Przewodnik po modlitwie człowieka doby atomowej

Przewodnik po modlitwie człowieka doby atomowej

Mistrz oświadczył: „Popełniasz błąd
szukając Boga na zewnątrz siebie”.
„Powinienem więc szukać Go w sobie?”
„Czyż nie rozumiesz, że twoje wnętrze
jest na zewnątrz Ciebie?”, spytał Mistrz. 1

Wśród wielu nadzwyczaj celnych uwag i komentarzy dotyczących najważniejszych problemów współczesnego świata w Zapiskach współwinnego widza Thomasa Mertona znajdujemy taką myśl:

Głęboka rewolucja w religijnej świadomości współczesnego człowieka pozostaje w związku z rewolucją w jego pojęciach o przestrzeni. (…) Najważniejszym zadaniem jest zdać sobie sprawę z faktu, że nasza nowa świadomość przestrzeni już nie pozwala na tradycyjne wyobrażenia religijne, która uzmysławiają nam nasze spotkanie z Bogiem. Równocześnie powinniśmy także przyznać, że te nasze tradycyjne wyobrażenia nigdy nie były niezbędnym elementem chrześcijaństwa. (…) Nowy Testament naucza w istocie rzeczy, że Bóg posiada jedną niezniszczalną świątynię: jest nią sam człowiek (1 Kor 3,17). Pojęcie, że Bóg jest obecny na świecie w człowieku, nie jest niczym nowym ani radykalnym. Wręcz odwrotnie, jest to jedna z najbardziej elementarnych prawd Nowego Testamentu. 2

Myślę, że te słowa Mertona stanowią najlepsze wprowadzenie w tematykę książki Williama Johnstona SJ pt. Życie w miłości 3. Jej podtytuł Modlitwa chrześcijańska w praktyce od początku wyjaśnia, o czym będzie mowa. Ale nie mówi wszystkiego. Nie zdradza sekretu, że książka ta jest głęboko osadzona w realiach dzisiejszego świata.

Współczesna zmiana koncepcji przestrzeni, życie w stałym zagrożeniu zanieczyszczeniem środowiska, katastrofami nuklearnymi, terroryzmem, czy perspektywa rozprzestrzeniania się epidemii AIDS, pociągają za sobą zmianę: następuje zwrot ku wnętrzu. Co więcej

Szybko zbliżają się narodziny nowej świadomości religijnej. Jesteśmy świadkami spotykania się różnych religii w inny niż do tej pory sposób. W dzisiejszych czasach buddyści i hinduiści, Żydzi i muzułmanie, chrześcijanie i agnostycy żyją tuż obok siebie na tej samej ulicy, (…) Żyjemy w czasach, w których obecny jest duch Soboru Watykańskiego II, z jego otwarciem na świat, jego adaptacją do współczesnej myśli, z głębokim współczuciem dla biednych, zaangażowaniem w sprawę pokoju i żarliwą miłością Ewangelii. Odczuwamy również wpływ Lourdes, Fatimy i innych sanktuariów Maryjnych, które wzywają do radykalnej przemiany umysłów i serc. Wszystkie te czynniki zmieniają i przeobrażają tę tajemniczą, właściwą człowiekowi, rzeczywistość, którą nazywamy świadomością. Kształtują one nie tylko nasz sposób myślenia, odczuwania, reagowania i nasze relacje z innymi ludźmi, ale także określają nasz sposób modlitwy i nasz stosunek do Boga. Jakże wielka jest różnica między naszą mentalnością a mentalnością studentów uniwersytetu paryskiego z czasów św. Ignacego! Jak inna jest nasza mentalność od mentalności pobożnych dziewcząt, które zakładały welony zakonne w szesnastowiecznej Avili!
Cechą charakterystyczną świadomości współczesnego człowieka jest zaabsorbowanie światem wewnętrznym, które Bernard Lonergan określił jako „zwrot ku wnętrzu”. Towarzyszy temu prawdziwe zainteresowanie medytacją i mistyką.

To ze względu na tę właśnie inną świadomość człowieka XX wieku podjął się William Johnston zadania napisania jeszcze jednej pozycji na temat modlitwy. Autor Życia w miłości jest irlandzkim jezuitą, który w roku 1951 wyjeżdża do Tokio, by tam wykładać religioznawstwo w Sophia University oraz objąć stanowisko dyrektora Instytutu Studiów Orientalnych.

