Szwajcarski islam

Szwajcarski islam

Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Marka

0 opinie
|
Wyczyść
Dodaj do koszyka

Nie da się przed islamem zamknąć drzwi Europy. Nie ma też takiej potrzeby, gdyż przykład wspólnot muzułmańskich w Szwajcarii pokazuje, że religia ta, tradycyjnie uważana za wrogą chrześcijańskiej Europie, potrafi znaleźć w niej pokojową gościnę.

Dziś, w dobie terroryzmu, relacje między rodowitymi Europejczykami a ich muzułmańskimi sąsiadami podszyte są nieufnością i lękiem, które po obu stronach skutkują często przemocą. W zeszłym roku po zamordowaniu przez islamskiego fanatyka holenderskiego reżysera Theo van Gogha, który w jednym z filmów skrytykował traktowanie kobiet w islamie, zniszczono w Holandii dwa meczety i szkołę muzułmańską. To tylko jeden z drastycznych przykładów ukazujących wielkie napięcie między Europą a coraz liczebniejszą na jej terenie ludnością muzułmańską — populacja muzułmanów w Europie potroiła się przez ostatnie 30 lat, głównie z powodu napływu imigrantów z Afryki Północnej, Turcji, Pakistanu i Bangladeszu.

To wszystko sprawia, że coraz bardziej palące staje się pytanie o możliwość integracji rozumianej jako włączenie muzułmanów w życie społeczne kraju przy zachowaniu ich tożsamości religijnej i kulturowej. Skala tego problemu to wielka nowość w najnowszych dziejach Europy. Jak podkreśla francuski socjolog Patrick Weil: „Pierwszy raz od długiego czasu musimy pokazać, że potrafimy przyjąć i zaakceptować religijną różnorodność”.

Koń trojański w Europie

Wielu Europejczyków ogarnia strach, że Europa straci swój chrześcijański charakter, szczególnie w perspektywie przyjęcia 83–milionowej Turcji do Unii Europejskiej. Mnożą się opinie mówiące o powolnej islamizacji Europy — podkreśla się na przykład, że wkrótce Amsterdam i Rotterdam staną się miastami z europejską mniejszością.

Dziś muzułmanie stanowią około 5% populacji Europejczyków. Część z nich nie wyznaje w ogóle islamu, choć wychowywali się w kulturze islamskiej i, jak podkreśla Tariq Ramadan w książce To Be a European Muslim, mieszkając teraz w Europie, mają możliwość odczytania swojej tradycji w nowym świetle.

Trudno mówić o europejskim islamie, gdyż różne kraje Europy są pod względem socjologicznym i historycznym nieporównywalne. Francja ze względu na swą kolonialną przeszłość ma ponad 150–letnie doświadczenia w kontaktach z muzułmanami z Afryki Północnej. Niemcy zaczęli je zdobywać w latach 60. dzięki napływowi ludności tureckiej. Całkiem różne jest doświadczenie Brytyjczyków, wśród których osiedlali się głównie Pakistańczycy. Jeszcze inaczej przedstawia się kwestia obecności islamu na Bałkanach.

Największym problemem w procesie integracji muzułmanów w Europie jest istnienie islamskiego terroryzmu, który sprawia, że wszyscy muzułmanie muszą zmagać się z podejrzeniami o sprzyjanie działaniom terrorystycznym lub ciche ich akceptowanie. Z tego powodu rządy wielu krajów utrudniają muzułmanom normalne funkcjonowanie w ich krajach. Tim Winter, nawrócony na islam Brytyjczyk wykładający na uniwersytecie w Cambridge podkreśla: „Nie jest ksenofobią, że Europejczycy martwią się radykalizacją islamu, ale nie jest do zaakceptowania, iż twierdzą, że islam nie może zaadaptować się w Europie”.

Wiele obaw wypływa też ze strony chrześcijan różnych wyznań, którzy widzą w islamie, będącym podobnie jak chrześcijaństwo religią misyjną, zagrożenie dla wiary w Europie. Problem spotkania z islamem na gruncie religijnym domaga się wyważonego dialogu międzyreligijnego, który potrwa jeszcze dziesiątki lat. Taki dialog jest możliwy i nie powoduje on utraty chrześcijańskiej tożsamości — świadczy o tym postawa Jan Pawła II wobec islamu, którą można by krótko streścić w słowach: „Nie lękajcie się!”. Jako pierwszy z papieży ucałował on Koran, przekroczył w Damaszku próg meczetu i przemawiał w Casablance do młodzieży muzułmańskiej. Mówił wtedy: „Abraham jest dla nas tym samym wzorem wiary w Boga, poddania Jego woli i zawierzenia Jego dobroci. Wierzymy w tego samego Boga, Boga jedynego, Boga żywego, Boga, który stwarza świat i prowadzi swoje stworzenie do doskonałości”.

