Drabina dla kulawych
fot. al ghazali / UNSPLASH.COM

Najważniejsza w relacji z Bogiem, a poniekąd także z ludźmi, jest obecność. Nie ma innej recepty na dążenie do zdrowej doskonałości niż zamieszkanie w prawdzie chrześcijaństwa, że Bóg kocha nas bezinteresownie.

Wszyscy katolicy powinni dążyć do chrześcijańskiej doskonałości” – czytamy w jednym z tekstów ostatniego Soboru1. Od dzieciństwa rodzice, księża i nauczyciele przypominają nam, że mamy stawać się lepsi. Idealnie byłoby, gdyby wydarzyło się to migiem i bez ociągania. Z doświadczenia wiemy jednak, że takie cuda się nie dzieją. I właściwie, wbrew wszelkim pobożnym napomnieniom różnych osób, Chrystus i Kościół wcale tego od nas nie oczekują.

Dobór słownictwa w tym krótkim, zacytowanym na początku zdaniu wcale nie jest przypadkowy. Doskonałość nie tyle mamy osiągnąć, ile do niej dążyć. Oznacza to, że ciągle pozostaje ona czymś niedoścignionym, wyprzedza nas, nie daje się pochwycić. W łacińskiej wersji Dekretu o ekumenizmie pojawia się słowo tendere – „rozciągać, napinać, dążyć”. Stąd nasza „tendencja” – „skłonność do czegoś, pociąganie w określoną stronę”. W języku angielskim przymiotnik tender oznacza z kolei „łagodny”. Z natury zmierzanie do doskonałości chrześcijańskiej przypomina bardziej spływ kajakiem po rzece niż nerwowe wspinanie się po drabinie ustawionej w kierunku nieba. Pragnienie doskonałości ewangelicznej to pociąganie przez Boga, który jest samą miłością. To zbliżanie się do tej miłości, a nie odwzorowywanie z góry ustalonego planu na życie.

Często nie zdajemy sobie sprawy, że moralność chrześcijańska, o której Jezus mówi na przykład w Kazaniu na Górze, opisuje najpierw Jego samego. Chrystus przedstawia sposób życia człowieka doskonałego, który jest całkowicie zwrócony ku dobru, wewnętrznie przemieniony, wolny od wszelkich naleciałości grzechu. Żaden człowiek nigdy nie dorówna temu ideałowi. Święci ucieleśnili w swoim życiu jedynie cząstkę piękna i dobra swego Mistrza. Należy więc pamiętać, że wprawdzie Jezus wysoko stawia poprzeczkę ludziom, jednak wszyscy startujemy z pozycji wrodzonej niedoskonałości.

A to powinno nas uspokoić, zwłaszcza tych, którzy mylą doskonałość z perfekcjonizmem i często przez długie lata cierpią z tego powodu. Benedyktyn ojciec Włodzimierz Zatorski trafnie zauważa, że perfekcjonizm jest jedną z głównych przeszkód w życiu duchowym. Dodałbym jeszcze, że to choroba religijnego myślenia i wyobraźni.

Oblicza religijnego perfekcjonizmu

Święty I

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się