I dusza, i seks
fot. alex perez / UNSPLASH.COM

I dusza, i seks

Para małżonków, dzielących łóżko, stół, łazienkę i jeszcze kilka metaforycznych przestrzeni, słowem: funkcjonująca w swej codzienności jak jeden organizm, uznawana bywa za najlepszą analogię Trójcy Świętej.

Wiele spraw pomieściliśmy w ludzkiej seksualności – całe kłębowisko. I jak to rozplątać? Kwestie najwznioślejsze stoją ramię w ramię z rzeczami całkiem trywialnymi. Ba, nieraz nawet śmiesznymi, żałosnymi lub budzącymi wstręt. Mężczyzna i kobieta złączeni miłosnym uściskiem w alkowie (na kanapie lub gdzie im wygodnie) może zdążyli już wyczytać w tekstach ostatnich papieży, że jedność małżonków jest obrazem tajemnych prawd teologicznych – wewnętrznego zjednoczenia Trójcy Świętej i miłości Chrystusa do Kościoła1. Ale pewnie też zdążyli zauważyć, że namiętność potrafi wyzwalać w nich dążenia raczej zwierzęce niż boskie, jeśli sprawy mierzyć skoncentrowaniem na samym sobie i sferze fizycznej. Poczuli też już zapewne całą skalę woni swoich ciał, zapachy, za którymi pobiegliby w kosmos, i takie, do których nigdy nie chcieliby wracać. Dostrzegli finezję obłości i wgłębień, ale też dosadność lepkich substancji.

Na każdym kroku sprzeczności i rozdarcie. Z jednej strony uniesienia ciała, z drugiej dojmujący ciężar materii. Zapewnienia o pięknie oraz dobru seksualności, a zarazem cały gąszcz obostrzeń etycznych – sos moralizny polany na niebezpieczeństwa i zagrożenia związane z miłością fizyczną.

Jak to wszystko rozumieć? Jak przeżywać i nie dojść do ściany jednej ze skrajności: przesubtelnionego uduchowienia, które brzydzi się ciałem, lub takiej fiksacji na poruszeniach cielesnych, która nie pozwala już zobaczyć nic więcej? Relacja między osobami, ich coraz głębsza więź – to ona wszystkie te sprawy łączy ze sobą i sensownie porządkuje. Integralnie włącza seksualność w całość życia, nadając jej rozmiar „w sam raz” – nie pozwalając ani o niej zapomnieć, ani się nią przesadnie zaabsorbować, „znarkotyzować”, obezwładnić.

Eros przeciw egoizmowi

Jeden z paradoksów miłości erotycznej opisywał dziewiętnastowieczny rosyjski filozof Włodzimierz Sołowjow. Nierzadko miłość ta kojarzy się z egoizmem, z pragnieniem zaspokojenia własnych żądz i popędów. Z tego też między innymi względu przez wieki katoliccy moraliści główne, a nieraz jedyne uzasadnienie dla aktu płciowego widzieli w prokreacji, sprowadzaniu na świat kolejnych istnień ludzkich.

Sołowjow sens miłości erotycznej widział właśnie w… jej mocy przezwyciężania egoizmu. Z zasklepienia we własnym świecie, w którym to my stanowimy c

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się