Eurometafizyczne pytania

Eurometafizyczne pytania

Minęło już ponad pół wieku od kongresu europejskiego w Hadze, na którym hiszpański pisarz i minister Salvador de Madariaga powiedział o potrzebie narodzin prawdziwej Europy. Miałoby to, jego zdaniem, nastąpić, kiedy w sposób naturalny Włosi zaczęliby mówić — nasza Kopenhaga, Anglicy — nasz Kraków etc. Wystąpienie Madariagi było podniosłe: „Albowiem wtedy właśnie okaże się, że ów Duch, który ją prowadzi, wypowiedział mające twórczą moc słowa: Fiat Europa”.

Ideały hiszpańskiego ministra, a także Adenauera oraz Churchilla nawołujących do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy zostały z biegiem lat odsunięte na dalszy plan przez kontynuatorów zamierzeń europejskich Ojców Założycieli. Wymiar wspólnoty politycznej, jest spłycany na korzyść wspólnoty jedynie gospodarczej. Miejsce Ducha w oczach wielu zajęła teraz moneta. Po przeciwnej stronie barykady stoją ci, którzy — jeśli akurat są Polakami — słysząc Anglika nazywającego Kraków „swoim”, z niekłamaną ochotą wywieźliby go na taczkach za granicę kraju.

Czy rzeczywiście troska o nowe rynki zbytu przesłoniła niematerialne i nieprzeliczalne na euro aspekty integracji? Czy taki twór jak dusza Europy istnieje naprawdę, czy nie jest jedynie zwykłą mrzonką? Wreszcie: jakie wartości miałyby współtworzyć ową wspólnotę Ducha? Tymi problemami zajmują się prezentowane książki: arcybiskup Muszyński w tomie zatytułowanym Europa Ducha 1 mówi o duchowej jedności jako o zadaniu i wyzwaniu dla Europejczyków. W klarowny sposób prezentuje stanowisko Kościoła katolickiego wobec Unii Europejskiej. Pytania o duszę Europy 2 są z kolei zbiorem tekstów wygłoszonych w ostatnich latach na sesjach organizowanych przez redakcję „Więzi”. Swoimi opiniami dzielą się m.in. abp Józef Życiński, Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Kłoczowski i Andrzej Wielowieyski. Obie pozycje próbują znaleźć odpowiedź na trudne pytanie o etos zjednoczonej Europy.

Ojciec Europy

Piusa XII, obok postaci takich jak Gaspari, Schuman czy Adenauer, zaliczyć trzeba do grona założycieli nowej Europy. Mimo kontrowersji związanych z jego osobą niewątpliwie niósł on wsparcie Niemcom, Francuzom i Włochom w antytotalitarnym oporze. Jednak papieżem, którego zaangażowania w odbudowę okaleczonej przez reżimy Europy nie sposób przecenić, jest Jan Paweł II wyrażający od samego początku swego pontyfikatu troskę o jedność Europy. W omawianych pracach znajdziemy liczne odwołania do nauczania Ojca Świętego.

Sławną już metaforę Wschodu i Zachodu jako dwóch płuc, którymi na powrót oddychać powinna Europa, Papież wspiera doświadczeniem historycznym, przypominając podczas homilii w Gnieźnie w 1979 roku okoliczności przyjęcia chrztu przez Bułgarów, Słoweńców i Chorwatów. Wskazuje też na wagę misji ewangelizacyjnej św. Cyryla i Metodego.

Trzeba pamiętać, że odniesienia do historii stanowią dla Jana Pawła jedynie punkt wyjścia, bazę dla głęboko teologicznego pojmowania jedności państw europejskich. „Papież patrzy na przyszłość Europy nie jako polityk, a jako prorok”, pisze abp Muszyński. W takim właśnie kontekście należy odczytywać jego ważne dla Europy wystąpienia: w siedzibie EWG w 1985 roku, kiedy przedstawił aksjologię niezbędną do integracji, spotkanie z prezydentami siedmiu państw Europy (Gniezno 1997 roku), gdy nazwał św. Wojciecha natchnieniem do zbudowania nowej Europy.

