Jałmużna ignacjańska

Jałmużna ignacjańska

Reguły rozdawania jałmużn św. Ignacego odnoszą się do wszystkich chrześcijan, z zachowaniem specyfiki ich stanu i osobistej sytuacji życiowej.

Opowiadano mi niedawno anegdotę o zakonniku, szefie pewnej szacownej instytucji, który wrócił do swojego biura po spowiedzi i powiedział do podwładnych: Dostałem za pokutę przekazanie jałmużny dwóm ubogim. Jutro wyjeżdżam za granicę, toteż nie mam czasu. Znajdźcie więc dwie biedne osoby i dajcie im to… Tu wręczył im po dwa złote. Pracownicy spojrzeli na siebie zdumieni, a ich szef rzucił z zadowoleniem: No, to problem pokuty mam z głowy.

Powyższa anegdota odsłania kilka problemów. Po pierwsze, problem formalistycznego traktowania spowiedzi. Wyobrażam sobie, że spowiednik nieprzypadkowo wyznaczył penitentowi taką formę pokuty. Może myślał, że spotkanie twarzą w twarz z ubogim stanie się szansą na otwarcie serca podopiecznego i okazją do jego nawrócenia. Człowiek ten jednak zrezygnował z tej szansy i choć formalnie odprawił pokutę, pozbawił się całkowicie wynikającej z niej duchowej korzyści. Notabene, zestawienie kosztów lotu samolotem z sumą czterech złotych przeznaczonych dla ubogich też daje wiele do myślenia. Dla kontrastu wspomnę nie lada kłopot, jaki sprawił pewien spowiednik mojemu znajomemu, gdy w ramach pokuty zalecił mu zrobienie „dobrego uczynku”. Ów znajomy biedził się nad tym długi czas, wszelkie bowiem dobro, które udało mu się komuś wyświadczyć, postrzegał jako swój chrześcijański obowiązek, a nie wyraz miłosierdzia, ciągle miał zatem wrażenie, że pokuty jeszcze nie wypełnił.

Przytaczam tę historię, aby ukazać, że dawanie jałmużny jest sprawą trudną i wymaga gruntownej refleksji. Warto więc czasem odwołać się do klasyków duchowości i u nich szukać pomocy, by codzienność i rutyna nie zabiła w naszych praktykach religijnych tego, co jest w nich najcenniejsze.

Ćwiczenia duchowe św. Ignacego zawierają wiele praktycznych wskazań dotyczących różnych aspektów życia duchowego. Założyciel jezuitów, który był niewątpliwie genialnym metodykiem, pragnął dać swoim rekolektantom nie tylko skuteczne narzędzie do oceny własnego postępowania, ale również wskazać drogę do naśladowania Chrystusa w poszczególnych sferach ich życia. Jedną z takich praktycznych pomocy są Reguły rozdawania jałmużn (ĆD, 337344b) 1

Niektórych może nieco odstręczać suchy, niemalże wojskowy język św. Ignacego. Trudno doszukać się nim śpiewności poezji św. Jana od Krzyża czy też poetyckich wzlotów św. Teresy Wielkiej. Trudna może być również dla niektórych próba wzięcia w karby suchej metodyki tak delikatnej materii, którą jest hojność i okazywanie miłosierdzia. Czy można bowiem w jakikolwiek sposób ćwiczyć się w szczodrobliwości, by dorównać np. św. Mikołajowi, albo czy można według jakiegoś klucza naginać się do wrażliwości na biednych i cierpiących? Z pewnością taka „duchowość” mogłaby wyrządzić więcej złego niż dobrego i nie o takie zabiegi chodziło św. Ignacemu. Kiedy bowiem wczytamy się w jego tekst, przekroczymy rodzące się uprzedzenia i będziemy potrafili się wznieść ponad chropowatość języka, odkryjemy, że jest za nim ukryte niesłabnące pragnienie, aby dać z siebie więcej dla chwały Boskiego Majestatu.

W czasach, w których żył św. Ignacy, duchowni piastujący poważne stanowiska kościelne zarządzali nieraz ogromnymi beneficjami. Dotyczyło to nie tylko biskupów, którzy w hierarchii społecznej bliscy byli możnowładcom, ale i proboszczów, których ziemię przynależną do parafii uprawiali miejscowi chłopi. Stąd też do stałych obowiązków duchownych należało rozdzielanie jałmużny z własnych dochodów. To otwierało pole do nadużyć i — jak wiemy z historii — nadużycia takie się zdarzały, dlatego autor Ćwiczeń podaje zasady, kiedy ofiarowane innym dobra można uznać za rzeczywistą jałmużnę.

Zanim jednak je omówimy, warto zauważyć, że już sam opis sytuacji z czasów św. Ignacego jest nośny również dla współczesnych chrześcijan. Kiedy bowiem potraktujemy wszelkie dobra, które posiadamy, jako Boży dar, możemy w sposób bardziej wolny nimi dysponować. Każdy większy wydatek może stać się przedmiotem głębszego namysłu i rozeznania, także wtedy, gdy związany jest z przekazywaniem pieniędzy innym ludziom.

Motywacje dawania jałmużny, a także formy jej udzielania mogą być różne. Można założyć sobie, że będzie się przekazywać stałą kwotę pieniędzy na szczytny cel charytatywny, obsługiwany przez godną zaufania instytucję, można też kierować się litością, gdy na rogu ulicy spotykamy żebraka, wreszcie można dać jakąś kwotę pieniędzy dla świętego spokoju, gdy na dworcu podpity jegomość zaczepi nas i zapyta, czy moglibyśmy ofiarować mu złotówkę na chleb. Św. Ignacy zachęca do przeanalizowania motywacji, które popychają nas do finansowego wspierania innych. Mówi też, jaka powinna być motywacja chrześcijanina:

miłość, która mię skłania do dania jałmużny, powinna zstępować z góry, od miłości Boga, Pana naszego, tak bym odczuwał w sobie, że większa lub mniejsza miłość, którą mam do tych osób, jest miłością ze względu na Boga, i żeby Bóg jaśniał w tej racji, dla której kocham je więcej (ĆD, 338).

