fot. Łukasz Róg OP

Jeśli życie jest ciągłą imprezą, to trochę trudno je odczuć jako bal. Nawet jeśli się zawiesi lampki choinkowe i świąteczne świecidełka w przestrzeni publicznej. One mają coś sygnalizować, ale powierzchowność powoduje, że patrzymy na nie jak na kolejną atrakcję.

Rozmawiają antropolog kultury prof. Andrzej Piotr Kowalski i Michalina Kaczmarkiewicz

Świat jakby przyspieszył. W jakich odcinkach antropolog liczy czas? W jakim jesteśmy teraz okresie?

To zależy od dziedziny. Powiedzmy, że jesteśmy w erze globalnego wyrównywania standardów, wzorców kulturowych. Chcemy osiągnąć pułap bycia obywatelem jakiejś wspólnoty. Jakiej? Szukamy etykiet, które byłyby dla nas nie tyle definiujące, co nobilitujące.

A natknął się pan w swoich badaniach na społeczności, które były w sytuacji przystawalnej do naszej obecnej?

To trudne do porównania. Ale ciekawe mogłyby być dla nas badania dotyczące zapobiegliwości i zdobywania środków do przeżycia wśród pierwotnych plemion myśliwskich. Pradawny człowiek, w powszechnym wyobrażeniu bardzo uzależniony od natury, którego jedynym zmartwieniem było to, jak przeżyć, to pewien mit. Proporcjonalnie na dziesięć dni życia na zdobycie pożywienia poświęcał tylko trzy. Resztę spędzał na dzieleniu się zdobyczą, opowieściach, tworzeniu sztuki, życiu wspólnotowym. Oznaczałoby to, że ludzie w tych plemionach żyli w większym komforcie niż my dzisiaj. Jesteśmy w ciągłej pogoni, tracąc masę czasu na planowanie, przygotowywanie czegoś, zdobywanie. Mam wrażenie, że staliśmy się cywilizacją wyjątkowo poświęcającą się krzątaninie. To raczej my współcześnie zamartwiamy się nieustannie, jak przeżyć.

Czy dzięki takim badaniom możemy się czegoś nauczyć od antropologii? Na przykład, jak się nie zamęczyć?

Możemy dziś zaobserwować odejście od pewnych wartości, obchodów świąt. Jesteśmy ludźmi globalnej wioski, dołączamy do międzynarodowego grona osób „oświeconych”, nie musimy się mocno przejmować tradycją pojmowaną jako coś, co nas krępuje. Lokalność, do której byliśmy przywiązani, traktowana jest jak kotwica – najlepiej byłoby ją wyciągnąć i udać się na morze nowoczesności w ramach społeczności globalnej.

Zygmunt Bauman pisał, że w ponowoczesnym świecie najwyższym dobrem jest mobilność, która łączy się przecież zarówno z możliwością podglądania „oświeconej” reszty świata, jak i doskakiwania do jej poziomu. Ale niektórzy wcale nie chcą albo nie są w stanie równać do tych akurat wzorców.

I może dlatego obserwujemy zjawisko określane przez antropologów, kulturoznawców czy filozofów kultury jako nostalgię. Chodzi o powroty na przykład w postaci grup rekonstrukcyjnych, które chcą pielęgnować jakieś tradycje. Te powroty wydają się odpowiedzią na dynamikę zmian, na ciśnienie, któremu nie wszyscy chcą się poddać.

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Kup miesięcznik W drodze 2022, nr 12, a przeczytasz cały numer

Wyczyść
Od święta
Andrzej Piotr Kowalski

urodzony 12 kwietnia 1964 r. w Złotowie – polski filozof i antropolog kultury, profesor w Uniwersytecie Gdańskim.Zajmuje się interpretacją kultury społeczności pierwotnych....

Od święta
Michalina Kaczmarkiewicz

absolwentka kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim oraz studiów w zakresie duchowości chrześcijańskiej na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie.Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszykKontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze