Piszę do księdza w takiej sprawie…
fot. hello i m nik / UNSPLASH.COM

Piszę do księdza w takiej sprawie…

Oferta specjalna -25%

Twarze i imiona

0 votes
Wyczyść

Wierzę, że jest ksiądz uczniem Jezusa i jest gotowy dla Niego zostawić wszystko. Bardzo bym nie chciał, by stał się ksiądz kościelnym karierowiczem.

Nie znamy się osobiście i nie chciałbym, żeby ksiądz potraktował te słowa jako wyraz mojej bezczelności i wtykania nosa w nie swoje sprawy. Te obserwacje i przemyślenia to mój prywatny dowód z Ewangelii, byśmy wzajemnie nieśli swoje brzemię wiary. Proszę się nie uprzedzać i przeczytać do końca.

Patrzę na księdza z kościelnej ławki. Obserwuję sprawowanie liturgii. Bywa, że jak wielu innych korzystam ze spowiedzi. Czasami, słuchając kazania, próbuję sobie wyobrazić księdza życie, jego trudności i zmagania. To, co słychać, a właściwie – czego nie słychać – między wypowiadanymi słowami.

Może dlatego na początku chciałbym księdzu życzyć, by był blisko ludzi, miał oddanych przyjaciół i starał się z nimi żyć w prawdzie o sobie. To bardzo ważne, bo w końcu przyjmując święcenia kapłańskie, nie przeszedł ksiądz do innego świata, ale został w tym, z którego Bóg księdza powołał. Proszę słuchać ludzi, pytać ich o zdanie zarówno w sprawach błahych, jak i najbardziej fundamentalnych, proszę interesować się tym, jak żyją i jakie mają problemy. Zapytać ich, ile płacą za wodę i gaz. Ile kosztuje wyprawka do szkoły i lekarstwa dzieci. Proszę chodzić do sklepu i uważnie patrzeć, ile kosztuje chleb, mleko i masło. Wiem, że brzmi to głupio i trąci banałem, ale dzięki takiej wiedzy łatwiej będzie księdzu być bliżej życia swoich parafian. A być może pozwoli popatrzeć lepiej i na swój stan posiadania.

To właśnie robi papież Franciszek, którego czasem ksiądz wspomina w kazaniach. Taka metoda, by być „jak każdy”. Jak każdy mówić „dobry wieczór”. Jak każdy nosić buty bardziej normalne. Jak każdy mieszkać nie w pałacu, lecz w domu. Jak każdy otaczać się tym, co niezbędne.

Proszę się starać, żeby ludzie mogli mówić przy księdzu w sposób naturalny, uważać na paternalizm. Nie jesteśmy tylko owcami szukającymi pasterza, ale braćmi i siostrami w wierze. Ksiądz jest człowiekiem, który gromadzi Kościół. Ale to nie ma być zapędzanie baranów do zagrody, tylko rozbudzanie w nas poczucia wspólnoty. A ona ze swej natury jest zróżnicowana. Mamy różne doświadczenia i bywa, że mówimy z różnych perspektyw społecznych i politycznych, ale to wspólnota wiary zbiera nas w księdza parafii. Proszę to szanować i nie oceniać nikogo pochopnie.

Kariera

Proszę nie wstydzić się żyć ubogo. Ubogiemu księdzu nikt nie zazdrości. Piszę o tym, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że w każdej diecezji istnieje nieformalny ranking parafii bardziej lub mniej prestiżowych. Miejsc, do których dobrze jest trafić, bo są zamożniejsze i bardziej nobilitujące kapłańskie ego, i takich, o których lepiej nie myśleć, bo są zsyłką, karą i dowodem niedowartościowania. Jasne, wszędzie można się urządzić. I wszędzie można mieć zaufanych znajomych finansujących zagraniczne wyjazdy i egzotyczne wycieczki. Nie bronię tego księdzu. Ma ksiądz prawo do odpoczynku, złego dnia i potrzeby wytchnienia, ma prawo mieć swoje zainteresowania i hobby. Mnie tylko czasem zastanawia, gdy obserwuję parafialnych wikarych, czy po to wstępuje się do seminarium, by jeszcze lepiej i wygodniej ustawić się w życiu, realizując swoje życiowe pasje, tłumacząc to potrzebą rozwoju i inwestowania w siebie? Proszę wybaczyć, mam nadzieję, że nie będzie to tani moralizm, ale co ze słowami Chrystusa o tym, że nie tak u was będzie, a kto by chciał u was być pierwszym, niech będzie niewolnikiem wszystkich?

Znajoma siostra zakonna, pracująca w jednej z kurii diecezjalnych, opowiadała mi kiedyś w chwili szczerości o zakonnikach i księżach diecezjalnych, którzy na początku swojej drogi kapłańskiej zarzekają się, jak bardzo będą nonkonformistyczni, reformatorscy, odważni w słowach i zwracaniu uwagi. I jak w ciągu kilku lat z łatwością wchodzą w dworski rytuał kurii i momentalnie do niego przywykają. Dawniej myślała, że bizantynizm odejdzie wraz z pewnym pokoleniem, a teraz ma przekonanie, że trwa w najlepsze.