Kryterium to można doskonale odnieść do wspomnianych przeze mnie trzech przykładów udzielania bliźnim pomocy finansowej.

Pierwszy z nich w odniesieniu do miłości Boga i bliźniego nie budzi większych wątpliwości. Ukazuje on przemyślane podejście do problemu jałmużny, które można spotkać w wielu ruchach i wspólnotach chrześcijańskich. Np. we wspólnotach przymierza proponuje się wyznaczenie stałej składki, która przekazywana jest na cele charytatywne, w pewnych grupach jest to nawet dziesięcina.

Drugi przykład rodzi pytanie, czy odruch litości można uznać za przejaw miłości bliźniego. Kiedy jeszcze uświadomimy sobie, że wzbudzanie współczucia należy do podstawowych środków stosowanych przez różnej maści naciągaczy, wątpliwości rosną.

Trzeci przykład nie wymaga szerszego komentarza, bo tam gdzie jest działanie na odczepnego, zwykle nie ma miejsca na miłość bliźniego.

Odróżnienie Bożego natchnienia od działań pod wpływem emocjonalnego impulsu jest czynnością subtelną i wymaga dużej wrażliwości, dlatego św. Ignacy zaleca ćwiczenia, które mają pomóc chrześcijaninowi w prześwietleniu własnych motywacji. W regule drugiej nasz autor zachęca, aby wyobrazić sobie obcego człowieka znajdującego się w sytuacji analogicznej do naszej i 

tę normę, którą chciałbym, żeby on zachował w sprawie rozdawania jałmużn dla większej chwały Boga, Pana naszego, i dla większej doskonałości jego duszy, i ja sam zastosuję (ĆD, 339).

Takie wyobrażenie może pomóc w zobiektywizowaniu własnych aktywności, zwłaszcza tych, które na pierwszy rzut oka wydają się oczywiste i człowiek w sposób spontaniczny ku nim ciąży. Gdyby w dzisiejszych czasach zasada ta stosowana była przez wszystkich zarządzających finansami publicznymi, prawdopodobnie nie mielibyśmy do czynienia z korupcją.

Kolejne dwie reguły każą spojrzeć na decyzję rozdania jałmużny z perspektywy eschatologicznej. W pierwszym przypadku trzeba pytać, jakby się postąpiło w godzinie śmierci (por. ĆD, 340), w drugim — w dniu sądu Bożego (por. ĆD, 341).

Św. Ignacy podkreśla, że nie trzeba dawać jałmużny, zanim zgodnie ze wspomnianymi czterema regułami człowiek nie oczyści swojej motywacji (por. ĆD, 342).

Reguły ignacjańskie nie dotyczą tylko kwestii dzielenia się pieniędzmi z innymi, ale także ukazują kryteria rozeznania, ile posiadanych przez nas środków przeznaczać na własne potrzeby. Autor Ćwiczeń pisze:

w tym, co dotyczy naszej własnej osoby i stopy życiowej naszego domu, odciąć i ograniczyć możliwie najwięcej, a przybliżyć się, ile to tylko możliwe, do naszego Arcykapłana, naszego wzoru i naszej reguły, którą jest Chrystus, Pan nasz (ĆD, 344a).

Rada ubóstwa, która stanowi ważny element monastycyzmu, nie jest zarezerwowana tylko dla osób duchownych. Szczególnie wyraźnie podkreślał to prawosławny teolog Paul Evdokimow, który pisał:

Świadectwo wiary chrześcijańskiej w ramach współczesnego świata postuluje powszechne powołanie do monastycyzmu uwewnętrznionego. (…) „Nie jesteście z tego świata, ale jesteście w świecie”. Te słowa Pana polecają bardzo szczególną służbę, a jest nią bycie znakiem, odniesieniem do „całkiem Innego” 2

* * *

Reguły rozdawania jałmużn św. Ignacego odnoszą się do wszystkich chrześcijan, z zachowaniem specyfiki ich stanu i osobistej sytuacji życiowej (por. ĆD, 344b). Ukazują, że przy każdym większym wydatku chrześcijanin powinien bardzo wnikliwie rozważyć jego zasadność. Warto, aby wzięli je sobie do serca szczególnie ci, którzy żyją na wysokiej stopie. Konsumpcyjny styl życia jest lansowany z ogromną siłą przez świat mediów i reklamy. Na każdym kroku obrazy z telewizji, gazet i wielkich banerów reklamowych mamią nas obietnicą szczęścia, które daje posiadanie materialne. Ogromny sztab specjalistów od psychologii społecznej i psychologii sprzedaży zajmuje się nie tylko badaniem, ale i kreowaniem potrzeb, by wzbudzić nieokiełznaną chęć nabywania dóbr nie zawsze potrzebnych. Stąd rodzi się konieczność coraz lepszego przygotowania i większego wewnętrznego dystansu, aby oprzeć się tej nawałnicy.

1 Św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowe, Kraków 1982.
2 P. Evdokimow, Wieki życia duchowego, Kraków 1996, s. 158–159.

Jałmużna ignacjańska
Cezary Sękalski

urodzony 15 czerwca 1967 r. w Jaworznie – doktor teologii duchowości, wykładowca i psychoterapeuta.Redaktor miesięcznika „List” (1996-1999), jego redaktor naczelny (1999-2000). Był sekretarzem redakcji kwartalnika „Życie...