Okultyzm i magia w literaturze

Okultyzm i magia w literaturze

W czasach „powrotu magii” pytanie o literaturę jako nośnik wiedzy na temat okultyzmu, ezoteryzmu i magii wydaje się uzasadnione ze względu na odbiorcę. Całe rzesze coraz młodszych czytelników dowiadują się na temat idei New Age i okultyzmu nie z tekstów naukowych, lecz dzięki filmom czy z książek.

Wstępne wyjaśnienia i wątpliwości

Czy treści okultystyczne są tylko elementem fabuły powieściowej potrzebnym, aby ukazać coś ważniejszego, czy też same w sobie są kluczem do zrozumienia treści? Czy tekst (książka) otwiera na tajemnicę? Odpowiedź na tak postawione pytania domaga się na wstępie choćby skrótowego zdefiniowania okultyzmu i magii.

Okultyzm, a szczególnie magia jako praktyka okultystyczna, którą już od średniowiecza sytuuje się na skrzyżowaniu nauki i religii, jest odwróceniem się od Boga i jako forma antykultu (wyrażonego w symbolach i rytuałach) jest tym, co Biblia nazywa bałwochwalstwem. Jak podaje Nota Duszpasterska Konferencji Biskupów Toskanii na temat magii i demonologii, elementem magii jest wiara, ale nie w Boga, lecz w siłę woli, dzięki której człowiek może manipulować tym, co święte. Czytamy w niej, że „magia zawiera w sobie wizję świata, gdzie wierzy się w istnienie sił tajemnych, mających wpływ na życie człowieka, a na które uprawiający magię (lub korzystający) uważa, że ma moc wywierania kontroli, za pomocą rytualnych praktyk”.

Wychodząc od takiej definicji, włoski socjolog Massimo Introvigne 1 stwierdza, że w dzisiejszym świecie magię szerzą „nowe ruchy magiczne” niesłusznie nazywane religijnymi. To grupy, które oddają się praktykom magicznym, jednak bez doświadczenia religijnego. W takich wypadkach mamy do czynienia z cult mouvement. Jednak, aby opisać sytuację we współczesnej kulturze, Introvigne doprecyzowuje, że magia przestała dzisiaj być sztuką dla wtajemniczonych. Badacz wprowadza kategorię client cults. Osoby, które można by tak określić, nie należą do „nowych ruchów magicznych”. Są to po prostu konsumenci magii, która sprzedawana jest pod postacią wróżbiarstwa, kartomanii, astrologii, horoskopów, uzdrowicielstwa, a która pojawia się również w konkretnych obiektach kultury, takich jak na przykład literatura, gdzie praktyki te zostają szeroko opowiedziane i przedstawione.

Bez wątpienia literatura odzwierciedla zainteresowanie magią, wróżbiarstwem, spirytyzmem, religiami Wschodu. Równocześnie pokazuje z jednej strony zainteresowania samego autora, z drugiej – jak rozumiano dane zjawisko w danym czasie. Jako zwierciadło kultury, literatura jest szczególnie czuła na mody kulturowe. A w czasach ponowoczesnych modne stały się okultyzm i zainteresowanie magią, które wszechobecnie występują w kinie i literaturze czy szeroko rozumianej kulturze.

Wychodząc od myśli Introvignego, zarysowując problem, nie przyznaję sobie prawa do stawiania tez, ale jako czytelnik, odbiorca kultury zadaję pytania: Czy literatura (kultura) wykorzystuje wiedzę okultystyczną, a jeśli tak, to w jaki sposób? W jakim stopniu jest przekaźnikiem treści okultystycznych? Jeśli bowiem się zgadzamy, że sztuka może tworzyć pomosty dla sacrum 2, to czy może ona tworzyć także pomosty dla tego, co jest przeciwieństwem sacrum? Byłoby więc to pytanie o wartości nie tylko artystyczne, ale i etyczne, ponieważ wchodząc w obszar fikcji literackiej, nie przestajemy oceniać akcji i bohaterów.

Oddemonizować demony?

Margit Sandemo, zafascynowana spirytyzmem i demonologią, czerpiąc z mitologii krajów skandynawskich – Norwegii, Szwecji i Danii – opowiada o dziejach pewnego rodu, nazwanego Ludźmi Lodu. Jego protoplasta Tengel Zły zawarł pakt z diabłem, by zyskać nieśmiertelność. W zamian za to przynajmniej jedna osoba w każdym pokoleniu jego rodu musiała zostać „dotknięta”, to jest służyć złu. Pewnego razu jeden z dotkniętych spróbował zniszczyć zło tkwiące w jego naturze i przemienić je w dobro, został więc nazwany Tengelem Dobrym. Saga o Ludziach Lodu opowiada o nim i jego rodzinie, głównie zaś o kobietach wywodzących się z tego rodu. Autorka wieńczy swoje dzieło tomem, który jest autorefleksją autorki w szpitalu psychiatrycznym nad tworzeniem całej Sagi o Ludziach Lodu. Pisarka wyznaje:

Opowiadałam o nich chętnie, zresztą chciałam trochę oddemonizować demony. Troszeczkę je przybliżyć do rzeczywistości, zdjąć z nich nieco mistycznej tajemnicy i sprawić, by nie budziły takiej grozy w ludziach. Wielu bowiem całkiem niepotrzebnie się ich lęka, tyle się mówi o tym, że mogą się wcielać w człowieka i o egzorcyzmach. Kto wymyśla podobne głupstwa? […] Demony mogą się okazać bardzo interesujące, a nawet pociągające, jeśli tylko przestaniemy łączyć je ze złem 3.

W powieści świat ludzi i świat demonów są ze sobą ściśle połączone. Ludzie nie mogą działać bez demonów, zło zostaje pomniejszone i przedstawione zawsze jako dobro. Sandemo odwraca symbolikę chrześcijańską i tworzy mitologię, w której Antychryst wybawia świat nie tylko od zła, ale również od Boga.

Jeśli pisarz mówi o swoich przeżyciach związanych z alchemią, okultyzmem, magią, to możemy zadać pytanie, do kogo adresuje swe książki i jakich używa struktur retorycznych i narracyjnych. Co możemy z nich wyczytać w świetle wiedzy o autorze, nie wspominając już o wyborze właściwej hermeneutyki, aby taki utwór zinterpretować? Chodzi więc o świadomość czytelnika, że w tekście literackim może napotkać nie tyle wiedzę na temat okultyzmu, ile transpozycję pewnych idei okultystycznych, wykorzystanych przez autora na użytek fabuły.

Pomocna w odczytaniu niektórych treści jest znajomość biografii autora. Joanne K. Rowling, Margit Sandemo czy – z polskich autorów – Witold Jabłoński przyznają się do zainteresowań okultystycznych; Paulo Coelho mówi o tym, że był satanistą (Zwierzenia pielgrzyma); Pamela Travers – autorka książek o sympatycznej niani czarownicy Mary Poppins – odwołuje się do nauk ormiańskiego maga Jurija Gurdżijewa (1866–1949), Olga Tokarczuk przyznaje się do zainteresowań New Age.

Próbując odpowiedzieć na pojawiające się pytania, należy oczywiście uwzględnić kontekst historyczny, ponieważ inaczej o tych problemach będą się wypowiadać romantycy, głęboko wierzący, że o duszę człowieka walczą dobre i złe duchy – wystarczy przypomnieć tu choćby Fausta Goethego, a inaczej moderniści – Baudelaire, Verlaine, Rimbaud – którzy wykorzystywali okultyzm jako broń w walce z wartościami chrześcijańskimi 4.

Odpowiadać trzeba ostrożnie, by nie doszło do nadużycia czy nadinterpretacji. Nie można bowiem odczytywać Alicji w Krainie Czarów w kluczu okultystycznym, jak chcą zwolennicy Aleistera Crowleya (uważanego za ojca współczesnego satanizmu) 5, bo to powieść, która na pierwszym, dostępnym dla dziecięcego odczytania poziomie, jest zapisem snu dziewczynki trafiającej do dziwnej krainy, a umniejszać znaczenia magii w książkach o Harrym Potterze, który jest przecież uczniem szkoły magii i czarodziejstwa i uczy się takich przedmiotów, jak: obrona przed czarną magią, przyrządzanie eliksirów, wróżbiarstwo, metody wchodzenia w duszę innych, komunikowanie się z duchami. Jedynym kryterium jest w tym wypadku treść. W Alicji w Krainie Czarów nie ma mowy o magii, a nawet o czarach. Pojawia się odkształcony świat, kiedy Alicja spotyka buteleczkę z napisem „Wypij mnie” i ciasteczko, które chce, być zjedzone, ale jest to możliwe, bo dzieje się w rzeczywistości onirycznej.

Praktyki okultystyczne we współczesnej literaturze (a szerzej i w kulturze) nie są sprawą marginalną, są one raczej w centrum powieściowego świata. Okultyzmu czy wiedzy ezoterycznej jest dużo w pisarstwie Rowling, Coelho, Sandemo, której Saga o Ludziach Lodu, niedawno wznowiona, biła kiedyś rekordy popularności. O spirytyzmie pisze Tokarczuk w E. E., Jabłoński w Uczniu czarnoksiężnika daje wyraz swojej fascynacji satanizmem, Gretkowska opisuje działanie tarota w Tarocie paryskim.

Satanizm, demonologia są propagowane wprost jako dobre przez Sandemo czy Jabłońskiego, autora cyklu Gwiazda Wenus, gwiazda Lucyfer, który zaczyna swą chyba najbardziej znaną powieść, Uczeń czarnoksiężnika, wyznaniem:

W imię Lucyfera, najwyższego pana mej duszy. W imię nieśmiertelnych, choć dawno martwych bogów. W imię myśli niepodległej nikomu. W imię magii, gorzkiej wiedzy z drzewa dobrego i złego 6.

I konsekwentnie autor (utwór jest specyficznym połączeniem powieści historycznej i biograficznej z fantastyką) fascynację Lucyferem w powieści i jej kontynuacjach pokazuje, przedstawiając bohatera – Witelona, kanonika wrocławskiej kapituły katedralnej żyjącego w XIII wieku – jako czarnoksiężnika i sługę Szatana, który tę postawę wyraża konkretnym zachowaniem. Jest to powieść przesycona urokiem ciemnej strony mocy, magią i wiarą w Antychrysta. Znajdziemy tu krwawe opisy bitew, sceny zabijania, poniżanie świętych osób, znajdziemy szczegółowe przedstawienie rytów satanistycznych, łącznie z czarną mszą, tak że książka wydaje się wręcz perwersyjna. W podobnym tonie utrzymane są kolejne części opowiadające o Witelonie – Metamorfozy, Ogród miłości, Trupi korowód.

Czy artysta – pytam za Mirceą Eliadem – jest przekaźnikiem światopoglądu okultystycznego? Pisarz może przecież interpretować idee okultystyczne i „dowolnie” wykorzystywać je w powieści, ale jakie ma to konsekwencje dla odbiorcy? Książka staje się wtedy swoistym kluczem, który może otworzyć drzwi do prawdziwych poszukiwań w sferze ezoteryki. Czy pisarz może zatem pełnić funkcję przewodnika duchowego? Oczywiście może, ale czytelnik ma prawo wiedzieć, po jakim świecie pisarz nas oprowadza.

Te prowokacyjne pytania zrodziły się, kiedy czytałam wyznania Paula Coelho, który dzięki swoim książkom urósł do rangi duchowego guru. Większość młodych czytelników wyraża opinię, że oto pojawił się pisarz, który rozumie problemy współczesnego człowieka i opisuje je, trafiając w samo serce duszy. Coelho zachwyca tym, że w centrum swego zainteresowania umieszcza człowieka, a nade wszystko tym, że jego doświadczenie wewnętrzne prawie zawsze związane jest z życiem duchowym. Sam autor pytany o to, czego szuka w pisaniu, odpowiada, że siebie samego, że chce pokazać, kim jest w konkretnym momencie pisania, bo jak sam podkreśla, przeszedł wiele metamorfoz. A wiemy, że owe metamorfozy były związane z licznymi pobytami w różnych sektach – do czego Coelho się przyznaje – od głębokiego satanizmu do poszukiwań w religiach Wschodu. Mówi tak:

Dopóki jestem uczciwy i szczery wobec siebie – co nie jest wcale łatwe, to kwestia samodyscypliny – moja osobowość przenika do książek, które piszę, a jeśli tam jest, z pewnością będę potrafił przekazać poza słowami energię tej osobowości. Może mój światowy sukces zawdzięczam jedynie temu, że przekazuję coś, co wykracza poza słowa moich książek? 7.

Te biograficzne szczegóły nie są bez znaczenia. Swoje doświadczenia, przeżycia (również duchowe) pisarze przedstawiają w swych książkach i nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie chodziło o okultyzm, często „zmiękczany” przez New Age, którego idee są przedstawiane i promowane. Najbardziej autobiograficzną powieścią Coelho jest Pielgrzym, który stanowi zapis doświadczenia pisarza podczas wędrówki do Santiago de Compostela. W trakcie lektury poznajemy, obok przygód pielgrzyma, konkretne praktyki medytacyjne, ćwiczenia oddechowe, które ten musi przejść, by odnaleźć siebie. Na samym końcu przewodnik duchowy – Petrus – uczy pielgrzyma rytuału Posłańca, który polega na uwolnieniu umysłu, tak aby podświadomość ujawniła swoje magiczne sekrety i pozwoliła się ukazać demonowi. Towarzyszą temu magiczne zaklęcia, w których, by wywołać demony, przywołuje się apokaliptyczny symbol Chrystusa–Baranka:

Niechaj moc baranka, który żyje we wszystkim i we wszystkich, zamieszka także we mnie, kiedy będę wzywać mego Posłańca. […] Dziękuję Barankowi za cud, którego dokonałem. Niechaj [imię Posłańca] wraca na każde wezwanie.