Istnieje także skrajna teza głosząca, że wspólnoty muzułmańskie są w Europie koniem trojańskim dla islamskiego fanatyzmu. Zwolennicy tego poglądu podkreślają, że mówienie o „europejskim islamie” jest słownym wybiegiem, który ma zakrywać prawdziwe oblicze wojującej religii. Jednak sprowadzenie islamu do totalitaryzmu w wydaniu ajatollaha Alego Chamenei czy Osamy ben Ladena to zbyt jednostronne potraktowanie bogactwa tej religii. Czy bowiem islamski terroryzm jest jedyną odpowiedzią na kontakt islamu ze współczesnością? Przykład wielu krajów europejskich, a szczególnie Szwajcarii pokazuje, że tak nie jest.

Czekanie na europeizację

Jeden z najwybitniejszych myślicieli muzułmańskich, urodzony w Szwajcarii Tariq Ramadan podkreśla, że muzułmanie w Europie muszą zmienić swoje myślenie w wielu sprawach, które różnią ich od Europejczyków, jak choćby problem miejsca i roli kobiety w społeczeństwie. „Z islamu arabskiego czy afrykańskiego przeszliśmy do europejskiego” — podkreśla Ramadan.

Chodzi tu o zjawisko europeizacji islamu, które, zdaniem profesora Jorgena Nielsena z uniwersytetu w Briminghamie — notabene miasta zwanego muzułmańską stolicą Wielkiej Brytanii — wymaga od islamu „zmiany w relacji między mężczyzną a kobietą, między rodzicami a dziećmi, znaczących zmian w stosunku do ludzi innych religii i wreszcie stosunku wobec państwa”.

Wspomniany Tariq Ramadan podkreśla, że Europejczycy powinni traktować islam jako religię europejską. Sam opowiada tak o sobie: „Urodziłem się i wyrosłem w Szwajcarii, tam też odebrałem wykształcenie. Moi rodzice byli pobożnymi muzułmanami, którzy nie żałowali energii, by uczyć nas, pokazując na swoim przykładzie, jak żyć jak muzułmanin”. Gdy Ramadan podrósł, zaczął odwiedzać Egipt, jednak czuł z każdą wizytą, że nie należy do tego kraju. Czuł się muzułmaninem, ale kulturowo, w sposobie myślenia, wrażliwości był bardziej Europejczykiem niż Egipcjaninem. Zaczął się zastanawiać, jak można zachować podstawowe wartości islamu i być Europejczykiem. Mieszkając w Szwajcarii, myślał też, jak pogodzić islam z byciem Szwajcarem.

Inni myśliciele muzułmańscy podkreślają, że islam ma Europie wiele do zaoferowania — m.in. powrót religii do sfery publicznej, skąd ją wygnano przez radykalnie pojętą świecką wizję państwa. Innym ważnym wianem islamu może być impuls do skupienia społeczeństwa europejskiego wobec wspólnych wartości i problemów etycznych, które wygnane zostały z kolei z Europy przez liberalną wizję społeczeństwa.

Muzułmanin i Szwajcar

Islam z religii, którą wyznawali imigranci, stał się powoli w Szwajcarii drugą po chrześcijaństwie religią. Proces ten nie trwał długo.

Nie licząc historycznych więzi z islamem na ziemiach szwajcarskich, we współczesnej historii Szwajcarii pierwsze, skromne jeszcze kontakty z islamem sięgają końca lat 40., kiedy na szwajcarskich uczelniach wykształcenie zdobywali młodzi Turcy z kręgu ówczesnych elit. Większość z nich wróciła jednak do ojczyzny.

Od początku lat 60. do połowy lat 70. nastąpił duży napływ tureckich robotników, którzy z czasem sprowadzili swoje rodziny. W latach 90. pojawili się poszukujący azylu muzułmanie z terenów byłej Jugosławii. W 1992 roku było w Szwajcarii już ok. 152 tysięcy muzułmanów. Z czasem liczba ta wzrosła do 200 tysięcy, co oznaczało, że populacja ich zwiększyła się pięciokrotnie w stosunku do roku 1970. Obecnie ich liczbę szacuje się na 340 tysięcy.

