fot. saira / unsplash

Zawsze tęsknię. Zawsze i wszędzie. Tak było we Włoszech, w Hiszpanii i w tylu innych krajach. Tak jest i tutaj. Żyję tym, co wokół mnie i co niesie życie, ale gdzieś tam – w zakamarkach duszy – wciąż brzmi ta sama swojska nuta. Jakiś mieszkający we mnie Jankiel umyślnie trąca strunę, brzmiącą inaczej niż pozostałe, a jej brzmienie rozrzewnia i serce samo zaczyna wzdychać „do kraju tego…”. Nie dlatego, że ten kraj lepszy od innych, ale dlatego, że „mój ci on”.

Tęsknię zawsze i wszędzie, ale gdy przychodzi wigilijny wieczór tu, na Syberii, wszystko aż syczy i kipi od tęsknoty. Jak wrzątek w samowarze na obrazie Malczewskiego i w piosence Kaczmarskiego. Znam to uczucie, bo to już ósmy raz. Ósmy rok z rzędu szczerze się cieszę z tego, co jest, ale rozrzewnionym sercem równie szczerze tęsknię za tym, czego boleśnie brakuje. A wydawać by się mogło, że powodów do tęsknoty nie ma. Przecież – inaczej niż na obrazie – na stole nie obrus podszyty słomą, tylko gładka, śnieżnobiała tkanina, a na niej nie nóż z żelaza przy czarnym chlebie, tylko bogactwo potraw. I choć rzeczywiście nie będzie klusek z makiem i kutii, tylko różne międzynarodowe rybne i bezmięsne dania (u jezuitów zawsze międzynarodowo), to przecież grzeszylibyśmy, narzekając na brak czegokolwiek. Bezpieczny, drewniany, ciepły dom (tu nikt nie pr

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 12, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Wigilia na Syberii
Wojciech Ziółek SJ

urodzony w Radomiu, w 1963 roku, w czerwcu, znaczy, w połowie czerwca, właściwie to w drugiej połowie czerwca, dokładnie 21 czerwca – jezuita, uratowany grzesznik....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze