Kilka miesięcy temu
fot. martin sanchez / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Słuchanie na modlitwie

0 votes
Wyczyść

Za kilka dni miną cztery miesiące od rzezi w redakcji paryskiego tygodnika „Charlie Hebdo” i drugiej w koszernym paryskim supermarkecie. W chwili, w której ten felieton się ukaże, minie ich pięć. Prawie pół roku. Dość czasu, żeby o wszystkim zapomnieć i spokojnie powrócić do normalnych zajęć i normalnych w dzisiejszym świecie haseł: że mordować to oczywiście nieładnie, ale obrażać też nieładnie; że obrażanie prześladowanej i wszędzie dyskryminowanej mniejszości, jaką są muzułmanie, jest niedopuszczalne; że mordowanie ludzi, owszem, też jest niedopuszczalne, ale „islamofobia” jest jeszcze bardziej niedopuszczalna i trzeba ją tępić; że kochamy, oczywiście, wolność słowa, ale nie taką, która obraża; że kochać wolność słowa to nie znaczy chronić „mowę nienawiści” itp.

Tak też, sądząc po zachowaniu mediów, rządów i komentatorów wszelkiej maści, się stało. Pora więc, nie czekając na okrągłą ani żadną inną rocznicę i w obliczu mnożących się haseł o „tolerancji”, „szacunku” i „nieobrażaniu”, przypomnieć o rzezi w redakcji „Charlie Hebdo”, a zwłaszcza o rzezi w koszernym supermarkecie, która po niej nastąpiła i o której często się zapomina. Zapomina się o niej między innymi dlatego, że część opinii publicznej uwierzyła oświadczeniom różnych komentatorów – niektórzy z nich do tej pory tego nie zdementowali – jakoby rzeź w koszernym supermarkecie była rzeczą całkiem przypadkową i absolutnie nic nie miała wspólnego z atakiem na jakichkolwiek Żydów. Inni z kolei uważają, że nawet jeśli miała, to nie ma powodu przejmować się morderstwem kilku Żydów – którzy przecież prześladują biednych, bezbronnych i tylko o pokoju marzących Palestyńczyków w Gazie i w ogóle są odpowiedzialni za wszelkie zło na Bliskim Wschodzie, i nie tylko tam.

O rzeziach dokonanych na Żydach, bo byli Żydami, i na pracownikach pisma, bo byli dziennikarzami, przypomnieć trzeba między innymi także dlatego, że rzucanym we wszystkich mediach hasłom o tolerancji, szacunku itp. towarzyszą często sugestie, że redaktorzy, pisarze, rysownicy i inni pracownicy „Charlie Hebdo” sami sobie na ten atak zasłużyli obrazą islamu; że w ogóle nie należy ich bronić, bo wydają niesmaczne, wulgarne, głupie pismo, które regularnie obraża wszystkich; i że Żydzi zamordowani w koszernym supermarkecie też sami sobie na to zasłużyli, bo są związani z Izraelem i samym swoim istnieniem obrażają wszystkich. Poza tym rozmaici samozwańczy przedstawiciele islamu już nam to tłumaczyli: przecież wielokrotnie mówiliśmy, że będziemy was mordować, jeśli będziecie obrażać proroka. Obraziliście proroka. Zamordowaliśmy was. Taka jest kara za obrażanie islamu. Więc o co chodzi?

Przypominam to wszystko także dlatego, że wolność słowa w zachodnich demokracjach wydaje się coraz bardziej zagrożona – nie tylko przez lewicowe multikulturalne ruchy, ich uległość wobec islamu i ich skłonność do narzucania autocenzury, lecz także przez rozpowszechniającą się jak zaraza we wszystkich środowiskach skłonność do autocenzury w obawie przed oskarżeniami o obrażanie, nietolerancję itp. I – co za tym idzie – przez coraz wyraźniejszy brak skłonności do obrony wolnego słowa. Wolnego – to znaczy takiego, które może obrazić. Swoboda wypowiedzi jest jedną z najważniejszych podstaw naszych zachodnich demokracji; ale prawo do wolnej wypowiedzi nie jest prawem do niebycia obrażonym. Nikt takiego prawa nie ma. Nie tylko muzułmanie muszą to zrozumieć. Bo nie tylko „religia pokoju” i jej obrońcy na lewicy domagają się praw przeciwko bluźnierstwu; domagają się ich także niektórzy chrześcijanie.

To zrozumiałe: można bezkarnie wyśmiewać chrześcijaństwo, wystawiać najobrzydliwsze szydzące z chrześcijaństwa przedstawienia, rzeźby, dzieła sztuki i być chwalonym za odwagę oraz obronę wolnego słowa, nic nie ryzykując, podczas gdy szydząc z islamu, ryzykuje się śmiercią. Ale prawo przeciwko bluźnierstwu nic by nie załatwiło. Nie mówiąc o prawach zakazujących „mowy nienawiści” – czyli tego, co niepolitycznie poprawne. Muzułmanie dalej będą mordować chrześcijan, a najważniejsza obrona naszej cywilizacji, jaką jest wolne słowo właśnie, zostanie zaprzepaszczona.

Kilka miesięcy temu
Agnieszka Kołakowska

urodzona w 1960 r. – polska filozof i filolog klasyczny, tłumaczka i publicystka. Agnieszka Kołakowska jest autorką cyklu felietonów pt....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze