Pigułka szkolna

Pigułka szkolna

, 0 recenzji

Leży przede mną arcyciekawa depesza agencji Associated Press, na którą natknąłem się w gazecie „Atlanta Journal Constitution”, z dnia 30 listopada 1999 roku. Depesza ta nie wzbudziłaby mojego zainteresowania, gdyby nie specyficzny język, jakim została napisana. Pomyślałem, że warto mu się przyjrzeć dokładniej, aby zauważyć ukryte w nim subtelności. Ileż można dowiedzieć się o świecie, w którym żyjemy, z tej jednej depeszy!

Rzecz dotyczy kontrowersyjnej decyzji, którą podjął rząd francuski: nakazał szkolnym higienistkom rozprowadzanie wśród uczennic tabletek poronnych, tzw. „Morning after”. Stosuje się je po odbyciu stosunku seksualnego — najpierw jedną w ciągu 72 godzin, a drugą od 12 do 24 godzin później. W przypadku zapłodnienia tabletki te zapobiegają zagnieżdżeniu się embrionu w macicy.

Do tej pory we Francji tabletki te można było dostać — bez recepty — w każdej aptece. Jednak pani wiceminister zdrowia, Segolene Royal, powiedziała, że „to [ciąża] nie jest już prywatną sprawą rodziny, lecz społecznym problemem zdrowotnym, który dotyka 10 tysięcy nastoletnich dziewcząt co roku”.

Dokładnie tak to ujęła. Ciąże stanowią „społeczny problem zdrowotny”. I społeczeństwo musi się z tym problemem uporać, tak samo jak z rakiem płuc lub chorobą Alzheimera.

Reporter Associated Press przeprowadził rozmowy z kilkoma francuskimi nastolatkami, pytając, co sądzą na temat tej decyzji. Oczywiście były za. „Nie mam zamiaru nikogo namawiać do brania tej tabletki — powiedziała 19–letnia Laure Savagnaures — ale jeżeli już ktoś zrobi błąd, to lepiej będzie, jeżeli może go naprawić”. Osiemnastoletnia Vanessa Defforge oskarżyła przy tej okazji Kościół katolicki narzucający społeczeństwu swoje tradycyjne wzorce moralności: „Francuzi są strasznie represjonowani”.

Tak jest. Francuzi są represjonowani przez Kościół katolicki. Wprawdzie Francja jest jedynym krajem na świecie, gdzie pigułki „Morning after” są dostępne dla nastolatek w każdej aptece, bez recepty i bez wymaganej zgody rodziców, ale i tak „Francuzi są represjonowani przez Kościół”, więc żeby z tymi represjami skończyć, a licealistkom zaoszczędzić trudu chodzenia do apteki oraz konieczności wydawania pieniędzy na pigułkę, będzie się im je dawać za darmo na terenie szkoły. To się nazywa wolność od kościelnej tyranii.

„Aborcja jest czymś bardzo radykalnym — oświadczyła panna Savagnaures — dzięki pigułce ma się wrażenie, że się tylko bierze lekarstwo”.

Właśnie.

Pigułka szkolna
Tomasz Włodek

urodzony w 1965 r. – pracownik naukowy, przebywa w USA, publikował w miesięczniku „W drodze” oraz w polskiej prasie wydawanej poza granicami kraju. Autor cyklu felietonów pt....