Nie można pominąć bardzo ważnego punktu na papieskiej „mapie europejskiej”, którym był Synod Biskupów poświęcony Europie zwołany w 1991 roku, w którym po raz pierwszy wzięli udział przedstawiciele innych wspólnot chrześcijańskich.

Wizję Jana Pawła II celnie określa abp Życiński jako „pluralizm w jedności”. Pluralizm — bo Papież doskonale zdaje sobie sprawę, do czego prowadzi absolutyzowanie jednej opcji i mit jedynie słusznej racji klasy rządzącej.

Równie mocno, jak niegdyś wizji totalitarnej Jan Paweł II przeciwstawia się ujednoliceniu państw Europy poprzez ślepą wiarę w moc instytucji czy promowanie aborcji. Papież mówi dobitnie, że model Europy odcięty od korzeni duchowych „obraża wielki świat kultury chrześcijańskiej, z któregośmy czerpali, któryśmy współtworzyli także za cenę naszych cierpień”. Jedność, uczy Jan Paweł II, budować można tylko w oparciu o wartości.

Spór o wartości

Słowa „ujednolicenie” i „jedność” z pewnością nie są synonimami. W ferworze konsolidujących przemian łatwo tę różnicę zagubić, uczyniwszy jedność marketingowym hasłem, pod którym kryłby się sprawny gospodarczo twór zjednoczony poprzez szeroko pojętą liberalizację życia społecznego.

Prawdziwa wspólnota nie zaistnieje bez określenia własnej tożsamości. Zadaniem chrześcijanina jest odkrywanie tej tożsamości w relacji do Chrystusa. Znakiem bliskości z Chrystusem jest miłość pojmowana jako agape. Budowanie jedności poprzez miłość prowadzi do pojednania niebędącego jednak próbą ujednolicenia, gdyż opiera się ono na prawdzie o człowieku. Przekazuje ją biblijna wizja stworzenia go na obraz i podobieństwo Boże, która ma — jak pisze abp Muszyński — trwałe miejsce w kulturze europejskiej. Autor powołuje się tu znów na naukę Jana Pawła II. W encyklice Centesimus annus Papież łączy właściwą wizję wspólnoty z chrześcijańską koncepcją osoby. Negując boski fundament człowieczeństwa, otwieramy drogę do powstawania systemów, w których wartość osoby nie jest szanowana (por. CA 13). Zatem pytając o Europę, należy najpierw skupić się na tym, kim jest każdy współtworzący ją człowiek, i ukazywać jego godność w świetle Ewangelii.

Tytułowe pytanie o duszę Europy może okazać się problematyczne. Ową duszę oprócz chrześcijaństwa kształtuje też tradycja starożytnej Grecji, judaizm. Znaczące piętno odcisnęły na niej prądy oświecenia i romantyzmu. Czy można więc mówić o istnieniu harmonijnej duszy Europy? Tak, gdyż fundamentalne dla kultury jednoczącej się Europy wartości, mając korzenie chrześcijańskie, nie tylko nie negują tych niesionych przez inne kultury, lecz nadają im pełniejszy wymiar. Omawiana książka zawiera ważny fragment papieskiego Aktu Europejskiego, w którym Ojciec Święty wartości te nazywa. Są nimi sprawiedliwość (tradycja tego pojęcia sięga starożytności), wolność, a także wielkoduszność, szacunek dla pracy, duch inicjatywy, dążenie do współpracy i pokoju, by wymienić najważniejsze z nich. Tworzą one swoiste duchowe minimum, fundament, bez którego europejski gmach niechybnie runąłby, a których respektowanie sprzyja stworzeniu społeczeństwa obywatelskiego.

Redaktorzy „Więzi” zadają trudne dzisiaj pytanie o jeszcze jedną wartość, o sens i wymiar europejskiej solidarności. Uczestnicy dyskusji przyznają, że sformułowanie definicji solidarności na sposób pozytywny, już nie w opozycji do konkretnego zewnętrznego wroga, sprawia kłopot. Jan Paweł II i w tej kwestii jest precyzyjny: solidarność to sposób bytowania wielości ludzkiej w jedności przy uszanowaniu wszystkich różnic. Takie jej rozumienie wytycza właściwy kierunek dla integrujących się państw.

Gdy mówimy o wartościach w kontekście niełatwej koegzystencji sacrumprofanum, warto przywołać stwierdzenie Ewy Bieńkowskiej z jej arcyciekawej książki Spór o dziedzictwo europejskie: „nie ma kultury niereligijnej, nie da się pomyśleć człowieka rzeczywiście niereligijnego”. Świat, a więc i kontynent europejski organizowane są przez sacrum, wszelkie wartości, na których opiera się Europa, mają rdzeń metafizyczny.

Diakonia polityczna

Mądrego głosu Kościoła w sprawach związanych z Unią nie powinno zabraknąć. Autor Europy Ducha nie tylko klarownie prezentuje stanowisko Kościoła katolickiego wobec integracji, lecz wyznacza dla niego konkretne zadania, mówi o misji Kościoła trwającej od początku chrześcijaństwa. Arcybiskup cytuje słowa Homeyera, który określił działalność Kościoła jako diakonię polityczną. Misja ta dotyka delikatnych kwestii. Z jednej strony w świecie, w którym pluralizm spłycany jest często do poziomu dowolności, potrzebne jest dawanie wyrazistego świadectwa. Z drugiej zaś należy respektować zasadę rozdziału Kościoła i państwa. Nacisk na autonomię obu kładzie II Sobór Watykański, podkreślając zarazem, że zarówno Kościół, jak i instytucje państwowe służą tym samym ludziom realizującym swoje powołanie jednostkowe i społeczne.

Abp Muszyński przedstawia swoje zastrzeżenia w stosunku do dokumentów unijnych, z których jedynie trzy podejmują temat religii i Kościoła. Osią sporu pozostaje invocatio Dei, którego zabrakło w konstytucji europejskiej. Autor podkreśla jednak wagę wprowadzonej w 1997 roku do układu w Maastricht klauzuli kościelnej wyrażającej szacunek UE wobec Kościoła. Traktujący o tym paragraf połączony z innym, zakazującym dyskryminacji religijnej, wskazują, że instytucje europejskie, nie odżegnując się od duchowych wartości, pragną nie dopuścić do dominacji żadnego z wyznań. Muszyński szanuje ten stan rzeczy: „Europejska konstytucja nie może być już dzisiaj identyfikowana z konkretnym wyznaniem”. Zaznacza przy tym wyraźnie, że takie podejście nie jest tożsame z całkowitą laicyzacją i wolnością od religii.

* * *

Co Polska może wnieść do Unii Europejskiej? Oba tomy próbują po trosze i na to pytanie odpowiedzieć. Warto je także zadawać w kontekście tegorocznej pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny. Mówiąc o konieczności odnalezienia przez Polaków własnego miejsca w Europie, Papież nie tylko wzywał do zachowania własnej tożsamości, ale i do wzbogacenia wiarą i rodzimą tradycją państw kontynentu europejskiego. Czy oznacza to, że troska o duszę Europy należy w znacznej mierze do nas? Niektórzy, również wśród gości „Więzi”, ostrzegają przed takim stawianiem pytania, uważając, że rola eurometafizyków jest o wiele mniejsza od roli fachowców zajmujących się raczej ciałem aniżeli duszą Europy.

Czy Europa chce być przez nas nawracana? To prowokacyjne pytanie, lecz odpowiedzi na nie bynajmniej nie są zgodne. Ojciec Kłoczowski żartobliwie nazwał niegdyś Europę Zachodnią podstarzałą ciotką, którą jej bratankowie ze Wschodu chętnie przygarną, pod warunkiem że pójdzie do spowiedzi.

Emocje, jakie budzą te problemy, dowodzą przynajmniej jednego: mówienie o Duchu Europy z całą pewnością nie jest mnożeniem bytów nad potrzebę.

1 Abp Henryk J. Muszyński, Europa Ducha, Gniezno 2002.
2 Pytania o duszę Europy, Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2002.

Eurometafizyczne pytania
Katarzyna Wiśniewska

urodzona w 1979 r. – absolwentka filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, publikowała w „Azymucie”, „Znaku”, „Tygodniku Powszechnym” i „W drodze”.Mieszka w Warszawie....