Porwany przez Boga
fot. marvin ronsdorf / UNSPLASH.COM

Powiedziałem rodzicom, że wierzę w Boga i że Jezus jest Mesjaszem. Byli w szoku, gdy wyznałem, że chcę przyjąć chrzest. Wymogli na mnie, żebym wstrzymał się z tym dziesięć lat, a jeśli mi nie przejdzie, zaakceptują mój wybór.

Macin Gutowski: Musiał się ojciec bardzo natrudzić, żeby znaleźć dla mnie wolną chwilę pośród licznych obowiązków?

David Neuhaus SJ: Nie aż tak bardzo. Nie jestem żonaty, nie mam dzieci, więc zostaje trochę czasu i energii.

Za to jest ojciec wikariuszem patriarchatu Jerozolimy ds. katolików hebrajskojęzycznych w Izraelu, a także odpowiedzialnym za duszpasterstwo imigrantów, w Tel Awiwie-Jafie założył ojciec dla nich duże centrum, ostatnio uruchomił żłobek w Jerozolimie. A to dopiero początek długiej listy aktywności…

Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Trzeba by raczej zapytać tych, którzy ze mną współpracują, czy nie jest im ciężko.

A mnie się wydaje, że pogodzenie tak licznych obowiązków nie jest łatwe. Podobnie jak łączenie w jednej osobie tożsamości urodzonego w Republice Południowej Afryki niemieckiego Żyda, który został katolickim księdzem, jezuitą, a także obywatelem Izraela przez wiele lat zaangażowanym w obronę praw Palestyńczyków. Można się zgubić w tym opisie, a wcale nie jest jeszcze pełny.

To moje życie, więc nie mam kłopotu z tym, by ogarnąć wszystkie jego elementy.

Zacznijmy od początku.

Urodziłem się w Republice Południowej Afryki, choć moi przodkowie przez wieki żyli w Niemczech. Należeli do żydowskiej mniejszości, ale byli bardzo dumni ze swojej niemieckości. Gdy naziści doszli do władzy, dziadkowie z obu stron zorientowali się, że grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo i – dzięki Bogu – uciekli. Obie rodziny znalazły schronienie w południowej Afryce.

Co się stało z pozostałymi krewnymi?

Wszyscy, którzy zostali w Niemczech, zginęli. Na szczęście przetrwali członkowie dalszej rodziny, którzy także zdecydowali się na ucieczkę. Dlatego mam kuzynów w Anglii, Brazylii i Izraelu.

Jak wyglądała ojca młodość w Afryce?

Wychowywałem się w żydowskiej społeczności, w rodzinie, która miała dość luźny stosunek do judaizmu, ale jednocześnie posyłano mnie do religijnej szkoły. W 1977 roku, jako piętnastolatek, z grupą rówieśników pojechałem na dwa miesiące do Jerozolimy. To miała być wycieczka formacyjna, umacniająca w nas żydowską tożsamość. Niezbyt mnie to interesowało i prawdę mówiąc, pojechałem tam wbrew mojej woli. Ale podczas tego pobytu podjąłem decyzję, że w przyszłości zamieszkam właśnie w Jerozolimie.

Co się takiego stało?

Poznałem osobę, która wywarła ogromny wpływ na moje życie. Byłem wówczas zafascynowany historią carskiej Rosji i bardzo się chciałem spotkać w Jerozolimie z księżniczką

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się