Rumba

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Podczas swoich wędrówek zaszedłem kiedyś do Wolnogrodu. Nazwę tę owo miasto nosiło od czasu, kiedy przed wiekami jeden z królów nadał mu specjalny przywilej: na jego rynku wolno było mówić, co się chce, i nie było się za to karanym. Kiedyś Wolnograd przyciągał różnej maści dysydentów i wolnomyślicieli, dziś przyjeżdżają tu głównie turyści. Jeden z miejscowych sklepów prowadzi specyficzny biznes: wypożycza beczki, które chętni przetaczają na wolną akurat część rynku, następnie wskakują na nie i wykrzykują swe przemowy.

Kiedy wszedłem na ryneczek, było już tam kilka beczek, a wokół nich zgromadzone grupki słuchaczy. Właściwie trochę się zdziwiłem, spodziewałem się bowiem, zgodnie z famą tego miasta, wymiany myśli, a to, co usłyszałem, na wymianę raczej nie wyglądało. Był tam na przykład jegomość ubrany w nieskazitelny garnitur, z błękitną szarfą na piersi. W ręku trzymał Biblię, którą raz po raz otwierał i czytał cytaty dowodzące, że papież w Rzymie jest tak naprawdę zapowiedzianym Antychrystem. Z przemowy innego – odzianego w komżę i z gromnicą w dłoni – wynikało, że kacerstwo to śmiertelna zaraza, którą należałoby wypalić ogniem. Jeszcze inny, z długą brodą i w kufai z rosomaków z ikonką Matki Boskiej Miłującej przypiętą do piersi, głosił, że kto się nie nawróci na jedynie prawdziwą wiarę prawosławną i nie porzuci heretyckiego słowa filioqueWyznaniu wiary, ten niechybnie całą wieczność męki w ogniu piekielnym cierpieć będzie. Następny miał krótką bródkę, luźny sweterek i dobrotliwy uśmiech. Ten był bardziej tolerancyjny i nawoływał do zaprzestania wewnątrzchrześcijańskich kłótni, by zjednoczyć siły w nawracaniu pogan; bo przecież tylu jest na świecie dobrych ludzi, którzy nie oddając boskiej czci Jezusowi z Nazaretu, do piekła po śmierci niechybnie zesłani będą. Jeszcze inny miał długą brodę, turban, powiewną szatę i wzrok zapalczywy; głosił on – jak twierdził – religię pokoju, ale nie ma pokoju dla wrogów pokoju, dlatego należy im się kęsim, a ponieważ Stany Zjednoczone Ameryki są wrogiem pokoju, należy się ono wszystkim obywatelom tego kraju.

Owa „wymiana myśli” zrobiła na mnie przygnębiające wrażenie, chodziłem więc po ryneczku w minorowym nastroju. Jedynym wesołym akcentem była latynoska muzyka dochodząca z narożnika. Podszedłem i tam i zobaczyłem ustawiony na beczce głośnik. Obok w rytm melodii podrygiwał jakiś jegomość, wykrzykując raz po raz slogan po hiszpańsku:

– Rumba – no! Travajo – si!

Każdemu okrzykowi towarzyszyło wyciągnięcie w górę pięści. Jegomość ów ubrany był w pstrokatą kwiecistą koszulę, brodę miał rewolucyjnie nieuporządkowaną, a na głowę naciśnięty beret, w którym wyglądał jak, nie przymierzając, Che. Zapytałem go, o co tu chodzi. Że niby rumba – nie, a praca – tak? On, przekrzykując muzykę, odpowiedział:

– Właśnie o to chodzi! To jest najnowszy slogan El Commandante. El Commandante doszedł do wniosku, że marna sytuacja ekonomiczna wynika z tego, iż ludzie tańczą rumbę, zamiast pracować. El Commandante, aby poprawić sytuację, ukuł nowy slogan, który natychmiast został z entuzjazmem podchwycony przez lud. Już w czasie pierwszego przemówienia, w którym El Commandante go użył, tłum słuchaczy podchwycił slogan i z charakterystyczną werwą zaczął tańczyć w rytm: rumba – no! travajo – si! rumba – no! travajo – si! Tydzień później był to przebój na pierwszym miejscu listy, a teraz nikt już nie tańczy niczego innego. Naprawdę nasz Commandante ma wielki posłuch wśród ludu.

– A ty – spytałem go znowu – czy również pochodzisz z tego dalekiego kraju?

– Ja? Skąd! Ja jestem tylko Szuszwolem ze Swarzyndza.

To powiedziawszy, zaczął tańczyć z większą jeszcze werwą, unosząc nogi nad głowę. Dopiero w tym momencie zauważyłem, że obuty był w czerwone trampki z zielonymi sznurowadłami. Slogan El Commandante wprowadził go chyba w trans, bo już więcej nie odpowiadał na moje pytania”.

Rumba
Włodzimierz Fenrych

urodzony 10 maja 1955 r. w Poznaniu – absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w „Czasie Kultury”, „Spotkaniach” i „Tygodniku Powszechnym”. Autor cyklu felietonów pt....