Bardziej być
fot. linus nylund / UNSPLASH.COM

Często się nam wydaje, że jeżeli zmienimy studia, pracę, męża, żonę, miejsce, w którym jesteśmy, to wszystko będzie dobrze. A to jest iluzja. Ważne jest, żeby powodów niespełnienia szukać w sobie, a nie tylko na zewnątrz.

Katarzyna Kolska: Mówimy „spełnienie” i myślimy, że to…

Barbara Smolińska: Dziś mówimy raczej o sukcesie. Jest bardziej wymierny.

I stawiamy znak równości między nimi?

Nie. Sukces i spełnienie to dwie różne kategorie. Gdyby ktoś zapytał prostą wiejską kobietę, czy czuje się spełniona, to pewnie nie wiedziałaby, o co chodzi. A jednak ona może się czuć spełniona, chociaż nikt nie powiedziałby o niej, że to kobieta sukcesu.

To może spełnieniu bliżej jest do szczęścia?

Szczęście to coś ulotnego, krótka chwila. Spełnienie to bardziej constans. Poczucie, że jestem sobą.

Co pani rozumie przez bycie sobą?

Odkrywanie, kim jestem, jaki jestem, jakie mam zdolności, co lubię, jakie mam potrzeby, jakie ograniczenia, słabe punkty.

Trudne zadanie.

Dlatego bardzo ważną rolę odgrywa to, w jaki sposób rodzice wychowują swoje dzieci. Czy im pomagają w odkrywaniu talentów, potrzeb, mocnych stron, pragnień, czy przeciwnie – narzucają swoją wolę i ograniczają dziecko swoimi wyobrażeniami o tym, jakie ono ma być.

Przyjmijmy, że rodzic mądrze wspiera dziecko w poznawaniu siebie, pomaga mu rozwijać talenty, kibicuje w dążeniu do realizacji marzeń.

Nastolatek ma wtedy szansę zmierzyć się ze swoim idealnym „ja” i oceniając własne możliwości, umiejętności, mocne strony, odpowiedzieć na pytanie, kim chce być. I konsekwentnie do tego dążyć, budując, a może raczej odkrywając siebie realnego.

Ale przecież może się pomylić. Może wybrać nie taką szkołę, nie takie studia, a w konsekwencji nie taką pracę, nie taką drogę życiową.

I to nie jest tragedia. Nasze drogi życiowe nie zawsze są proste, czasem są dość kręte i zawiłe.

Może też dokonać wyboru pod czyimś wpływem, naciskiem lub ze strachu.

Nacisk jest bardzo widoczny, w przeciwieństwie do sytuacji, które ja nazywam pajęczyną, czyli czymś, co oplata daną osobę od wczesnego dzieciństwa.

Kiedyś pracowałam z księdzem, który miał wątpliwość, czy pozostać w kapłaństwie, czy nie. Dopiero podczas terapii, trwającej rok, a może nawet dwa lata, kiedy wspólnie się zastanawialiśmy, dlaczego on w ogóle tym księdzem został, zaczął sobie przypominać, że od najwcześniejszego dzieciństwa dla wszystkich było oczywiste, że on zostanie księdzem. To nie był nacisk, ale to się czuło.

Sprytna manipulacja czy przerzucanie na dziecko własnych niespełnionych ambicji?

Nie powiedziałabym, że manipulacja, bo to się negatywnie kojarzy. Bardziej niespełnienie czegoś. W rozmowach z rodzicami dowiedział się, że jego ojciec chciał być kiedyś księdzem, ale życie inaczej się ułożyło.

Chłopiec od małego bawił się w odprawianie mszy, rodzice to wspierali. Natomiast nie za bardzo byli zadowoleni, gdy jako nastolatek zaczął się interesować dziewczynami. Kiedy więc zdał m

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się