Święty Józef. Niedopowiedziana historia
Ilekroć czytam opowieść o wyjściu Izraelitów z Egiptu, niepokoją mnie fragmenty o uporze i zatwardziałości serca faraona. Bardzo dziwią mnie stwierdzenia, że to sam Bóg „uczynił nieustępliwym serce faraona” (Wj 7,3). Czy to oznacza, że Bóg spowodował ten upór? A jeśli tak, to trudno nie wywnioskować z tego, że Bóg arbitralnie skazuje niektórych ludzi na to, by Go odrzucili. Czy nie jest to jakiś tragiczny paradoks? Bóg chce nawrócenia faraona, później nie pozwala mu się nawrócić, wreszcie ma do niego pretensje i karze go za to, że się nie nawrócił. Kłóci mi się to nie tylko z obrazem dobrego Boga, ale i z prostą logiką.
Aby rozwiać przynajmniej niektóre niepokoje związane z lekturą biblijnej opowieści o uporze faraona, powinniśmy przede wszystkim uważnie się przyjrzeć tekstowi natchnionemu. Pobieżna lektura tej części Księgi Wyjścia (Wj 4–14) może bowiem nie ujawnić jej złożoności i niejednoznaczności. Nie powinniśmy zatem przegapić kilku ważnych szczegółów, ponieważ rzucają one światło na tę historię1. Jakie szczegóły mam tu na myśli?
Kto odpowiada za ten upór
1. Mojżesz nie protestował, gdy Bóg ogłaszał swoją wolę: „Gdy będziesz powracał do Egiptu, pamiętaj o władzy czynienia wszelkich cudów, jaką ci dałem do ręki, i okaż ją przed faraonem. Ja zaś uczynię upartym jego serce, tak że nie wypuści ludu” (Wj 4,21). Mojżesz musiał więc zrozumieć, że to polecenie Boga nie oznacza wezwania go do podjęcia bezsensownego zadania: „Idź, spróbuj przekonać faraona, ale to nie ma sensu, bo on i tak ciebie nie usłucha”. Jeśli tak pojąłby znaczenie słów Boga, to – na ile znamy Mojżesza – z pewnością dopytywałby się o prawdziwe znaczenie swojej wyprawy albo nawet protestował przeciwko niej.
2. Analiza językowa wykazuje, że na 20 przypadków występowania czasowników oznaczających upór serca faraona w 10 przypadkach podmiotem jest Bóg, a w 10 faraon lub jego serce. Na przykład w Wj 8,11: „Gdy faraon zauważył, że ustąpił ucisk, serce jego stało się twarde: nie usłuchał Mojżesza i Aarona, jak to Pan zapowiedział”. Mamy więc bardzo wymowne „pół na pół” – w połowie przypadków Bóg czyni serce faraona twardym, w połowie zaś to sam faraon jest za to odpowiedzialny.
3. Jest bardzo znaczące, że Bóg po raz pierwszy ogłasza Mojżeszowi, że „uczyni upartym” (Wj 4,21) czy „nieustępliwym” (Wj 7,3) serce faraona jeszcze przed pojawieniem się pierwszej plagi. Aż do końca szóstej plagi nie pojawia się jednak stwierdzenie „Pan uczynił upartym serce faraona” (Wj 9,11). Pomiędzy zapowiedzią (przed pierwszą plagą) i jej realizacją (po szóstej pladze) czytamy wyraźnie, że faraon sam czynił swoje serce upartym. Dodajmy, że po zakończeniu następnej, siódmej plagi faraon ciągle jest zdolny do czynienia swojego serca zatwardziałym (Wj 9,34). Jednak już po siódmej pladze, więc w plagach ósmej, dziewiątej i dziesiątej tekst mówi o Bogu jako przyczynie uporu faraona. Tak jakby dopiero teraz stało się coś nieodwracalnego, a wcześniej szansa na nawrócenie była otwarta.
4. Warto zauważyć, że Mojżesz rozpoczyna niektóre swoje wypowiedzi od słowa „jeżeli”. Na przykład: „Jeżeli będziesz zwlekał z wypuszczeniem mojego ludu…” (Wj 10,4). Tak sformułowana groźba nie miałaby najmniejszego sensu, gdyby Mojżesz zakładał, że odpowiedź faraona może być tylko odmowna.
5. Bóg na wiele sposobów próbuje osłabić opór faraona:
– przez modlitwy Mojżesza,
– przez świadectwo czarowników,
– przez doprowadzenie faraona do częściowego posłuszeństwa,
– przez spowodowanie w nim częściowej skruchy,
– przez dawanie mu ciągle nowych szans,
– przez naleganie dworzan,
– przez cudowne oszczędzenie Hebrajczyków od skutków niektórych plag.
Przypomnienie tych szczegółów dowodzi, że nie jest prawdziwa ani jednoznaczna interpretacja mówiąca, że to wyłącznie Bóg ponosi odpowiedzialność za nieustępliwość faraona, ani interpretacja jej przeciwna: sam faraon spowodował swój upór, a Bóg był niezaangażowanym widzem. Jeśli więc ktoś powołuje się na ten fragment Księgi Wyjścia, by uzasadnić jedną z tez kosztem drugiej, to znaczy, że nie wczytał się uważnie w biblijny przekaz. Opis przedstawia bowiem Boga jako prawdziwego Pana ludzkich serc i wyborów, jako Suwerena, którego planów nie sposób pokrzyżować. Z drugiej jednak strony ukazuje faraona jako człowieka świadomego i zdolnego do podejmowania wolnych wyborów, nie zaś jako marionetkę w rękach Boga. Tekst ten nie ma równocześnie najmniejszych ambicji, by pokazać czytelnikowi sposób, w jaki te dwie perspektywy – działania Boga i wolności człowieka – schodzą się w jedną całość. W żadnym wypadku nie jest to przecież tekst filozoficzny, w którym próbowano by dać spójną odpowiedź na pytanie, jak pogodzić ze sobą wolność i wszechmoc Boga. Cel natchnionego autora był inny. Spróbujmy tę intencję chociaż w przybliżeniu określić.
Bóg niezwyciężony
Mówimy czasem słusznie o czyimś „tępym uporze”. Upór faraona był takim właśnie „tępym uporem”, to znaczy coraz bardziej nieodwracalnym i czynionym wbrew wszelkim faktom utwierdzaniem siebie w podjętych decyzjach. Tekst biblijny przypomina nam, że potrafimy zasklepić się w sobie tak bardzo, że stajemy się ślepi i głusi na głosy dochodzące z zewnątrz. Nawet cierpienia ludzi dotkniętych przez plagi nie były w stanie skruszyć kamiennego serca faraona. Podobnie może się stać w naszym życiu, gdy z pychy albo fałszywej dumy zasklepimy się w „tępym uporze”. Historia zatwardziałości faraona może więc budzić niepokój, a nawet grozę, ponieważ przypomina o naszej zdolności do zamknięcia się na wolę Boga, i to pomimo wszelkich wysiłków z Jego strony, by do tego nie dopuścić. Jest w tej opowieści jeszcze jedna informacja o naturze ludzkiego uporu: zatwardziałość człowieka może być tak wielka, że im więcej Bóg stara się dla niego zrobić, tym staje się ona większa, im więcej Bożej dobroci, tym bardziej robi się tępa i bezwzględna. Biblia wielokrotnie pokazuje narastanie zła grzechu, jak choćby w przypowieści o robotnikach w winnicy (Mk 12,1–12). Na wezwania posłańców właściciela odpowiadają coraz większą nieprawością, by ostatecznie zabić samego dziedzica winnicy, którym jest syn właściciela. Podobnie twarde serca mają uczeni w Piśmie, którzy określają Jezusa mianem Belzebuba (Mk 3,22). Cuda i dobroć Chrystusa nie zrobiły na nich wrażenia, co więcej, doprowadziły nawet do usztywnienia ich negatywnej postawy. Smutna historia faraona jest więc ostrzeżeniem, że możemy wprowadzić siebie w tak głęboką ciemność, że wszelkie oznaki dobroci od Boga i ludzi będziemy odczytywali na opak, traktując je jako dodatkowe powody do trwania w uporze albo nawet jego spotęgowania.
Jednak jest i pocieszająca nauka, która płynie z tej historii. Jeśli czytamy ją jako opowieść o zwycięstwie Boga nad mocami zła, to dostrzeżemy, jak nieskończona jest przewaga Boga nad siłami grzechu i ciemności. Ludzki opór i grzech nie powstrzymają Boga przed doprowadzeniem swojego planu do końca. Potrafi On wyprowadzić swój lud z niewoli nawet wtedy, gdy napotyka potężny sprzeciw władców tego świata. Boga nie można pokonać, nie można z Nim wygrać. Opowieść biblijna mówi, że wszyscy panowie tego świata, którzy wypowiadają wojnę Bogu, zostaną przez Niego pokonani. Stawiając Mu opór, wbrew swoim pierwotnym zamierzeniom, pozwolą Bogu przez cuda i przedziwne znaki jeszcze mocniej ukazać swoją wszechmoc i panowanie nad światem. Tak właśnie się dzieje w biblijnej opowieści. Faraon swoim uporem dał Bogu pretekst do objawienia Egipcjanom, że jest jedynym prawdziwym Bogiem (Wj 7,5) i że Izrael jest Jego pierworodnym synem (Wj 4,3). „Pan rzekł do Mojżesza: Nie usłucha was faraon, aby liczniejsze się stały cuda w ziemi egipskiej” (Wj 11,9). Najważniejszy przekaz tego opowiadania jest więc czytelny: Bóg potrafi wyprowadzić dobro nawet z ludzkiego oporu i buntu wobec Niego.
Na zakończenie przytoczę jeszcze opinię Orygenesa na temat pochodzenia zatwardziałości faraona. Zostawiłem ją na koniec, ponieważ wzbudziłaby ona zapewne krytyczne uwagi współczesnych biblistów. Jest jednak tak oryginalna, że warto ją przedstawić. Orygenes pyta o to, jak symbolicznie wyjaśnić słowa Boga, że „czyni twardym serce faraona”. Odpowiada, że mówiąc to, Bóg wcale nie chciał twierdzić, że sam jest powodem uporu władcy Egiptu. Bóg – zdaniem Orygenesa – nie deklarował, że wydał na faraona skazujący wyrok. Wręcz przeciwnie, Bóg skarżył się, że okazywał faraonowi zbyt dużo łagodności i miłosierdzia. Orygenes pisze tak:
„Często wszak łagodni panowie mają zwyczaj tak przemawiać do niewolników, którzy wskutek ich cierpliwości i pobłażliwości stają się zuchwali i niegodziwi: »To ja zrobiłem cię takim, to ja cię zgubiłem, moja cierpliwość uczyniła cię przewrotnym, to ja jestem powodem zatwardziałości i złośliwości twego umysłu, bo nie wymierzałem ci od razu zasłużonej kary za twoje przewinienia«”2.
1 Opieram się przede wszystkim na: V.P. Hamilton, Exodus. An Exegetical Commentary, Baker Academic: Grand Rapids 2011, s. 170–174.
2 Orygenes, O zasadach, III, 1, 11, tłum. S. Kalinkowski, Wydawnictwo WAM: Kraków 1996, s. 237.
Oceń