Bogaty w miłosierdzie

Bogaty w miłosierdzie

16 sierpnia 2002 roku

Ojciec Święty wylądował o 18.18 na lotnisku w Krakowie–Balicach. O godz. 18.40 pojawił się w drzwiach włoskiego samolotu. Powitały go dźwięki orkiestry góralskiej. Górale zagrali „Życzymy, życzymy!”. Na płytę lotniska zszedł po schodach o własnych siłach. U stóp schodów samolotu stali prezydent RP Aleksander Kwaśniewski z małżonką, kard. Franciszek Macharski i Prymas Polski kard. Józef Glemp. Jako pierwsze Jana Pawła II przywitały dzieci.

Wszystkim moim rodakom przynoszę dziś przesłanie nadziei płynące z Dobrej Nowiny, że Bóg bogaty w miłosierdzie w Chrystusie objawia każdego dnia swoją miłość. To On, zmartwychwstały Chrystus, mówi dziś do każdego i każdej z was: „Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni, i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków” (Ap 1,17–18). Oto przesłanie Bożego miłosierdzia, które przynoszę dziś mojej Ojczyźnie i moim rodakom: „przestań się lękać”! Zaufaj Bogu, który bogaty jest w miłosierdzie. Jest z tobą Chrystus, niezawodny Dawca nadziei.

Około 21.30 Ojciec Święty ukazał się w oknie pałacu arcybiskupów w Krakowie. Tryskał humorem. Gdy tylko wyszedł do czekającej na niego młodzieży, zapytał zgromadzone tłumy: „A byliście w Toronto?”. Po czym sam szybko powiedział: „Ja byłem”. W odpowiedzi tysiące młodych skandowało „Witaj w domu!”.

17 sierpnia 2002 roku

Papieska kolumna wyruszyła z pałacu arcybiskupiego o 9.23, aby po kilkuset metrach zatrzymać się na pięć minut przy zbiegu ulic Franciszkańskiej i Grodzkiej, gdzie zgromadziła się rodzina dominikańska. Papieża powitał prowincjał dominikanów o. Maciej Zięba, podszedł do papamobile i dał Janowi Pawłowi II m.in. kłosy. Zgodnie z tradycją obchodzoną we wspomnienie św. Jacka, które przypada właśnie 17 sierpnia, Jan Paweł II pobłogosławił kłosy. Jan Paweł II w drodze do Łagiewnik zatrzymał się też na chwilę przy parafii bonifratrów na ul. Krakowskiej i pobłogosławił zakonników oraz chorych, którymi się oni opiekują. Papież dotarł do sanktuarium w Łagiewnikach 3 minuty przed godz. 10. Przed świątynią witało Papieża ok. 14 tys. wiernych. Podczas Eucharystii poświęcił sanktuarium Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach oraz zawierzył świat Bożemu miłosierdziu.

Pragniemy z wiarą powtarzać: „Jezu, ufam Tobie!” To wyznanie, w którym wyraża się ufność we wszechmocną miłość Boga, jest szczególnie potrzebne w naszych czasach, w których człowiek doznaje zagubienia w obliczu wielorakich przejawów zła. Trzeba, aby wołanie o Boże miłosierdzie płynęło z głębi ludzkich serc, pełnych cierpienia, niepokoju i zwątpienia, poszukujących niezawodnego źródła nadziei. Dlatego przychodzimy dziś tu, do łagiewnickiego sanktuarium, aby na nowo odkrywać w Chrystusie oblicze Ojca, który jest „Ojcem miłosierdzia oraz Bogiem wszelkiej pociechy” (por. 2 Kor l,3). Pragniemy oczyma duszy wpatrywać się w oczy miłosiernego Jezusa, aby w głębi Jego spojrzenia znaleźć odbicie własnego życia oraz światło łaski, którą już po wielokroć otrzymaliśmy i którą Bóg zachowuje dla nas na każdy dzień i na dzień ostateczny.

Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły i serca i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy.

Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat. Niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść „iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście” (por. Dzienniczek, 1732). Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście! To zadanie powierzam wam, drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego miłosierdzia, którzy tu przybywać będą z Polski i z całego świata. Bądźcie świadkami miłosierdzia!

W drodze z Łagiewnik Jan Paweł II zatrzymał się przy kampusie Papieskiej Akademii Teologicznej. „Vivat Academia, vivant profesores!” — zawołał Ojciec Święty, dziękując „za ten przystanek w drodze z Łagiewnik na Franciszkańską”. „Studenci z Tobą!” — wiwatowała młodzież. Przed wznoszonym gmachem Biblioteki PAT Jan Paweł II spotkał się z Senatami Papieskiej Akademii Teologicznej oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego. W spotkaniu z Papieżem uczestniczyli również rektorzy wszystkich polskich uczelni i przedstawiciele Wydziałów Teologicznych. W pałacu arcybiskupim w Krakowie odbyło się spotkanie Ojca Świętego z władzami RP. Przybycie niektórych polityków zostało przez obecny pod pałacem tłum wygwizdane. Jan Paweł II pojawił się w oknie Pałacu ok. godz. 19.25. Powitały go okrzyki: „Witaj w domu!”, „Niech żyje Papież!” i „Dziękujemy!” Po chwili Jan Paweł II znowu przemówił: „Ja też wam, bardzo, bardzo serdecznie dziękuję! Od pierwszego spotkania tu, w tym oknie minęło 23 lata. I mnie 23 lata przybyło!” — stwierdził Ojciec Święty, na co tłum zakrzyknął: „Jesteś młody! Jesteś młody!”. — „Jest tylko jedna rada, to jest Pan Jezus. »Jam jest Zmartwychwstanie i życie«, tzn. pomimo starości, pomimo śmierci: młodość w Bogu — i tego wam wszystkim życzę. Całej młodzieży krakowskiej, polskiej i na świecie” — kontynuował Papież.

18 sierpnia 2002 roku

Podczas Mszy świętej na krakowskich Błoniach, która zgromadziła blisko 3 miliony wiernych, Ojciec Święty wyniósł na ołtarze czterech Polaków: abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, ks. Jana Wojciecha Balickiego, o. Jana Beyzyma SJ, s. Sancję Szymkowiak.

Nikt bowiem „nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Taka jest miara miłosiernej miłości! Taka jest miara miłosierdzia Boga! Kiedy uświadamiamy sobie tę prawdę, zdajemy sobie sprawę, że Chrystusowe wezwanie do miłości wzajemnej na wzór Jego miłości, wyznacza nam wszystkim tę samą miarę. Doznajemy przynaglenia, abyśmy korzystając z daru miłosiernej miłości Boga, sami z dnia na dzień oddawali życie, czyniąc miłosierdzie wobec braci. Uświadamiamy sobie, że Bóg, okazując nam miłosierdzie, oczekuje, że będziemy świadkami miłosierdzia w dzisiejszym świecie.

Kościół od początku swego istnienia, odwołując się do tajemnicy krzyża i zmartwychwstania, naucza o Bożym miłosierdziu, które jest rękojmią nadziei i źródłem zbawienia człowieka. Wydaje się jednak, że dzisiaj jest szczególnie wezwany, by głosić światu to orędzie. Nie może zaniedbać tej misji, skoro wzywa go do tego sam Bóg przez świadectwo św. Faustyny.

A wybrał do tego nasze czasy. Może dlatego, że wiek dwudziesty, mimo niewątpliwych osiągnięć w wielu dziedzinach, naznaczony był w szczególny sposób „misterium nieprawości”. Z tym dziedzictwem dobra, ale też i zła weszliśmy w nowe tysiąclecie. Przed ludzkością jawią się nowe perspektywy rozwoju, a równocześnie nowe, niespotykane dotąd zagrożenia. Człowiek nierzadko żyje tak, jakby Boga nie było, a nawet stawia samego siebie na Jego miejscu. Uzurpuje sobie prawo Stwórcy do ingerowania w tajemnicę życia ludzkiego. Usiłuje decydować o jego zaistnieniu, wyznaczać jego kształt przez manipulacje genetyczne i w końcu określać granicę śmierci. Odrzucając Boże prawa i zasady moralne, otwarcie występuje się przeciw rodzinie. Na wiele sposobów usiłuje się zagłuszyć głos Boga w ludzkich sercach, a Jego samego uczynić „wielkim nieobecnym” w kulturze i społecznej świadomości narodów. „Tajemnica nieprawości” wciąż wpisuje się w rzeczywistość świata, w którym żyjemy.

Doświadczając tej tajemnicy, człowiek przeżywa lęk przed przyszłością, przed pustką, przed cierpieniem, przed unicestwieniem. Może właśnie dlatego, przez świadectwo skromnej zakonnicy, Chrystus wchodzi w nasze czasy, aby wyraźnie wskazać na to źródło ukojenia i nadziei, które jest w odwiecznym miłosierdziu Boga.

Trzeba, aby Jego orędzie o miłosiernej miłości zabrzmiało z nową mocą. Świat potrzebuje tej miłości. Nadszedł czas, żeby Chrystusowe przesłanie dotarło do wszystkich, zwłaszcza do tych, których człowieczeństwo i godność zdaje się zatracać w mysterium iniquitatis. Nadszedł czas, aby orędzie o Bożym miłosierdziu wlało w ludzkie serca nadzieję i stało się zarzewiem nowej cywilizacji — cywilizacji miłości.

„Człowiek dociera do miłosiernej miłości Boga, do Jego miłosierdzia o tyle, o ile sam przemienia się wewnętrznie w duchu podobnej miłości w stosunku do bliźnich” (nr 14). Obyśmy na tej drodze odkrywali coraz pełniej tajemnicę miłosierdzia Bożego i żyli nią na co dzień!

W obliczu współczesnych form ubóstwa, których, jak wiem, nie brakuje w naszym kraju, potrzebna jest dziś — jak to określiłem w liście Novo millennio ineunte — „wyobraźnia miłosierdzia” w duchu solidarności z bliźnimi, dzięki której pomoc będzie „świadectwem braterskiej wspólnoty dóbr” (por. nr 50). Niech tej „wyobraźni” nie zabraknie mieszkańcom Krakowa i całej naszej Ojczyzny. Niech wyznacza duszpasterski program Kościoła w Polsce. Niech orędzie o Bożym miłosierdziu zawsze znajduje odbicie w dziełach miłosierdzia ludzi.

Dzisiaj — już w innych czasach, na progu nowego wieku i tysiąclecia — nadal bądźcie „gotowi świadczyć sprawie człowieka”. Dziś z całą mocą proszę wszystkich synów i córki Kościoła, a także wszystkich ludzi dobrej woli, aby „sprawa człowieka” nie była nigdy, przenigdy odłączona od miłości Boga. Pomóżcie współczesnemu człowiekowi zaznawać miłosiernej miłości Boga! Niech w jej blasku i cieple ocala swoje człowieczeństwo!

Na zakończenie liturgii na krakowskich Błoniach Jan Paweł II, przemawiając przed niedzielną modlitwą Anioł Pański, pozdrowił młodych. — „W każdym czasie potrzeba świadectwa ludzi żyjących według błogosławieństw” — przypominał im swoje przesłanie ze Światowych Dni Młodzieży w Toronto. Wzywał wiernych, by ich życie było „według wymagającej Bożej miary pociągającym świadectwem miłosierdzia w naszych czasach”. „Pamiętajcie, że Chrystus nieustannie otacza was swą miłosierną miłością. Niech ta świadomość napełnia was pokojem i prowadzi po trudnych ścieżkach codzienności” — mówił. Podczas obiadu z polskimi biskupami Jan Paweł II wspominał dawne, krakowskie czasy oraz postać kard. Wyszyńskiego. Bicie dzwonu Zygmunta powitało Jana Pawła II na Wawelu. Na życzenie Papieża w czasie 45–minutowego nawiedzenia katedry wawelskiej nie było wiernych. Ojciec Święty chciał pomodlić się w ciszy i skupieniu przy relikwiach świętych. Papież wjechał do świątyni na specjalnym podeście południową bramą o godz. 18.15. Najpierw zatrzymał się na środku katedry przy konfesji św. Stanisława i zatopił się w modlitwie. Brewiarz odmawiał ok. 35 minut. Po prywatnej wizycie w katedrze na Wawelu Ojciec Święty zatrzymał się przy kolegiacie św. Floriana, gdzie w latach 1948–1950 był wikariuszem i zainicjował działalność duszpasterstwa akademickiego. Zgromadzonych tam parafian prosił o modlitwę w swojej intencji „za życia i po śmierci”. Zanim odjechał, Papieża obstąpiły dzieci z zespołu Arka Noego, a gdy odjeżdżał, zaśpiewały popularną piosenkę „Nie boję się, gdy ciemno jest, Ojciec za rękę prowadzi mnie”. Następnie Jan Paweł II udał się na Cmentarz Rakowicki, gdzie modlił się na grobie rodziców — Emilii z Kaczorowskich i Karola Wojtyłów oraz brata Edmunda. Jan Paweł II pojawił się w oknie pałacu arcybiskupów tuż przed godziną 21.00. Powitało go gromkie „Dziękujemy!” i „Kochamy Ciebie”. „Niestety jest to spotkanie pożegnalne” — powiedział Papież. „Nieee!!!” — odpowiedział tłum. „Żegnamy Cię, Alleluja!” — zaśpiewał Ojciec Święty, na co młodzi zareagowali jeszcze dłuższym „Nie!!!” i skandowaniem „Zostań z nami”. Po chwili Ojciec Święty przemówił ponownie: „Sercem i myślą zawsze i bardzo wam dziękuję za te spotkania pod oknem. Jak za dawnych lat tak i teraz. Jesteście już inną młodzieżą, ale nawyki są te same, dobre nawyki”. Godzinę trwało spotkanie Jana Pawła II ze szkolnymi kolegami w rezydencji arcybiskupiej. Przybyło 14 osób, w tym czterech kolegów, z którymi Jan Paweł II zdawał maturę.

19 sierpnia 2002 roku

Podczas Mszy św. sprawowanej z okazji 400–lecia sanktuarium maryjno–pasyjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej, w której uczestniczyło około 50 tys. wiernych, Jan Paweł II modlił się o jedność wiary, ducha i myśli, jedność rodzin i jedność społeczną w Polsce. Błagał też Panią Kalwaryjską, aby wypraszała także dla niego siły ciała i ducha — by mógł wypełnić swą misję do końca. Bernardyni w Kalwarii Zebrzydowskiej podjęli Jana Pawła II obiadem. Papież spróbował wszystkich dań po trochu. Potem odpoczął w specjalnie przygotowanej celi. Po odpoczynku Papież spotkał się o godzinie 15.00 z 300 bernardynami z całej Polski. Papieski helikopter wystartował spod Kalwarii Zebrzydowskiej. O godz. 15.53 śmigłowiec pojawił się nad wadowickim rynkiem i powoli przeleciał nad miastem. Potem zawrócił i minutę później jeszcze raz pojawił się nad rynkiem. Powtórzył manewr ponownie i odleciał. „Oto jest dzień, który dał nam Pan” — śpiewało w tym czasie kilka tysięcy wadowiczan. Potem śmigłowiec przeleciał nad Tatrami (od godz. 16.17 do 16.25). Najpierw pojawił się tuż nad krzyżem na Giewoncie. Następnie skierował się w stronę Kalatówek i — dalej — Tatr Wysokich. Zawrócił, przeleciał nieopodal sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach. Tam zagrała góralska kapela, załopotały biało–żółte i biało–czerwone chorągwie. Po powrocie do Krakowa Jan Paweł II odwiedził opactwa benedyktynów w Tyńcu i kamedułów na Bielanach. Na lotnisko w Balicach Jan Paweł II wjechał papamelexem. Trzydzieści tysięcy wiernych w towarzystwie Golec uOrkiestry żegnało Ojca Świętego śpiewem „Kraków kocha Cię, Kraków dziękuje Ci”. Śpiewano też znane góralskie „Życzymy, Życzymy”. Ksiądz Prymas zaprosił Papieża do kolejnych odwiedzin w ojczyźnie.

Żegnając się z Polską, pragnę was wszystkich, drodzy rodacy, serdecznie pozdrowić. Tak wielu mnie oczekiwało, tak wielu pragnęło się ze mną spotkać. Nie wszystkim było to dane. Może za następnym razem… Polskim rodzinom życzę, ażeby w modlitwie znajdowały światło i moc do wypełniania swoich zadań, szerząc w swoich środowiskach przesłanie miłości miłosiernej. Niech Bóg, który jest źródłem życia, błogosławi wam każdego dnia. Pozdrawiam wszystkich, których spotkałem osobiście na pielgrzymim szlaku, i tych, którzy brali udział w spotkaniach za pośrednictwem środków masowego przekazu. Dziękuję szczególnie chorym i osobom w podeszłym wieku za wspieranie mojej posługi modlitwą i cierpieniem. Życzę wam, ażeby wasza duchowa więź z Chrystusem miłosiernym stała się źródłem ulgi w waszych cierpieniach fizycznych i duchowych.

Obejmuję spojrzeniem duszy całą Ojczyznę. Raduję się z osiągnięć, dobrych zamierzeń i twórczych inicjatyw. Z pewnym niepokojem mówiłem o trudnościach i kosztach przemian, które boleśnie obciążają najuboższych i najsłabszych, bezrobotnych, bezdomnych i tych, którym przychodzi żyć w coraz skromniejszych warunkach i w niepewności jutra. Odjeżdżając, te trudne sprawy Ojczyzny chcę polecić Bożej Opatrzności i zachęcić wszystkich odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny. Mam nadzieję, że pielęgnując te wartości, społeczeństwo polskie — które od wieków przynależy do Europy — znajdzie właściwe sobie miejsce w strukturach Wspólnoty Europejskiej i nie tylko nie zatraci własnej tożsamości, ale ubogaci swą tradycją ten kontynent i cały świat.

Wdzięczny za wszystko, wraz z całą wspólnotą Kościoła w Polsce powtarzam wobec Jezusa Miłosiernego: „Jezu, ufam Tobie!” Niech to szczere wyznanie przynosi ukojenie kolejnym pokoleniom w nowym tysiącleciu. Bóg bogaty w miłosierdzie niech wam wszystkim błogosławi! A na koniec cóż powiedzieć? Żal odjeżdżać!

Po pożegnaniach z przedstawicielami władz państwowych i Episkopatu Polski Papież wszedł po schodach do samolotu przy dźwiękach piosenki: „Do Wadowic wróć, do Ojczyzny wróć”. U szczytu schodów zatrzymał się. Raz jeszcze ogarnął spojrzeniem wszystkich śpiewających i żegnających go wiernych. Pozdrowił ich znanym gestem i pobłogosławił. O godz. 19.28 samolot papieski odleciał, powoli znikając na pogodnym niebie.

opracowanie redakcji na podstawie „Biuletynu Prasowego KAI”