Król wszystkich kanonów
fot. alfons johannes / UNSPLASH.COM

Niedojrzałość nie powoduje nieważności małżeństwa. To jest błąd, który popełniają adwokaci sugerujący rozpoczęcie procesu kościelnego. To, jest niedojrzałością w sensie psychologicznym, nie jest tożsame z niedojrzałością w sensie kanonicznym

Katarzyna Kolska, Roman Bielecki OP: Jak często sądy kościelne orzekają, że jakieś małżeństwo zostało nieważnie zawarte?

ks. Adam Pawlaszczyk: Coraz częściej. Liczba orzeczeń nieważności rośnie, ale znaczny wzrost zaczął się wcześniej – już w latach sześćdziesiątych, kiedy to rozwój psychologii i psychiatrii, ale i nauka soboru sprawiły, że zaczęto nieco inaczej patrzeć na kandydatów do małżeństwa. Na przestrzeni osiemnastu lat – od 1966 do 1984 roku – liczba spraw o stwierdzenie nieważności małżeństwa wzrosła o piętnaście tysięcy procent.

Piętnaście tysięcy procent?!

Tak.

Czyli jeśli przyjmiemy, że wcześniej do jakiegoś sądu kościelnego wpływała jedna sprawa rocznie, to na przestrzeni tych lat ich liczba wzrosła do stu pięćdziesięciu?

Tak wynika z wyliczeń kardynała Zenona Grocholewskiego, z którymi się zapoznałem. Dotyczyło to, o ile mi wiadomo, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych i Kanady i związane było z pogłębieniem wiedzy o człowieku i jego psychice. W pierwszym Kodeksie prawa kanonicznego, tym z 1917 roku, w odniesieniu do przyczyn nieważności małżeństwa mówiono wyłącznie o chorobach psychicznych.

To był jedyny powód?

Jedyny natury psychicznej, bo były przecież inne. W związku z rozwojem psychologii zaczęto dostrzegać, że można nie być osobą chorą psychicznie, a jednocześnie nie móc realizować się w małżeństwie, i poszerzono zakres tego tytułu prawnego. W 1983 roku ostatecznie zostało to usankcjonowane przez Jana Pawła II w trzech punktach kanonu 1095, stwierdzającego, że niezdolnym do zawarcia małżeństwa jest ten, kto, po pierwsze, cierpi na chorobę psychiczną, po drugie, ma brak wystarczającego rozeznania oceniającego oraz, po trzecie, z przyczyn natury psychicznej jest niezdolny do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Myślę, że właśnie ten trzeci punkt stał się królem wszystkich kanonów, jeżeli chodzi o orzekanie nieważności małżeństwa.

O czym to świadczy?

Może to świadczyć o wielu różnych rzeczach. Papieże – zaczynając od Jana Pawła II przez Benedykta XVI aż po Franciszka – poświęcali temu tytułowi wiele czasu w swoich przemówieniach do Roty Rzymskiej. Podczas dyskusji nad Amoris laetitia Franciszkowi zarzucono, że – w odróżnieniu od poprzedników – wprowadza do nauki Kościoła bardzo płynne sformułowania, których nie da się zdefiniować zero-jedynkowo. To świadczy o tym, że trudność interpretacyjna istniała i do dzisiaj istnieje. Ludzie mówią potocznie: Moje małżeństwo było nieważnie zawarte, bo ja byłam taka niedojrzała. Co jest oczywiście nie do przyjęcia.

Czy mógłby ksiądz sprecyzować, co oznaczają przyczyny natury psychicznej?

Przyczyny natury psychicznej, które uniezdolniają człowieka do zawarcia małżeństwa, mogą być różnorakie. Może to być na przykład wada osobowości. Nie mówię tu o chorobie psychicznej, która jest ujęta w pierwszym punkcie kanonu 1095. Mam tu na myśli wadę osobowości lub jakieś uzależnienie – na przykład alkoholizm, który istniał w chwili zawierania małżeństwa.

Utajony?

Niekoniecznie. Zatajenie, czyli

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się