W roku 1989 pracuje przez kilka miesięcy na jednym z uniwersytetów kalifornijskich, po czym przez rok wykłada w swej ojczystej Irlandii. Następnie wraca do Tokio. Jego zatem europejskie korzenie wraz z długoletnim pobytem na Wschodzie i pracą w Stanach Zjednoczonych stanowią jakby naturalne przygotowanie dla budowania pomostów pomiędzy różnorodnymi kulturami. Cechą charakterystyczną wypowiedzi tego uczonego jest stałe poszukiwanie nowych perspektyw i kierunków. W książce tej autor ukazuje nam, co duchowość Wschodu ma do zaofiarowania duchowości chrześcijańskiej, przedstawiając swoje tezy z pozycji głębokiego zakorzenienia w Osobie Jezusa Chrystusa.

Aż dwa rozdziały spośród dwudziestu poświęca Johnston omówieniu związku między ciałem a modlitwą. Uważa on, iż nie jest w dobie obecnej do utrzymania katechizmowa definicja modlitwy jako „wznoszenia umysłu i serca do Boga”. Modlić się także powinno ciało:

Modlące się ciało jest jednocześnie ciałem kochającym. Jest ciałem przenikniętym tą nieograniczoną, bezwarunkową miłością, która nie zna granic. Modlące się ciało jest ciałem napełnionym Duchem miłości: jest piękne pięknością, której świat dać nie może. Dla chrześcijanina jest to ciało, które oddaje chwałę Chrystusowi zgodnie z modlitwą Pawła: „Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć” (Flp 1,20). I ten sam Paweł pisze do Koryntian: „Chwalcie więc Boga w waszym ciele!”

1 Kor 6,20

W tym miejscu pojawiają się elementy tradycji wypracowanych przez Wschód, które mogą okazać się bardzo pomocne dla człowieka z zachodniego kręgu kulturowego:

Wiele się możesz nauczyć w tej dziedzinie ze starożytnej tradycji ascezy azjatyckiej. Od Indii po Japonię spotykamy w Azji wspaniale rozwiniętą kulturę ciała, która, moim zdaniem, przewyższa wszystko, co w tej dziedzinie powstało na Zachodzie. Jest to kultura, która prowadzi do skupienia na jednym, (one-pointedness) co ma olbrzymie znaczenie w życiu modlitwy. Być może zechcesz zacząć uprawiać jogę. Z początku postawy, czyli asany, będą przygotowaniem do modlitwy; ale ostatecznie możesz stwierdzić, że nie są one wyłącznie przygotowaniem, lecz już same w sobie są modlitwą. Joga, bowiem, jest językiem ciała i z czasem zauważysz, że twoje ciało mówi do Boga: że już nie potrzebujesz słów. Albo możesz spostrzec, że asany przeniknięte są cichą obecnością Boga. Podobnie ćwiczenia oddechowe, czyi pranayama, mogą z początku być tylko sposobem pielęgnowania wewnętrznej ciszy i harmonii; lecz z czasem możesz dojść do odkrycia modlitwy oddechu. Możesz zaobserwować, że twój oddech wypełniony jest obecnością Boga i że jesteś zjednoczony z Duchem Świętym.

Następnie przedstawia autor skrótowo różne powszechnie znane sposoby modlitwy; wspominając o modlitwie błagalnej, dziękczynnej czy też rozmowie z Jezusem przed tabernakulum, dodaje ważkie słowa:

Istotne jest, abyś odnalazł swoją własną drogę modlitwy i pomagał w tym innym. Ale, (i to jest ważne) nigdy nie myśl, że już raz na zawsze znalazłeś swój sposób i że będzie on już dla ciebie ostateczny. Nigdy nie mów: „to jest mój sposób modlitwy i będę się go trzymał do końca życia”, albo: „to jest moja mantra i już jej nigdy nie zmienię”. Nie, modlitwa jest procesem lub wędrówką. W miarę jak posuwasz się do przodu, wyrastasz z wcześniejszych sposobów modlitwy i te metody, które kiedyś były bardzo pomocne, staną się (jeśli się będziesz ich kurczowo trzymał) przeszkodą. Przerośniesz wszystkie metody i dojdziesz do takiego momentu w swoim życiu, kiedy to będziesz mógł powtarzać za św. Janem od Krzyża, że drogą jest brak drogi. Rozumie on przez to, że nie możemy uczepić się żadnej ścieżki czy metody, czy sposobu; nie możemy trzymać się kurczowo żadnych planów ani map. Bóg decyduje, co się wydarzy, a my idziemy tam, gdzie On nam każe.

William Johnston prowadzi czytelnika coraz wyżej i wyżej lub, jak kto woli, coraz dalej i dalej. Po etapie modlitwy dyskursywnej, opisuje modlitwę prostoty, następnie przybliża nam kontemplację wlaną. Po propozycji modlitwy na łonie natury, przedstawia modlitwę egzystencjalną w towarzystwie takich mistyków jak Autor Obłoku niewiedzy czy świętej Teresy. W połowie książki poświęca cały rozdział XI kryzysowi:

Musi również nadejść taki moment, kiedy zaatakuje cię poważniejszy kryzys, który wstrząśnie tobą do głębi twej istoty, jak trzęsienie ziemi. Taki wstrząs może zdarzyć się dwa lub trzy razy w życiu. Jest to punkt zwrotny, czas wzrostu, i ważne jest, żebyś go w ten sposób odczytywał.

Po takim kryzysie podróż życia trwa nadal, choć już jakoś bardziej świadomie. Po kolejnych rozdziałach poświęconych nocy w życiu mistycznym oraz modlitwie cierpienia dochodzimy do centralnego tematu tej książki — życia w miłości. „Ale jaka jest natura tej miłości?”

Są wprawdzie dwa przykazania — miłość Boga i miłość bliźniego — ale w gruncie rzeczy są one tak mocno ze sobą splecione, że można mówić o jednym przykazaniu. Dlatego zawsze pamiętaj, że miłość, która wypełnia twoje serce podczas cichej medytacji w milczeniu, jest tą samą miłością, którą kierujesz ku każdej osobie, którą spotykasz.

Na początku wspomniałam, iż ojciec Johnston żyje i pracuje w Tokio. Patrzy zatem na nasz glob z podwójnej perspektywy: zarówno z punktu widzenia człowieka Zachodu, którym jest z urodzenia, jak i z punktu widzenia człowieka Wschodu, którym jest po części z powodu długoletniego miejsca zamieszkania. Ta podwójna perspektywa nie pozostawia go obojętnym na globalne problemy świata. Szczególnie widać to w dwóch rozdziałach: Dialog oraz Uwrażliwienie na problemy społeczne.

Gdy w październiku 1986 roku modlili się w Asyżu, na zaproszenie Ojca Świętego Jana Pawła II, przedstawiciele religii świata, „najpierw wszyscy razem modlili się przez chwilę w milczeniu, a następnie rozeszli się do dwunastu różnych miejsc w Asyżu, aby tam modlić się zgodnie ze swoimi różnymi tradycjami. W ten sposób wyraźnie zajaśniała prawda o jedności i różnorodności religii świata” (s. 156).

W milczeniu — w rzeczywistości egzystencjalnej ogołoconej z formy — można modlić się razem, w jednym miejscu.

Ideały współczującego bodhisattwy w buddyzmie, sprawiedliwego w religii żydowskiej i świętego w chrześcijaństwie są bardzo podobne do siebie, i dlatego wierzący wszelkich religii, podążający drogą do Asyżu, mogą ze sobą współpracować, aby stworzyć taką duchowość, która ocali osobę ludzką i świat, w którym ona żyje (s. 162).

Myślę, że nie będzie przesadą nazwanie książki Życie w miłości przewodnikiem. Nieustannie na jej kartach znajdujemy odpowiedzi na milcząco przyjęte pytanie — co to znaczy być chrześcijaninem we współczesnym świecie? Bardzo przejrzyście porządkuje ona centralne dla chrześcijanina zagadnienie — problem doświadczenia modlitwy.

1 Anthony de Mello, Minuta nonsensu, przeł. D. Kowalewska-Gawełda, Wyd. WAM, Kraków 1994, s. 143.  
2 Thomas Merton, Zapiski współwinnego widza, przeł. Z. Ławrynowicz i M. Maciołek, D. W. REBIS Poznań 1994, s. 419-421.  
3 William Johnston SJ, Życie w miłości. Modlitwa chrześcijańska w praktyce, tłum. E. Nartowska, WAM, Kraków 1997.

Przewodnik po modlitwie człowieka doby atomowej
Ewa Nartowska

tłumaczka, recenzentka.Przetłumaczyła m.in. Życie w miłości. Modlitwa chrześcijańska w praktyce, William Johnston SJ (WAM, Kraków 1997)....