Półmrok ludzkiego świata

Półmrok ludzkiego świata

„Iliada” to pierwsze w historii europejskiej kultury literackie, głęboko ludzkie przesłanie współczucia i solidarności, poetyckie zamyślenie nad istotą życia.

Profesor Maria Krzyszof Byrski, indolog, opowiadał kiedyś o rozmowie z pewnym Hindusem. Hindus zapytał go, czy ma w swojej tradycji kulturowej coś takiego, jak MahabharataRamajana. Profesor zastanawiał się, szukając w myślach eposu, który w równie istotny sposób konstytuuje kulturę europejską, jak dwa wymienione indyjską, po czym z radością odpowiedział: — Tak, to IliadaOdyseja.

Półmrok ludzkiego świata Zygmunta Kubiaka pozwolił mi zrozumieć odpowiedź profesora. W obszernym eseju Pobojowisko kreśli on panoramę świata, w którym powstała Iliada. Ukazuje jej fundamentalne znaczenie dla europejskiej cywilizacji i kultury. Iliada jest według niego pierwszą księgą w europejskiej kulturze, w której pada pytanie o sens życia. Co prawda, wyrażone nie wprost, lecz ukryte między wierszami, jednak „immanentnie zawarte w homerowej wizji”. Kiedy Achilles, syn człowieka i bogini, siedzi nad brzegiem morza i płacze, stwierdzając, że los człowieka na tej ziemi jest losem liścia — istota ludzka rodzi się, by zwiędnąć, umrzeć — prosi matkę, Tetydę, aby Zeus obdarzył go przynajmniej sławą. Nie godzi się na przemijanie, pożąda choć takiej nieśmiertelności, on, największy z wojowników, twardy i bezlitosny dla wrogów. „Czy to Achilles, przykładowy bohater achajski, potrzebuje miękkiego pocieszenia?” — pyta Zygmunt Kubiak i spieszy odpowiedzieć: „Nie, to Homer tęskni za jakimś innym światem, zaginionym, za jakąś potęgą, która mogłaby ogarnąć człowieka swoim dobrym ramieniem”.

Owa tęsknota za opiekuńczymi ramionami, w których cieniu żyje się i umiera, także wyraża pytanie o sens, dopełnia je. To tęsknota za tym, co przepadło w mrokach dziejów, za minojską Kretą — wyspą ludzi szczęśliwych i radosnych, twórców wyrafinowanej, afirmującej życie cywilizacji, ludzi nieznających wojny. Homer włącza w swój poemat głosy z tego zaginionego świata, echa pieśni i wierzeń „sprzecznych z kryteriami wartości, wśród których sam żył”, w czasie „szarym i twardym”. Czyż nie świadczy o tym również opis śmierci wojownika trojańskiego Aksylosa? Umieszczony w szeregu innych okrutnych scen bezlitosnej walki Trojańczyków i Achajów wzajem odbierających sobie życie, wyróżnia się szczególnym poetyckim pochyleniem nad losem zabijanego. Homer mówi o Aksylosie, że miał „dom swój przy samej drodze, wszystkich zapraszał w gościnę, lecz teraz żaden z gości (…) nie odwrócił od niego śmierci”.

Jakież piękne zatrzymanie się nad tragedią konkretnego człowieka, bardziej wyrazistą dzięki tym kilku słowom o nim dopowiedzianym, przecież całkiem zbędnym w relacjonowaniu bitwy. Ukazuje samotność jego umierania, bezpowrotne odejście, nieuchronną utratę wszystkiego, co kochał.

„Czy dobrze zrozumiałem tajemnicę Homera?” — Zygmunt Kubiak tropi najbardziej skrywane intencje „największego z greckich aojdów” i nie waha się sugerować, że je przeniknął, poznał i dzieli się swym odkryciem z czytelnikiem. Jest nim przekonanie, że Iliada to pierwsze w historii europejskiej kultury literackie, głęboko ludzkie przesłanie współczucia i solidarności, poetyckie zamyślenie nad istotą życia, kruchego i bezbronnego, pytanie o naturę świata, wyrażone w eposie wojennym comme il faut.

Obok eposów Homera księgą o żywotnym znaczeniu dla naszej kultury jest Biblia. Jej wpływ, jak pisze autor Półmroku, „na literaturę i sztukę ludzkości jest tak głęboki i rozległy, że nie można dla niego znaleźć żadnej analogii w dziejach ludzkiej kultury”. Biblii poświęca on kilka szkiców w drugiej części książki. Ich styl znamionuje człowieka, który żyje słowem zapisanym w Księdze, porwany jej „poetycką wspaniałością, wznoszącą się ponad wszystkie dzieła poezji”. Nie można jej — jego zdaniem — wytłumaczyć, przeniknąć natury „dziwnego płomienia”, ogarniającego zawarte w niej obrazy. Nie sposób również dyskutować z trafnością sformułowań, porównań i stwierdzeń w niej zawartych.

W eseju poświęconym Księdze Hioba Zygmunt Kubiak odsłania się jako człowiek wrażliwy i wnikliwie kontemplujący świat, wyczulony na przenikającą go Bożą Obecność:

To jedno wiem na pewno: Bóg istnieje. Nie jest, na pewno nie jest możliwe, aby myśl wyłoniła się z materii, (…) aby życie było tylko spadaniem ku śmierci, by wszechświat był (…) bez głosu, bez wołania, wszechświat, gigantyczny grób, w którym Duch Boży nigdy nie unosił się nad wodami. (…)

To, co wiemy na pewno, to to, że sens wszechświata — jakikolwiek on jest — nie jest mały i podły. Wiekuisty istnieje i trzyma świat w swoich dłoniach.

Zakończenie tego rozdziału jest budującym peanem na cześć niepojętego cudu istnienia, który nie przestaje zdumiewać autora, tym bardziej, im więcej wie on o życiu. Zdobywane z wiekiem doświadczenie w żadnej mierze zdumienia tego nie przytępia, przeciwnie, jeszcze je wzmaga. Rozwija też postawę pokory, postawę, jak pisał Zbigniew Herbert, tego, „który pragnie źródła”.

Zygmunt Kubiak, Półmrok ludzkiego świata, Znak, Kraków 2001.

Półmrok ludzkiego świata
Marcin J. Witan

urodzony w 1968 r. – absolwent historii na UW, dziennikarz Polskiego Radia w Warszawie.Mieszka w Sulejówku....