fot. fot. lou-batier/unsplash

Przeciw miłości

Każdego dnia średnio piętnaście osób w Polsce odbiera sobie życie. Skala zjawiska jest na tyle duża, że z wielką dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, iż dla większości czytelników nie pozostaje ono abstrakcją, lecz doświadczyli go w bliższym lub dalszym otoczeniu. Fenomen śmierci zadanej samemu sobie prowokuje szereg pytań, które nie pojawiają się w kontekście śmierci naturalnej. Medycyna, psychologia i psychiatria określają i analizują jednostki chorobowe, które doprowadzają do tak drastycznego aktu. Socjologia zastanawia się nad społecznymi przyczynami i skutkami samobójstw. Filozofia próbuje definiować samobójstwo, opisywać jego fenomen oraz określać jego ocenę etyczną, rozpiętą, zależnie od okoliczności, od pozycji oceniających je jednoznacznie negatywnie do opinii uznających je za godziwe, dopuszczalne, a nawet w niektórych sytuacjach będące przejawem odwagi i bohaterstwa. Podnoszone są również kwestie teologiczne, między którymi pierwsze miejsce zajmuje pytanie o wieczny los samobójców: Czy osoby zadające sobie śmierć mogą być zbawione? Dla osób wierzących to właśnie pytania teologiczne wysuwają się na pierwszy plan. Ból związany z nienaturalnym odejściem bliskich osób, któremu często towarzyszą wyrzuty sumienia, dotyczące ewentualnych zaniechań w uprzednim rozpoznaniu powagi sytuacji i jej zaradzeniu, nierzadko spotęgowany jest również wątpliwościami dotyczącymi ich zbawienia. Ważne wydaje się więc proste, katechetyczne przedstawienie tego, co Kościół w świetle objawienia naucza o samobójstwie i przyszłym losie osób je popełniających.

Osoba i jej czyn

Niepokój dotyczący losu osób odbierających sobie życie jest stale obecny w świadomości wiernych, co w dużej mierze jest skutkiem wciąż żywej pamięci o wieloletniej duszpasterskiej praktyce dotyczącej pochówku samobójców. Osobom odbierającym sobie życie nie przysługiwał bowiem pogrzeb katolicki, były one chowane w niepoświęconej ziemi, poza murami cmentarza. Ta surowa praktyka, rodzaj pośmiertnego ostracyzmu, wynikała z nazbyt uproszczonego rozumowania, zgodnie z którym odebranie sobie życia było utożsamione z grzechem śmiertelnym, co w konsekwencji zamykało zmarłej osobie drogę do zbawienia. Katolicki pogrzeb był wówczas postrzegany jako sprzeczny z aktem zadania sobie śmierci, którego dopuściła się dana osoba, i mógł być przyczyną skandalu. Ta praktyka pogrzebowa wydaje się nieuprawnionym i zakamuflowanym, bo niewyrażanym wprost, ocenianiem ludzkiego potępienia. Dla ścisłości należy wspomnieć, że nie wszędzie i nie zawsze duszpasterska postawa wobec samobójców przybierała taką skrajną formę. Zdarzali się duszpasterze o większym wyczuciu teologicznym i większej duszpasterskiej wrażliwości. Przykładem może tu być Jan Maria Vianney, mający pocieszać żonę mężczyzny, który rzucił się z mostu: „Między mostem a wodą miał jeszcze dość czasu, by prosić Boga o miłosierdzie”.

Współczesny rozwój nauk o człowieku i uświadomienie sobie złożoności motywów popychających l

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się