Niech nas gniecie
fot. mathew krizmanich / UNSPLASH.COM

Niech nas gniecie

Tłumacz Pisma Świętego powinien poważnie traktować swojego odbiorcę: jest nim ktoś, do kogo chce mówić Bóg i to zwykle mówić o poważnych sprawach. Infantylizacja, paternalistyczne podejście do czytelnika jest poważnym błędem.

Kultura może być rozumiana jako proces i owoc tłumaczenia, a więc przekazywania sensu. Jeśli tłumaczenie dotyczy dubbingu do filmu komediowego, oczekujemy, by publiczność śmiała się we właściwych momentach. Kiedy chodzi o akt prawny, zależy nam na precyzji tłumacza przysięgłego. Tłumaczenie tekstów piosenek wymaga częściej zachowania rytmu niż wierności słowom. By określić, czego oczekujemy w Kościele od tłumaczenia Pisma Świętego, warto powiedzieć, czego oczekujemy od Pisma Świętego w ogóle.

Dla człowieka wierzącego Biblia jest zbiorem tekstów, w których poprzez ludzi przemawia jeden Boski Autor. Cel, jaki sobie stawia ten Autor, jest więc nadprzyrodzony i ponieważ dotyczy Jego samego, pozostaje w dużej mierze tajemnicą, nawet jeżeli przybliżamy się doń, nadając mu miano zbawienia, komunii z Bogiem itd. Nie ma na świecie drugiej księgi, co do której chrześcijanin miałby oczekiwania tak daleko posunięte, a zarazem tak niedookreślone. Biblia formuje swojego czytelnika, powinien więc ją traktować na tyle poważnie, by uznać świat w niej przedstawiony za prawdziwy, by według niej kształtować swoje życie. Zrozumieć Pismo Święte to dać mu się przekształcić, uczynić je częścią swojego świata.

Relatywna wartość oryginału

Pismo Święte czytamy w Kościele po to, by spotkać się z Bogiem, a nie tylko po to, by zrozumieć jego treść: „Wiara chrześcijańska nie jest »religią Księgi«. Chrześcijaństwo jest religią Słowa Bożego: Słowa niespisanego, lecz Słowa Wcielonego i żywego” (KKK 108). Nawet oryginalny tekst Pisma jest pośrednikiem: jest tylko i aż słowem Słowa, jest obrazem Obrazu. Pismo Święte to tekst, który do Boga prowadzi, ale sam nie jest boski. Chrześcijaństwu obca jest idea świętego języka w takim sensie, jak święty jest język arabski dla Koranu; nie jest nim ani hebrajski, ani greka, nie jest też łacina. Fenomenem chrześcijaństwa jest to, że Nowy Testament nie został spisany w języku Jezusa. Nikt nie widział takiej konieczności. Tłumaczenie jako produkt i jako proces tkwi więc w sercu chrześcijaństwa od samego początku.

Niektórzy wierni łudzą się, myśląc, że dostęp do oryginału Pisma rozwiewa wszelkie trudności interpretacyjne albo czyni z „nic-do-mnie-nie-mówiącego” tekstu coś na kształt przesłania, które wlewa się wprost w serce odbiorcy, uwalniając go jednocześnie od konieczności interpretacji. Osoby powołujące się na oryginał bywają postrzegane jako gnostycy, którzy posiedli klucz do zrozumienia Pisma. Gorzej, jeśli tłumacze i bibliści sami w to wierzą, tak jak to się stało z Marcinem Lutrem. Tymczasem czytanie orygi

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się