fot. fot. elijah-o-donnell/unsplash

Katarzyna Kolska: Co się stało z naszymi nastolatkami?

Katarzyna Semczuk-Dembek: Ja bym zapytała: Co się w ogóle z nami stało? W jakiej kondycji psychofizycznej jesteśmy? Co my, dorośli, myślimy o świecie? Często są to myśli dramatyczne. Obawiamy się o swoje zdrowie, o przyszłość naszych bliskich, o sytuację ekonomiczną i polityczną w Polsce i na świecie, coraz częściej boimy się o naszą planetę, na przykład o pogłębiające się zmiany klimatyczne. Dzieci to widzą, słyszą i wyczuwają nasze niepokoje. A cechą charakterystyczną nastolatków, która wynika z ich rozwoju, jest to, że przeżywają wszystko dużo intensywniej niż my – radość, lęk, złość, smutek. Skoro my myślimy często pesymistycznie o życiu i świecie, one odczuwają to jeszcze dotkliwiej. Patrzą na dorosłych i widzą ludzi, którzy są wycieńczeni, zagonieni, nerwowi, zdarza się, że agresywni, bezradni, uciekają w różne uzależnienia, nie umieją mówić o emocjach, przyznawać się do błędów czy prosić o pomoc. To na kim one mają się oprzeć, albo jak mają uwierzyć, że życie ma sens i że jest po co żyć?

Media alarmują, że dzieci coraz częściej odbierają sobie życie.

Policyjne statystyki z ostatnich trzech lat dotyczące śmierci w następstwie prób samobójczych nie potwierdzają tego. Między 2017 a 2019 rokiem liczba samobójstw w grupie wiekowej od 13 do 18 lat utrzymuje się na mniej więcej podobnym poziomie, około 100 rocznie. W grupie wiekowej od 19 do 24 lat mamy dane też na tym samym poziomie – w 2017 roku były 353 samobójstwa, a w roku 2019 – 360.

Mimo to samobójstwa są jedną z najczęstszych przyczyn zgonów wśród dzieci w wieku od zera do 19. roku życia.

Niestety tak. Szczególnie powinno zaniepokoić nas to, że samobójstwa popełniają coraz młodsze dzieci. W grupie wiekowej od 7 do 12 lat kiedyś ich nie było wcale – teraz są stwierdzone cztery. To bardzo alarmujący sygnał. Podobnie jak opublikowany w ostatnich dniach raport NIK, z którego wynika, że liczba prób samobójczych dzieci w wieku od 7 do 18 lat w Polsce rośnie – od 2017 do połowy 2019 roku prawie dwa tysiące dzieci próbowało się zabić. I pamiętajmy, że to są tylko zgłoszone sytuacje.

Co takiego musi się wydarzyć, że dziecko nie ma siły żyć i jedynym dobrym rozwiązaniem, jakie dla siebie widzi, jest odebranie sobie życia?

Jest to splot różnych trudnych czy nawet tragicznych zdarzeń, które zachodzą w dłuższym czasie i które się pogłębiają. Niezwykle rzadko samobójstwo jest wynikiem impulsu. Nawet jeśli jest to impuls, to najczęściej poprzedzony długim okresem nawarstwiających się problemów i zdarzeń. Oczywiście mówi się o tym, że zazwyczaj samobójstwa są wynikiem współistniejących chorób, na przykład psychicznych czy kryzysu w wyniku nasilonej depresji młodzieńczej.

10 września obchodziliśmy Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Polskie Towarzystwo Suicydologiczne przygotowało w związku z tym bardzo ciekawe wykłady pod hasłem: „Życie warte jest rozmowy: Samotność”. Wczoraj słuchałam fragmentu wystąpienia psychiatry prof. Agnieszki Gmitrowicz na temat wykluczenia, które jest przyczyną samotności. Wykluczenie w ogromnym stopniu dotyka młodych ludzi. A powody wykluczenia są najróżniejsze: dlatego, że się nie jest Polakiem, że ktoś jest chory, niepełnosprawny, nieśmiały, jest kujonem, nie tak wygląda, nie pali papierosów, ma inne poglądy – teraz jest na przykład głośno o temacie orientacji seksualnej. To wykluczanie oczywiście nie bierze się z niczego. Dzieci obserwują dorosłych, śledzą informacje w mediach i słyszą bardzo radykalne wypowiedzi skierowane pod adresem różnych osób czy grup społeczny

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się