I dalej czytamy:

Im częściej będziesz powtarzał rytuał, tym silniejsza okaże się obecność Posłańca, a jego działanie szybsze (s. 91) 8.

Spotkanie z osobistym demonem kończy się opętaniem:

Nagle zrozumiałem, że wydarzyło się coś dziwnego. Byłem zbyt silny. Myśli zaczęły mi się mącić, widziałem twarz Cygana, a wokół niej jakieś niewyraźne obrazy. Stałem się Legionem. W tym tkwiła tajemnica mojej mocy. Demony opuściły to nieszczęsne, wystraszone psisko, które już za chwilę mogło zginąć na dnie przepaści, i teraz żyły we mnie. Poczułem straszliwą chęć rozerwania na strzępy bezbronnego stworzenia (s. 221).

Pojawia się w Pielgrzymie postać Złego – Legion – który daje bohaterowi moc. Bohater rezygnuje z demonicznego towarzystwa, jednak nie z mocy, które dzięki niemu otrzymuje. Pomaga mu w tym siła Agape tkwiąca w duszy. Ponieważ Paulo nie chce w swym ciele złego ducha (duchów), siłą własnej woli każe im wyjść i jako duchowi ziemi wniknąć w ziemię.

Świat przedstawiony staje się opowieścią biograficzną – figurą, gdy opisanie czyichś losów utożsamione zostaje z wędrówką przez własne życie – w sensie dosłownym lub symbolicznym. Książki Coelho nie są powieściami przygodowymi. Doświadczeniu wewnętrznemu, które pełni w literaturze funkcję przeżycia estetycznego, tu zostają nadane funkcje poznawcze. (Problematyka doświadczenia wewnętrznego występuje w trzech aspektach: egzystencjalnym, religijnym, inicjacyjnym. Ciekawe jest to, że Coelho skupia się na dwóch ostatnich, a prawie zupełnie pomija problematykę egzystencjalną). Odbiorcą tych powieści nie jest czytelnik estetyczny, to znaczy, Coelho zakłada czytelnika zaangażowanego, który przeżyje podobną przygodę, co opisana. Zawsze świat przedstawiony, sposób ukształtowania bohatera, sposób prowadzenia narracji są schematem odtworzenia rzeczywistości, ale zarazem i jej interpretacją. Istnieje zatem pewien zespół środków używanych przez autora w tekście obliczony na wywołanie założonej reakcji odbiorcy. Dość powszechnym sposobem nie tylko przekazywania informacji, ale i oceny świata przedstawionego, jest umieszczenie komentarza w świadomości czy w wypowiedzi bohatera:

Wszystko, co mówił starzec [król Salem – Melchizedech – przyp. A.K.], wydawało się młodemu pasterzowi jakby trochę pozbawione sensu, ale chciał dowiedzieć się czegoś więcej o owych „tajemniczych siłach” – córka kupca słuchałaby tego z zapartym tchem.
– To są siły, które na pierwszy rzut oka wydają się złe, ale tak naprawdę uczą cię, jak tworzyć Własną Legendę. Przygotowują twojego ducha i twoją wolę, bo na tej planecie istnieje jedna wielka prawda: kimkolwiek jesteś, cokolwiek robisz, jeśli naprawdę z całych sił czegoś pragniesz, znaczy to, że pragnienie owo zrodziło się w Duszy Wszechświata. I spełnienie tego pragnienia, to twoja misja na Ziemi (s. 39) 9.

Człowiek, zdaniem Coelho, potrzebuje zatem przemiany. Nie oznacza ona nawrócenia. Życie jest raczej Drogą Wszechświata do przeistoczenia duszy. O przemianie ciągle jest mowa, tylko nie wiadomo do końca, jak to realnie zrobić – ponieważ autor miesza fantastykę i moralność, religię i magię, prawie w ogóle nie odwołuje się do racjonalności owych przeżyć. Duchowość w pisarstwie brazylijskiego pisarza nie ma związku z religijnością, dlatego brak tu rozróżnienia na doświadczenie religijne i doświadczenie magiczne, a samo pojęcie magii ulega przedefiniowaniu. Te proste fabuły nasycone są ogromną treścią. Ale czy na pewno kryje się za nimi bogata treść filozoficzna? Filozofowaniu sprzyja wybrana przez pisarza forma (gatunek). Autor sięga po baśń (Alchemik), parabolę (Piąta góra), powiastkę filozoficzną (Pielgrzym), apokryf (Piąta góra).

Jak literatura odziera magię z magiczności?

W 1992 roku na rynku polskim ukazała się bestselerowa powieść Franka Perettiego Władcy ciemności (a potem jej równie poczytna kontynuacja – Synowie buntu), w której autor przypomniał romantyczną ideę walki dobra ze złem. Rzeczywistość powieści jest czarnobiała, demony pochodzą z piekła, ludziom pomagają aniołowie. Negatywni bohaterowie to członkowie sekty Towarzystwo Uniwersalnej Świadomości, którzy jako siedzibę obrali sobie miejscowy uniwersytet. Peretti pokazuje, że treści okultystyczne filtruje się poprzez odwołania do New Age, parapsychologii, że wzmacnia się je quasinaukowością. Autor doskonale przedstawia działania manipulacyjne, jednoznacznie krytykuje „majsterkowanie” z ludzką psychiką. Powieści Perettiego to swoista diagnoza naszych czasów. Jeden z bohaterów Władców ciemności – młody człowiek uwolniony przez miejscowego pastora od demona czarnoksięstwa – nieco ironicznie komentuje:

Ludzie tak kręcą z Szatanem, że nie uwierzycie. Myśmy „odjeżdżali” na prochach, teraz oni „odjeżdżają” na demonach 10.

Pojęcia, symbole, gesty magiczne wtargnęły do naszej codzienności. Gretkowska będzie pokazywać, że talia kart służy do wyjaśniania świata. Dla Santiago, bohatera Coelho, alchemia stanie się drogą inicjacji. Ernie, bohaterce E. E. Tokarczuk, praktyki spirytystyczne wypełniają całe dzieciństwo, tak że dziewczynka staje się niejako więźniem duchów. Nie istnieje rozróżnienie na doświadczenie egzystencjalne i doświadczenie magiczne – stają się one jednym i tym samym.

Współczesność jest czasem magii – twierdzi przywołany już włoski socjolog Massimo Introvigne. Ów powrót magii wiąże jednoznacznie z ogromnym zainteresowaniem okultyzmem i ezoteryzmem i ich odrodzeniem. Wiara w czary we współczesnej kulturze jest wyśmiewana, ale jednocześnie uważana za coś normalnego. Na tyle, że się banalizuje, czego konsekwencją jest unieważnianie moralnych punktów orientacyjnych, w szczególności znoszenie kryteriów dobra i zła (a właściwie pokazywanie, że zło jest dobre lub pozostaje bez konsekwencji), gloryfikacja różnego rodzaju stworzeń, a niszczenie wizerunku człowieka. To powoduje, że mamy do czynienia z odwróceniem świata wartości. Kod hermeneutyczny – jakim są karty tarota – staje się kodem niebezpiecznej zabawy, a używanie ich bez rozumienia treści doprowadza nawet do kiczu, jak pokazała Gretkowska w Tarocie paryskim, kiedy bohaterowie stosują wróżbiarskie karty, by objaśnić fabułę Miasteczka Twin Peaks. Zabawa podjęta z nudów doprowadza jednak bohatera do samobójstwa, karty nie przyniosły bowiem odpowiedzi na pytania egzystencjalne.

Powieść, film czy inne dzieło sztuki może korzystać z magicznego przebrania – tak się dzieje na przykład u Tolkiena, gdzie cały świat jest magiczny, a użycie magii jest przypisane fantastycznym „rasom” postaci, takim jak: krosnoludy, niziołki, elfy czy smoki. Magia jest tylko działań, istota wydarzeń rozgrywa się we wnętrzu bohatera. Dlatego m.in. powieści Tolkiena są zaliczane do gatunku fantasy. Nie ma jednak we Władcy Pierścieni podziału na mugoli (którzy nie mają dostępu do magii) i czarodziejów, jak w Harrym Potterze, gdzie funkcjonuje świat niemagiczny i ten lepszy – magiczny; nie istnieją ludzie i półdemoni, wtajemniczeni w dzieje świata jak u Sandemo. Bohaterowie tych powieści nie ponoszą żadnych konsekwencji z tytułu uprawiania czarów. Czy każda baśń, która opowiada o czarach, jest niebezpieczna? Oczywiście nie, magia bardzo często występuje w baśniach, ale trzeba sobie zadać pytanie, w jakim celu.

Czarodziejskie przedmioty, niezwykłe przygody są symbolami wewnętrznych przeżyć bohatera, z których wychodzi przemieniony. Mielibyśmy więc do czynienia z kluczem inicjacyjnym i problemem tożsamości dziecięcego bohatera. Wyspa Białego Szatana w Królu Maciusiu Pierwszym, zamek czarnoksiężnika w Kajtusiu Czarodzieju, Nibylandia z Piotrusia Pana czy wreszcie kraina wiecznego lodu z Królowej Śniegu są krajobrazami dziecięcej duszy, w których rozgrywa się zmaganie o życie. Magia jest potrzebna dziecięcemu bohaterowi, bo występuje on w roli kreatora, jest więc tylko narzędziem.

W bajce Janusza Korczaka młody Kajtuś uruchamia samochody, aeroplany, buduje i niszczy zamki, sprawia, że ludzie chodzą do tyłu, zatrzymuje czas. Chłopiec czuje się dumny, ale jednocześnie czary sprawiają, że staje się coraz bardziej samotny i smutny. Przygody Kajtusia są konsekwencją jego czarów – ujawniają okrucieństwo i niedojrzałość świata dziecięcej wyobraźni i głupotę świata dorosłych. Okazuje się, że bycie czarodziejem jest nudne i niebezpieczne, ponieważ magia nie jest w stanie zastąpić miłości, której brak odczuwa bohater.

Problem ogniskuje się wokół tożsamości bohatera. Magia przeszkadza w dojściu do prawdy – o sobie i o świecie – tak dzieje się w tradycyjnych baśniach, gdzie za uprawianie magii bohater zostaje ukarany. We współczesnej literaturze okultyzm, wiedza ezoteryczna często stają się kluczami do zagadek rzeczywistości – są potrzebne do przejścia przemiany. Nie mamy już do czynienia z tradycyjnie rozumianą inicjacją, ponieważ ta ma przemienić bohatera i wprowadzić w dorosłość. Wymowna jest postać Erny z powieści Tokarczuk, która opowiada o wywoływaniu duchów. Bohaterka, która wchodzi w dorosłe życie, nie może poradzić sobie z codziennością. W swojej powieści autorka daje wykład na temat spirytyzmu w wydaniu New Age:

Płynęły przez jej ciało i umysł [pokrzykujące głosy], zostawiając strzępy znaczeń, obrazów tak obcych doświadczeniu Erny, że niezrozumiałych i przez to ulotnych. Rozmywały ją i z nią się utożsamiały. Erna już nie była kimś, kto czuje, myśli i spostrzega, była teraz czymś kompletnie pozbawionym granic. Nie mogłaby już nawet umrzeć, ponieważ rozciągała się poza życiem, poza śmiercią i poza czasem. […] Erna powoli wyzbywała się siebie 11.

Erna staje się „czymś”, jest więc pozbawiona przymiotów jako osoba. Bohaterka, kiedy staje się kobietą, traci swoje zdolności. I niełatwo jej się z tym pogodzić. W świecie duchów żyła, kiedy zostaje wprowadzona w życie – umiera. Zetknięcie się z praktykami okultystycznymi przynosi niebezpieczne efekty. Bohaterowie Coelho są opętani. Sandemo, tworząc lucyferyczną mitologię, wysyła ludzi do piekła – a zatem okultyzm nie wprowadza bohaterów w życie, ale w śmierć. Okultyzm nie jest tylko narzędziem, które może być dobrze lub źle wykorzystane, ponieważ magia będzie zła zawsze! Na ten temat wypowiada się w miesięczniku „List” (2/2004) o. Jan Andrzej Kłoczowski, który stwierdza, że magia jest niebezpieczna, ponieważ: „[…] wyzwala w nas złe moce i ostatecznie nas krzywdzi. […] Tak czy inaczej człowiek, nieświadomie nawet, wdając się w tę »rozrywkę«, może oddać się złym mocom. Sądząc, że posługuje się różnymi mocami, sam staje się ich sługą”.

W czasach „powrotu magii” pytanie o literaturę jako nośnik wiedzy na temat okultyzmu, ezoteryzmu i magii wydaje się uzasadnione, również ze względu na odbiorcę, ponieważ całe rzesze coraz młodszych czytelników dowiadują się na temat idei New Age (np. o działaniu kosmicznej energii, uniwersalnej sile tkwiącej w człowieku, dzięki której może on wyzwolić swój umysł), okultyzmu (praktyki magiczne) nie z tekstów naukowych, lecz dzięki filmom, literaturze popularnej w stylu Shirley MacLaine (amerykańska aktorka, która jest znana z popularyzowania idei New Age) czy z książek Sandemo, Coelho, Rowling. Z kolejnych tomów o Harrym Potterze młody czytelnik dowiaduje się, jak jest zbudowana i jak działa czarodziejska różdżka, czemu służą zaklęcia i wróżby (Lustro Erised). Z reguły z tradycyjnych baśni dzieci nie dowiadują się o idei duchów błądzących (spirytyzm), nie tłumaczy im się alchemii i raczej nie interesują się numerologią. Sukcesywnie, z tomu na tom, pojawia się u Rowling coraz większa dawka mocy magicznej – od banalnego opisu magicznego działania historii o dotarciu do kamienia filozoficznego. Magia służy do obezwładniania drugiej osoby, do oszukiwania, do zwodzenia, a nawet do zabijania, jak ma to miejsce w czwartym tomie w opisie zabójstwa Cedrika – kolegi Harry’ego. W czwartym tomie pojawia się opis rytu czarnej magii, nawiązujący konwencją do średniowiecznych legend o narodzinach Antychrysta, dzięki której odradza się Voldemort, Czarny Pan, demoniczna postać najsilniejszego czarownika:

Chuda postać wystąpiła z kotła, wpatrując się w Harry’ego… a Harry wpatrywał się w tę twarz, która od trzech lat nawiedzała go w sennych koszmarach. Bielsza od nagiej czaszki, z wielkimi szkarłatnymi oczami i nosem płaskim jak u węża, ze szparkami zamiast nozdrzy… Lord Voldemort odrodził się na nowo 12.

W opisie niczym z powieści gotyckiej młody odbiorca nie rozpozna konwencji. Autorka bogato czerpie z różnych źródeł – mitologii greckiej, Biblii, mitów i tradycji celtyckiej, legend arturiańskich, romansów średniowiecznych – co zbliża jej powieści do literatury fantasy, ale obok tego pojawiają się elementy zaczerpnięte z doktryn ezoterycznych, na przykład Nicolas Flamel był postacią autentyczną, znaną w alchemii. Prawie Bezgłowy Nick, Baron, Irytek – wesołe duchy nawiedzające Hogwart – może w sposób komiczny, ale nawiązują do tradycji duchów błądzących w klasycznym spirytyzmie. Przemieszanie gatunkowe, fantazja z elementami prawdy (okultystycznej) powodują, że nie da się świata przedstawionego jednoznacznie zakwalifikować i staje się on relatywny.

Jednym z pytań, które stawiają powieści Rowling, jest pytanie o sposób budowania świata przedstawionego i wykorzystania czy opisania magii do celów powieści dla dzieci i młodzieży. Wydaje się – jak pisze, analizując gatunki wykorzystane w książce, Jordan Śliwiński OFMCap 13 – że jest to literatura dla dzieci, wykorzystująca konwencję baśni, która zbliża się jednak do dorosłej; jest to, zdaniem autora, nurt literatury dziecięcej zwanej hiperrealistyczną. Brak tu bowiem czarnobiałej konstrukcji świata charakterystycznego dla baśni. Owszem, pozostaje baśniowy konflikt dobra ze złem, które z tomu na tom staje się coraz silniejsze i coraz bardziej się objawia.

Skąd takie zainteresowania?

Praktyki okultystyczne nie są bowiem jedynie przedmiotem groteskowej estetyki (choć tutaj przoduje chyba kino), a zatem można mówić o swoistej sekularyzacji okultyzmu, którego cechą charakterystyczną będzie nade wszystko „oswajanie” z rzeczywistością magii oraz przedefiniowywanie pojęć z zakresu okultyzmu jako pewnej wiedzy. Chodziłoby zatem o problem porządkowania pojęć czy raczej przesuwania pojęć i tzw. procesu „rozmiękczania”, a zatem zmienia się w kulturze pewną – istniejącą za tymi pojęciami – rzeczywistość. Czytelnik, szczególnie młody, nie potrafi zakwestionować – ukrytego bądź jawnie prezentowanego – światopoglądu okultystycznego w tekście literackim, ponieważ najczęściej nie ma wiedzy naukowej na ten temat. Poznaje zatem okultyzm czy ezoterykę jakby z drugiej ręki.

Literackie ujęcia problemów, jeśli nawet bezużyteczne dla historyka, dla antropologa czy socjologa religii, są niecodziennym przewodnikiem po świecie wartości i postaw. Często magia pokazywana na kartach powieści nie jest ważna sama w sobie, ale symbolizuje pewien stan psychiczny czy postawę wobec świata. Niektóre kręgi kulturowe – szczególnie New Age – podejmują zaproszenie kierowane do bohatera Wilka stepowego, kultowej już powieści Hermana Hessego: „Teatr metafizyczny, wstęp wolny, płaci się rozumem”.

