tak jak grający zapominają o więziennej rzeczywistości, zanurzając się w Szekspirze. Oglądającego przejmuje ich los, wzrusza. Mimo że z tyłu głowy ma cały czas: „członkowie camorry, mordercy, handlarze bronią, sprawcy rozbojów z bronią w ręku …”.

Raz oglądamy na ekranie film, raz spektakl. Czasem po prostu zapis warsztatów teatralnych, eksperyment resocjalizacyjny, innym razem psychodramę, fabularyzowany dokument… Przenikanie się gatunków, niejednoznaczność formy to duży atut filmu Tavianich.

Nakręcony został w czerni i bieli, choć w rzeczywistości, o której opowiada, nic nie jest jednoznacznie czarne czy białe. Tylko finałową scenę – premierę spektaklu – twórcy filmu zdecydowali się pokazać w kolorze. Purpurowe płaszcze, rzymskie tuniki, barwna scenografia. Błysk reflektorów, oklaski, ukłony przed widzami… Dla więźniów aktorów to naprawdę wielki dzień. Coś się dla nich właśnie kończy, ale mimo powrotu do rzeczywistości sprzed Szekspira – widz czuje, że coś też się zaczyna. Że sporo się zmieniło. Wciąż wprawdzie ciążą na nich bezwzględne wyroki, wciąż są i będą podopiecznymi Rebibbii. Nie można jednak nie uwierzyć w ich przemianę. W przebudzenie.

Przejmujący to film, jednocześnie wzruszający i zabawny. I choć być może miejscami także przewidywalny (co zarzucała mu część krytyki), zdecydowanie wart międzynarodowych nagród i nominacji. I uwagi widzów.

A tak na marginesie – kto wie, czy rzymska Rebibbia nie przeżywa właśnie turystycznego oblężenia? Turyści przecież uwielbiają takie historie, „filmowe” szlaki zwiedzania. Sama też trochę żałuję, że wtedy, w czerwcu, wysiadłam trzy przystanki za wcześnie…

Mafiozi mówią Szekspirem
Sylwia Klimek

dziennikarka, ukończyła kulturoznawstwo na UAM. Przez 11 lat pracowała w poznańskim oddziale „Gazety Wyborczej”. Pisała o sztuce, teatrze, filmach, książkach, architekturze. Współpracuje z redakcją poznańskiego IKS-a i por...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze