Nowa teologia na nowe tysiąclecie?

Nowa teologia na nowe tysiąclecie?

Chodzi ostatecznie o to, by współczesna teologia mówiła jednocześnie naprawdę o Bogu i naprawdę dzisiejszemu człowiekowi

Przełom wieków jest czasem swoistym. To okres, w którym dokonuje się najrozmaitszych podsumowań, snuje się plany na przyszłość. Podobnie jak inne nauki i dziedziny życia, tak i teologia dokonuje bilansu. Jedną z prób podsumowania teologii minionego okresu i zarysowania jej perspektyw w przyszłym tysiącleciu jest książka ks. Jerzego Szymika Teologia na początek wieku. Pozycja ta jest zbiorem trzydziestu sześciu artykułów i przemówień Autora, które powstały w przededniu nowego tysiąclecia, w latach 1990–2000. Łączy je troska o kształt chrześcijaństwa w przyszłym tysiącleciu.

Refleksję nad książką należy zacząć od wyjaśnienia dosyć intrygującego tytułu. Otóż określenie Teologia na początek wieku nie jest przypadkowe. W większości artykułów ks. Szymik porusza się równolegle po dwóch płaszczyznach: początku wieku i teologii. Na pierwszej kreśli obraz współczesnej kultury i świata, na drugiej przedstawia wizerunek teologii w latach minionych oraz jej perspektyw na przyszłość. Ta dwutorowość służy ostatecznie odpowiedzi na pytanie, czy jest potrzebna (a jeżeli tak, to jaka) nowa teologia na nowe tysiąclecie.

Świat przełomu tysiącleci niesie z sobą piętno postmodernizmu. Jest to świat wielu dróg i celów oraz — co się z tym wiąże — świat wielu prawd. Rzeczywistość końca drugiego tysiąclecia jest naznaczona także niesamowitym tempem rozwoju myśli, techniki i cywilizacji. Niemalże codziennie z biur projektantów wychodzą nowe modele samochodów, lepsze procesory, doskonalsze programy komputerowe. My zaś, korzystając z dobrodziejstw cywilizacji, wymieniamy kolejne elementy swojego otoczenia. I bardzo dobrze, że tak się dzieje. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy takie schematy myślenia zostają przeniesione na świat kultury i wartości.

W gigantycznym tempie życia, wśród wielu prawd i sensów człowiek szuka fundamentu, który nie przemija wraz z kolejną modą kulturową, który nie zostanie w mgnieniu oka zamieniony na kolejny, nowszy model. Fundamentem takim we współczesnym świecie są z pewnością słowa, dzieło i Osoba Chrystusa. Ksiądz Szymik stawia tezę, że „lekarstwem na chorobę rozpadu i pozbawienia może być i jest inwestowanie (głęboko i wszechstronnie rozumiane) Kościoła w teologię” (s. 445). W tym miejscu powstaje pytanie, czy zatem potrzebna jest nowa teologia w nowym tysiącleciu. Czy współczesne czasy aż tak się zmieniły, że istnieje konieczność tworzenia nowej teologii?

Autor zaprasza do najważniejszej dla teologii na przełomie wieków dyskusji — dyskusji nad jej kształtem, zadaniami, celem i sensem w kolejnych dziesięcioleciach. „Chodzi ostatecznie o to, by współczesna teologia mówiła jednocześnie naprawdę o Bogu i naprawdę dzisiejszemu człowiekowi” (s. 64).

Należałoby się ponownie przyjrzeć treściom, które teologia przekazuje, by mogła mówić naprawdę o Bogu; by zaś mogła mówić naprawdę dzisiejszemu człowiekowi, trzeba pochylić się nad jej formami przekazu. Tą problematyką zajmuje się w swojej książce ks. Szymik.

W części teologicznej (mówić naprawdę o Bogu) czytelnik ma możliwość ponownego spojrzenia na dobrze znane prawdy teologiczne, by pogłębić ich treść i znaleźć nowe formy zrozumienia dla siebie i sobie współczesnych. Autor zaprasza nas między innymi do powrotu do źródeł chrześcijaństwa. Czyni to przez liczne odniesienia biblijne, przez nawiązanie do Ojców Kościoła i do historycznych sporów, dzięki którym stopniowo kształtowała się nasza wiara. W innych miejscach zaś możemy zapoznać się z różnymi koncepcjami teologów na przestrzeni wieków czy to przez minimonografie na temat teologa (W. Granat — s. 123–134, S. Wyszyński — s. 290–299) czy też przez całe bogactwo cytatów, przypomnień, myśli różnych teologów chrześcijańskich.

W przypadku zaś metateologii (mówić dzisiejszemu człowiekowi) czytelnik jest zachęcany do poszukiwań nowych form wyrazu dla niezmiennych Prawd. Tu najwięcej uwagi Autor poświęca zagadnieniom związanym z językiem. Dotyczy to zarówno wyrazistości, plastyczności i piękna języka, jak i poszukiwania form przekazu treści teologicznych, w taki sposób, by były one przyswajalne dla człowieka trzeciego tysiąclecia.

W swojej książce ksiądz Szymik proponuje przymierze teologii i literatury. Jest w pełni świadomy związanych z tym zagrożeń:

Istnieją teologowie, którzy dostają „gęsiej skórki” na samo zestawienie pojęć „teologia” i „literatura piękna”. (…) Podzielam wiele z tych obaw, które kryją się za reakcją „gęsiej skórki”. Traktuję je z powagą i nie lekceważę — i jako chrześcijanin, i jako duszpasterz, i jako teolog. (…) To, co proponuję, nie jest kanonizowaniem literatury. Teologiczna refleksja nad tekstem literackim nie jest i nie może być usakralnieniem go „na siłę”. Jest myśleniem dialogiczno–krytycznym (s. 263).