Muzułmańskie wspólnoty cały czas starają się o stworzenie dla siebie właściwych warunków do istnienia, o wystarczającą liczbę miejsc do modlitwy, centrów kultury i szkół koranicznych. Dotąd mieszczą się one na obrzeżach, w halach fabrycznych, garażach. Sprawia to, że część muzułmanów chcących wyznawać swą religię czuje się jak w getcie.

W Szwajcarii są właściwie dwa prawdziwe meczety: wybudowany w 1963 roku przez reformatorski ruch Ahmadiyya (uważany przez wielu muzułmanów za sektę) meczet w Zurichu i wybudowany w 1978 roku przez saudyjskiego króla Fahda meczet w Genewie.

Ważnym narzędziem utrzymującym tożsamość muzułmanów w Szwajcarii jest prasa. Od 1990 roku ukazuje się gazeta „Die Barmherzigkeit” („Er–Rahma”), która jest głosem niemieckojęzycznych muzułmanów. Wydawane jest też pismo dla dzieci „Die Oase — Al–Waha”. Nie brak także muzułmańskich organizacji: w 1989 roku powstało Gesellschaft der islamischen Organisationen in der Schweiz (GIOS), a w 1994 Muslime, Musliminnen der Schweiz (MMS).

Ważnym krokiem do normalności było dla muzułmanów wprowadzenie od 2002 roku religii do części szkół. Zajęcia z religii odbywają się w coraz większej liczbie szkół. Powstaje też coraz więcej muzułmańskich cmentarzy, znajdują się już one w Bernie, Bazylei, Olten i Zurichu. Kolejnym krokiem powinna być, zdaniem liderów muzułmańskich, możliwość kształcenia na uniwersytetach muzułmańskich duchownych. W ten sposób poznaliby oni język i kulturę Szwajcarii, co byłoby wielkim krokiem w kierunku integracji i przyczyniłoby się w dłuższej perspektywie do powstania europejskiego islamu. Najważniejsze dla wspólnot muzułmańskich jest teraz ich oficjalne uznanie i nadanie im praw przysługujących innym wspólnotom wyznaniowym.

Wydaje się, że jest ku temu stosowny czas, gdyż jak podkreśla Yusuf Sabadia, który przewodniczy islamskim organizacjom w kantonie Lucerna, można już dziś mówić o szwajcarsko–islamskiej tożsamości. On sam nie widzi konfliktu między islamskimi wartościami a byciem Szwajcarem. Mówi: „Muzułmanie, którzy tu żyją, nie mają problemów z życiem w pluralistycznym społeczeństwie, które wyznaje różne wartości”. Z kolei Youssef Ibram, pierwszy imam osiadły w Genewie podkreśla, że nikt z muzułmanów nie chce uczynić ze Szwajcarii państwa wyznaniowego. Jego zdaniem, tylko od 15 do 20% muzułmanów odbywa praktyki religijne. Reszta z powodu oddalenia od kraju oddala się też od religii.

Podobnie pokojowo zachowują się muzułmanie francuscy. Zdaniem francuskiego socjologa Bruno Etienne’a, który przez trzy lata badał życie muzułmanów w Marsylii, Strasburgu i Bordeaux, nie różnią się oni w 85% od reszty społeczeństwa. 60% z nich nie jest praktykującymi muzułmanami. Z 15% reszty rekrutują się muzułmanie, którzy sprzeciwiają się integracji, w tym jest 2 do 3% fanatyków, którzy gotowi są brać udział w świętej wojnie.

Integracja czy asymilacja

Szwajcaria ma dobre warunki do integracji muzułmanów, choć ten proces może być zakłócony przez zbyt szybki i duży napływ imigrantów. Przy tym integracja nie może oznaczać zrównania kulturowego, ale włączenie muzułmanów w życie społeczne kraju. Erwin Tanner z roboczej grupy Szwajcarskiej Konferencji Biskupów poświęconej islamowi podkreśla, że ostatnie lata przyniosły postępy w integracji muzułmanów.

Szwajcarzy są narodem kultur i nie dążą do stworzenia państwa narodowego. Nawet jednak w takim modelu trudno będzie odnaleźć się muzułmanom, gdyż islam zawiera w sobie pewną tradycję prawną, dla której system szwajcarski sięgający do chrześcijańskich wartości może być trudny do przyjęcia.

