Kim jest człowiek

Kim jest człowiek

Zbyt wiele obrazów. Jaskrawa książka, mieniąca się wieloma migawkami z tamtej, zakazanej Korei. W pamięci utrwalają się obrazy – zbyt chudych, aby przeżyć, zbyt przestraszonych, aby powstać – niechciane, ale i nie do odrzucenia.

Barbara Demick tym się różni od innych amerykańskich dziennikarzy próbujących opisać życie Korei Północnej, że przyznaje rozbrajająco: nie udało się. Światu nie mamy czego zazdrościć to nie tyle książka napisana o życiu w państwie Kimów, ile książka wysłuchana. I tak jest chyba uczciwiej. Demick, dziennikarka „Los Angeles Times”, nie mogła rozmawiać z Koreańczykami w ich ojczyźnie. Odwiedzając Koreę Północną, musiała poruszać się po ściśle wyznaczonych trasach, na których widziała zadbanych ludzi i pełne witryny sklepowe. Nie odstępowało jej ani na krok dwóch przewodników agentów, którzy śpieszyli z odpowiedziami na wiele kłopotliwych pytań. Cóż z tego, skoro odpowiedzi wciąż brzmiały tak samo, owoce w witrynach sklepowych okazywały się plastikowymi atrapami, zaś zwykli obywatele mieszkali poza stolicą Pjongjang. Do nich nie można było dotrzeć.

Trzeba wysłuchać

Demick postanowiła odszukać uciekinierów z Korei Północnej, którym udało się dostać do Korei Południowej. Słuchała, notowała. Relacji z Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej nie sposób sprawdzić. Rzetelny dziennikarz i wymagający czytelnik mogą rozłożyć bezradnie ręce. Nie ma jednak podstaw, by nie wierzyć.

Demick przeprowadziła rozmowy z wieloma uciekinierami, ich wersje są ze sobą tożsame. Nie ma tu większych rewelacji niż te, które poznaliśmy w minionym wieku w pozostałych państwach totalitarnych. Jedynym zaskoczeniem w bezmiarze ludzkiej nieprawości może być to, że takie rzeczy nie odeszły w zapomnienie, że dzieją się współcześnie. Czy zatem można sobie odpuścić ten tytuł? Żadną miarą.

Książka wciąga jak mało która. Jest świetnie napisana, skomponowana i cierpliwie wysłuchana. Demick przedstawia losy kilkorga Koreańczyków – dzieli ich wiek, pozycja społeczna i zawodowa. Nastolatkowie opowiadają swoje losy na równi z osobami w podeszłym wieku, gospodynie domowe snują swą opowieść nie mniej ważną niż inżynier czy lekarz. Ich losy, choć w KRL-D nigdy się nie spotkali, wzajemnie się przenikają. Trudno zresztą się dziwić, gdy większość snuje tę samą opowieść odmienianą przez płeć, zawód, indoktrynacje – poruszanie się po omacku pośród równie zbłąkanych w jednym celu: znalezienia pożywienia.

Pocztówki z Korei Północnej

Prawdziwy komunista nie robi zakupów, bo dba o niego państwo.

Ubranie to dwa komplety – jeden na zimę, drugi na lato – wydawane raz w roku, w dniu urodzin Kim Ir Sena. Pensje są w zasadzie niepotrzebne, może to tłumaczy ich symboliczną kwotę. Papierosy, okazjonalne wyjście do kina, może do fryzjera. To cała pensja, która zbyt łatwo mieści się w dłoni. Jada się w pracy, w szkole. Żyje się w pracy, w szkole. W domu się śpi, odkurza portret Wielkiego Mar

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się