Profesor w pełni realizuje słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Wiedniu 12 września 1983 roku podczas spotkania z przedstawicielami nauki i sztuki:

Także Kościół potrzebuje sztuki, nie tyle po to, ażeby zlecać jej zadania i w ten sposób zapewnić sobie jej służbę, ale przede wszystkim po to, aby osiągnąć głębsze poznanie conditio humana, wspaniałości i nędzy człowieka. Kościół potrzebuje sztuki, aby lepiej wiedzieć, co kryje się w człowieku: w tym człowieku, któremu ma głosić Ewangelię (por. s. 415).

Lubelski teolog nie czyni z literatury pięknej ancilla theologiae, lecz pragnie podjąć z nią twórczy dialog, który ostatecznie będzie służbą współczesnemu człowiekowi.

Teologia na początek wieku jest zatem propozycją tworzenia nowej teologii w nowych warunkach kolejnego stulecia. Autor jednak nie rości sobie pretensji do przekazywania gotowych schematów uprawiania teologii. To, co przedstawia, jest raczej zaproszeniem do teologicznej debaty.

Książka prowadzi czytelnika przez kolejne etapy wtajemniczenia teologicznego: od zapoznania się z metodą uprawiania teologii, poprzez poszczególne teologiczne traktaty oraz jej subdyscypliny, po refleksję nad formami przekazu treści teologicznych i kształtem języka teologii we współczesnej kulturze.

Specyfika Teologii na początek wieku polega na tym, że każdą jej część, każdy rozdział czy nawet każdy artykuł można czytać oddzielnie i nie wpływa to na zrozumienie całości. Zatem czytelnik może swobodnie wybierać interesujące go zagadnienia i treści. Pomocą służy czytelny spis treści oraz trafność w określaniu tytułów i podtytułów.

Całość jest napisana językiem prostym, przejrzystym, zrozumiałym dla każdego. Stąd odnosi się wrażenie, że Profesor zaprasza do teologicznej rozmowy także nieteologów. Nie oznacza to jednak trywialności językowej — wprost przeciwnie. W tej pozycji przebija mistrzowska praca nad słowem dopełniana cytatami z rodzimej i światowej literatury teologicznej i świeckiej. W swojej refleksji ksiądz Szymik wykorzystuje intuicje religijne takich poetów, jak Czesław Miłosz, Cyprian Kamil Norwid, Zbigniew Herbert, Anna Kamieńska czy Janusz St. Pasierb. Śląski kapłan powraca także do swoich korzeni, przywołując twórczość śląskiego poety Josepha von Eichendorfa. Autor ze swobodą posługuje się poezją anglojęzyczną: Wystana H. Audena, Elizabeth Bishop czy Seamusa Heaney’a. Obok licznych odniesień do poezji w książce można odnaleźć również myśli pisarzy i publicystów z różnych epok: Umberto Eco, Johana Wolfganga Goethego, Antoniego Gołubiewa, Fiodora Dostojewskiego i innych.

W omawianej książce nie spotyka się zdań niepotrzebnych, nie do końca przemyślanych hipotez. Ksiądz Szymik podkreśla wagę odpowiedzialności za przekazywane myśli:

Chcę się odwołać do pewnego spektakularnego i tragicznego zarazem przykładu, którego końca doświadczamy. Otóż w połowie XIX wieku tacy panowie, jak Hegel, Feuerbach, Marks, Engels czy Nietzsche, za zielonymi biurkami swoich pracowni, budowali pewne teorie. Nikt wówczas ich konstrukcji (czysto teoretycznych!), pewnej koncepcji człowieka, świata, ludzkiego szczęścia nie traktował poważnie. Z dzisiejszej perspektywy, kiedy owocem tych (czysto teoretycznych!) filozoficznych zabaw stało się 100 czy 150 milionów zgładzonych ludzkich istnień, trzeba do tamtych (czysto teoretycznych!) gier podejść zupełnie inaczej: z powagą. I to śmiertelną (s. 262).

Teologia, chociaż nie niesie z sobą takich niebezpieczeństw jak wspomniane filozofie (wszak powstały one jako bunt przeciw chrześcijaństwu), to jednak również ma ogromne znaczenie społeczne. Jako jedna z dziedzin nauki, jako scientia sui generis wpisuje się znacząco w ogólnoludzki nurt kultury i staje się jej integralną częścią. Oznacza to, że teologia ma wpływ na życie całych społeczeństw, bez względu na światopogląd konkretnych ludzi. Jej zadaniem jest więc eksponowanie prawd i wartości, na których człowiek, zanurzony we współczesnej kulturze, mógłby oprzeć swoje życie.

Czy zatem nowa teologia na nowe millenium? Nie — bo przekazuje niezmienne prawdy, tworząc tym samym fundament życia współczesnych. Tak — bo musi to być teologia zrozumiała tak w treściach, jak i w formie dla człowieka XXI wieku. Jaka zatem teologia na początek nowego wieku? Dyskusja nad kształtem teologii została otwarta…

Nowa teologia na nowe tysiąclecie?
Ewa Porada

doktor teologii dogmatycznej (2001 r.), archidiecezjalny doradca życia rodzinnego w Katowicach....