Można powiedzieć, że na pewnym poziomie praktyki okultystyczne są opisem niezwykłych rzeczy (tak dzieje się w baśniach), jednak na głębszym poziomie są zwierciadłem społecznych uwarunkowań, a do takich zaliczylibyśmy: przyzwolenie na magię, a nade wszystko „rozmycie” treści, których nie odnosimy już do pewnego kodu – w tym wypadku okultyzmu jako pewnej nauki tajemnej (wystarczy przypomnieć sobie reklamy: „poczuj magię tych świąt”; „magiczny Kraków”); atrakcyjność tego, co magiczne, czyli tajemnicze; szukanie alternatywnej duchowej rozrywki i wreszcie nudę.

W literaturze motywy ezoteryczne czy magiczne są wykorzystane, by pokazać zmagania bohatera z rzeczywistością, mniej lub bardziej prezentuje się konsekwencje wykorzystania magii. W odbiorze jednak – ze względu na sposób podejścia do magii – literatura taka zaczyna pełnić funkcję ludyczną – to znaczy służy zabawie. Więcej, sama magia zaczyna pełnić funkcję ludyczną. Szczególnym tego przypadkiem jest historia wokół książek o Harrym Potterze. Proszę zwrócić uwagę na kolejne elementy marketingowe – nocne oczekiwanie na otwarcie skrzyń z nową opowieścią o czarodzieju jest momentem reklamy całego sprzętu czarnoksięskiego i przedmiotem zabawy dla milionów dzieci (ale i rodziców) na całym świecie. Kolejne imprezy organizowane na zamkach w atmosferze czarodziejskich tajemnic powodują, że świat okultyzmu nie jest postrzegany jako groźny i zły. Chyba więc trzeba przyznać rację Introvignemu, że jesteśmy „konsumentami magii”.

1 Massimo Introvigne, Powrót magii, przeł. Andrzej Wałęcki, Kraków 2005. 
2 Pisze o tym Henryk Seweryniak: „Nie tylko bowiem sztuka nawiązująca explicite do motywów religijnych, ale każda prawdziwa poezja czy powieść, podobnie jak wielka rzeźba, muzyka czy malarstwo – nie czerpiąc z doświadczenia religijnego – może jawić się jako jego źródło, a więc sama w sobie – nie wiedząc o tym i nie chcąc wiedzieć – być prześwitem Świętego” – Prorok i błazen. Szkice z teologii narracji, UAM, Poznań 2005, s. 67. 
3 Margit Sandemo, Saga o Ludziach Lodu, t. 49, Otwock 1996, s. 234. 
4 Mircea Eliade, Okultyzm a świat współczesny, [w:] tenże, Okultyzm, czary, mody kulturowe. Eseje, przeł. Ireneusz Kania, Wydawnictwo KR, Warszawa 2004. 
5 Taką analizę znajdziemy na jednej ze stron ezoterycznych, autor G. «Gryfek» Słowiński. 
6 Witold Jabłoński, Uczeń czarnoksiężnika, Super NOWA, Warszawa 2003, s. 5. 
7 Juan Arias, Zwierzenia pielgrzyma. Rozmowy z Paulo Coelho, przeł. Marcin Małkowski, Drzewo Babel, Warszawa 1999, s. 186–187. 
8 Wszystkie cytaty pochodzą z książki Paula Coelho, Pielgrzym, przeł. Krystyna SzeżyńskaMaćkowiak, Świat Książki, Warszawa 2003. 
9 Paulo Coelho, Alchemik, przeł. Basia Stępień, Andrzej Kowalski, Drzewo Babel, Warszawa 1995. 
10 Frank Peretti, Władcy ciemności, przeł. Aleksandra Czwojdrak, Świat Książki, Warszawa 1992, s. 204. 
11 Olga Tokarczuk, E.E., PIW, Warszawa 1995, s. 40–41, 117. 
12 Joanne K. Rowling, Harry Potter i czara ognia, przeł. Andrzej Polkowski, Media Rodzina, Poznań 2001, s. 668. 
13 Autor przeprowadza dokładną analizę, pokazując mieszankę gatunków wykorzystanych w książkach o Harrym Poterze. Zob. Piotr Jordan Śliwiński, Adam Regiewicz, Harry Potter i nasze dzieci. Przewodnik nie tylko dla rodziców, Wydawnictwo M, Kraków 2002.

Okultyzm i magia w literaturze
Aleksandra Kuźma

urodzona w 1974 r. – doktor filologii polskiej, nauczyciel, pracownik Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach. Publikowała w "Tygodniku Powszechnym", "Odrze"....