sprawiedliwość
fot. Tingey Injury / UNSPLASH

Często skazuje się sprawcę, ale skutki tej decyzji dotykają jego dzieci, rodzinę czy gospodarstwo rolne. Trzeba to widzieć i zastanawiać się nad tym, czy efekt końcowy wyroku będzie zgodny z moralnością.

Rozmawiają Michał Laskowski i Roman Bielecki OP

Czy sędzia Sądu Najwyższego ma dylematy sumienia?

Taka jest codzienność naszej pracy. Każda decyzja, którą podejmujemy, to rozstrzyganie o winie albo jej braku, co wcale nie jest takie oczywiste. W praktyce dzieje się to jednak bardzo naturalnie. Odwołujemy się do poczucia sprawiedliwości i wyczucia moralnego, często nawet sobie tego nie uświadamiając.

Pytam, bo we wstępie do konstytucji czytamy o „poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem”.

Mówi się, że konstytucja jest sumieniem sędziego, ale nie jako akt prawny, tylko jako system zasad, który za nią stoi. Przywołany fragment preambuły ma w zamierzeniu gwarantować równe traktowanie godności każdego człowieka jako podstawowej wartości konstytucyjnej. Spójnik „lub” wskazuje, że adresatami tego zapisu są zarówno ci, którzy wierzą w Boga i w Nim widzą źródło swojego sumienia, jak i ci, którzy swoje decyzje opierają na naturze człowieka albo na innym systemie przekonań moralnych.

Czy to znaczy, że sędziowie mają jakieś inne sumienie i trzeba im o tym przypominać w konstytucji?

Oczywiście, że nie, chodzi raczej o to, by wyraźnie powiedzieć, że poprzez swoją pracę mają stać na straży systemu wartości, który przyjęliśmy jako społeczeństwo, a wyraziliśmy go w konstytucji.

Mówimy o odpowiedzialności, zakładając, że sumienie będzie właściwie rozróżniało dobro od zła. Ale przecież może rozróżniać niewłaściwie.

Pamiętamy bardzo dobrze takie sytuacje z historii. Choć mimo wszystko myślę, że to margines społecznych zachowań, bo ludzie zasadniczo wiedzą, kiedy postępują źle, i wtedy tłumią swoje wyrzuty albo są po prostu wyrachowani i dwulicowi.

Skoro sędzia ponosi odpowiedzialność przed sumieniem, to powinien je odpowiednio kształtować?

Ilekroć prowadziłem szkolenia, zawsze zwracałem uwagę na to, że bycie sędzią nie jest zawodem, w którym wystarczy świetnie opanować warsztat i znać orzecznictwo. Za każdym razem trzeba widzieć tło moralne i ważyć skutki podejmowanej decyzji.

Ideałem jest sytuacja, kiedy zastosowanie danego przepisu jest jednocześnie słuszne i sprawiedliwe. To daje prawidłowy efekt w wymiarze moralnym. Natomiast nie zawsze się tak dzieje. Rozumieli to już twórcy prawa w starożytnym Rzymie, mówiąc, że prawo to sztuka stosowania tego, co dobre i piękne. Zwracali w ten sposób uwagę na to, że prosta aplikacja paragrafu może niekiedy wywoływać krzywdzące konsekwencje. I właśnie dlatego na straży sędziowskiej sprawiedliwości ma stać sumienie.

To może nie wystarczyć. Przecież strażnicy w o

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 05, a przeczytasz cały numer

|
Wyczyść