Problemami związanymi z integracją muzułmanów w Szwajcarii zajmuje się Stowarzyszenie chrześcijan i muzułmanów w Szwajcarii założone w 1990 roku z inicjatywy Kościoła reformowanego w kantonie Berno przy współpracy Kościoła katolickiego i przedstawicieli muzułmanów. Stowarzyszenie zajmuje się głównie tzw. dialogiem życia, czyli rozwiązywaniem praktycznych kwestii, które rodzą się ze wzajemnego współżycia. Jest to np. troska o to, by personel szpitala, w którym leżą chorzy muzułmanie, nie podawał im potraw z mięsa ze świni, oraz rozwiązywanie problemów związanych z międzyreligijnymi małżeństwami, dotyczących religijnego wychowania dzieci czy znalezienia liturgicznej formuły dla małżeństw mieszanych.

W swym referacie wygłoszonym 3 grudnia 1995 roku podczas pierwszego kongresu MMS Hamit Duran zajął się m.in. problemami, które w życiu codziennym stają się udziałem muzułmanów. Podkreślił on, że muzułmanie stykają się z całkiem inną filozofią życia i zupełnie innym światem wartości. Szwajcaria jest wprawdzie krajem chrześcijańskim, ale główne wartości, jak oddanie Bogu, miłość bliźniego, ustąpiły miejsca wartościom świata kapitalistycznego, świata jednostek egoistyczne realizujących swoje życiowe projekty, świata całkowicie pojmowanego na sposób zeświecczony. Hamit Duran mówił: „My, muzułmanie, żyjemy więc w świecie, który przyznaje naczelne miejsce materialnemu dobrobytowi, podczas gdy u muzułmanów naczelne miejsce zajmuje dobrobyt duchowy. Widzimy, że rodzina zagrożona jest wzrastającym egoizmem, podczas gdy dla muzułmanów rodzina i krewni są głównymi elementami życia. (…) Muzułmanin poświęca pracy tylko tyle czasu, aby zapewnić sobie utrzymanie, a resztę swojego czasu inwestuje w rodzinę i krewnych, gdyż muzułmanin nie wierzy, żeby przez materialne powodzenie mógł zapewnić sobie przyszłość”.

Muzułmańska lekcja

Islam stał się już trwałym elementem szwajcarskiej kultury i pytanie nie brzmi, czy z nim współdziałać, ale jak to czynić. Obie strony muszą wpierw przełamać własne uprzedzenia i stereotypy. Przede wszystkim należy otworzyć się na samych muzułmanów, a nie zdawać się jedynie na opinie medialne czy na samozwańczych ekspertów od islamu. Właściwym kierunkiem współpracy jest zgoda na integrację muzułmanów, a nie dążenie do ich asymilacji.

Najgorszym wyjściem jest oczywiście próba separowania wspólnot muzułmańskich, ale ten pogląd nie ma na szczęście wielu zwolenników. Thomas Wipf, przewodniczący Szwajcarskiego Związku Kościołów Ewangelickich (SEK), sądzi, że należy zaakceptować wspólnoty muzułmańskie jako część społeczeństwa. W rosnącym udziale muzułmanów w życiu publicznym widzi on szansę dla chrześcijan na jeszcze jaśniejsze realizowanie swego ewangelicznego przesłania. Jak można to rozumieć, pokazuje życie Karola de Foucauld, który obserwując życie muzułmanów w Afryce, otworzył się prawdziwie na chrześcijaństwo. Pisał: „Islam dokonał we mnie głębokiego wstrząsu. Widok wiary tych ludzi żyjących w ciągłej obecności Bożej odsłonił mi rąbek rzeczy większych i bardziej prawdziwych niż światowe zajęcia”.

Wracając do problemu obecności islamu w Szwajcarii, należy podkreślić, że wysiłki integracyjne wymagają na pewno czasu, ale jest to jedyny sposób, by uniemożliwić radykalizację islamu. W Szwajcarii na razie nie odkryto żadnych ekstremistycznych organizacji islamskich.

Od społeczności muzułmańskich, które w Europie znalazły swoją nową ojczyznę, można wymagać, by zaakceptowały porządek prawny panujący w społeczeństwie europejskim, i oczekiwać, że staną się pozytywnym, bo przypominającym o duchowym wymiarze ludzkiego istnienia, wartości życia i potrzebie obecności religii w życiu publicznym, elementem jednoczącej się Europy.

Szwajcarski islam
Bartosz Wieczorek

urodzony w 1972 r. – absolwent filozofii i politologii UKSW, doktorant w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Publikował w „Przeglądzie Filozoficznym”, „Studia Philosophiae Christianae”, „Znaku” „Przewodniku Ka...