Dlatego i ja bardzo księdzu życzę, by swojego powołania i związanej z nim władzy nie traktował na modłę świecką. Choć niewiele pamiętam ze szkolnej katechezy, ale jedno było dla mnie zawsze oczywiste: naprawdę wierzę, że jest ksiądz uczniem Jezusa i jest gotowy dla Niego zostawić wszystko, może i nawet siebie samego. Bardzo bym nie chciał, by stał się ksiądz kościelnym karierowiczem – miłym człowiekiem, który potrafi wspaniale mówić o Ewangelii, o pogłębianiu duchowości, o służbie bliźniemu, a jednocześnie wie, gdzie się pojawić, do kogo uśmiechnąć, komu przysłużyć. Wtedy mnie ksiądz zgorszy. Proszę o tym pomyśleć.

Nie w porę

Chciałbym, żeby miał ksiądz zawsze czas dla penitentów w konfesjonale. Proszę się nie spieszyć z celebrowaniem tego sakramentu. Potrzebujemy tego. Mieć czas dla każdego, wysłuchać cierpliwie i dać choć jedną dobrą radę. Penitenci bywają irytujący, roszczeniowi i nachalni, zdarzają się skrupulanci i tacy, którzy nie mają żadnego grzechu, a przyszli, bo tak trzeba, bo gwiazdka, bo święto zmarłych, bo święconka albo posypanie popiołem. Jednak dla większości z nich, skoro już podeszli do kratek konfesjonału, jest to, być może, jedna z niewielu okazji usłyszenia krótkiej i sensownej katechezy o sensie modlitwy i miłości Boga. Boją się i stresują, przykrywając swoje emocje nonszalancją i uśmiechem. Ale niech ksiądz pamięta, że to nie miejsce tortur, tylko źródło miłosierdzia, którego jest ksiądz pośrednikiem. W takim momencie tak łatwo poniżyć, upokorzyć i zranić, manifestując swoją władzę. Proszę się starać być w spowiedzi dobrym i ciepłym kapłanem przywracającym ludziom nadzieję i nigdy nie odmawiać „gościom nie w porę” proszącym o pojednanie.

Dialog

Proszę się nie obawiać dyskusji. To zawsze wielka szansa. Zwłaszcza z młodymi, o których zdarza się księdzu mówić, że są pogubieni i rozpieszczeni i świata poza internetem nie widzą. Wielu z nich chciałoby porozmawiać o Ewangelii, Jezusie i Kościele. Często nie mają okazji, a ten ostatni kojarzy im się tylko z krytyką tego, czego nie wolno: anty-Halloween, anty-walentynki, anty-rock, anty-Santa Claus. Wyliczać można by długo. No i zamiast przekazu Dobrej Nowiny żyją w przeświadczeniu istnienia jakiejś dziwnej anty-Ewangelii, która nie mówi o zbawieniu i szczęściu, ale tylko o tym, czego nie wolno. Stąd ich wykrzyczany sprzeciw, satyra i szyderstwo. I choć niejeden psycholog załamałby ręce, proszę, by ksiądz się nie irytował i tak, jak potrafi, brał na siebie ludzkie cierpienie, zwłaszcza wówczas, gdy przybiera ono formę ataku na księdza lub Kościół.

Nie zachęcam księdza do rozmiękczania zasad moralności i dekalogu. Proszę być stanowczym i tam, gdzie trzeba, bronić ich rzeczowo i stanowczo, tłumacząc, jakie jest stanowisko Kościoła. Może wielu ksiądz nie przekona, ale będą i tacy, którzy uszanują próbę dialogu, a nie wykładu. I zachęcam księdza do pogłębiania swojej wiedzy. Płytkie katechezy i poczciwe kazania naprawdę usypiają wiarę.

Kultura

Ktoś żartował kiedyś, że na obrazku z okazji 25. rocznicy święceń kapłańskich niejeden ksiądz mógłby sobie zapisać słowa o nielitościwym sędzim z Ewangelii św. Łukasza: „Ludzi się nie bał i Boga miał za nic”. Może to kiepski żart. Ale czy nie ma w nim ciut prawdy? Dlatego proszę księdza, by był kulturalny i taktowny. Obserwuję od lat wielu księży i niezmiennie zastanawia mnie to, że kiedy się z kimś witają, mruczą dziwnie pod nosem swoje imię i nazwisko albo uśmiechają się z zakłopotaniem, kompletnie nie wiedząc, jak się zachować.

Niech ksiądz traktuje kobiety tak, jak na to zasługują, a nie jak ludzi innego gatunku. To dziwne, że wielu z księdza współbraci w kapłaństwie wita się tylko z mężczyznami, ignorując lub nie dostrzegając wcale stojących obok kobiet. Tak jakby nie istniały. Albo jakby się ich wstydzili. Jeżeli zdarzy się księdzu zrobić coś głupiego, proszę nie brnąć w to dalej. Proszę naprawiać krzywdy i przeprosić – nikomu nie przynosi to ujmy.

Proszę nie „tykać” za szybko ludzi, szczególnie starszych, skracając dystans, zwłaszcza w konfesjonale. Proszę przy nich nie używać niezręcznych i bezosobowych form o tym, co „się myśli”, „jak się wam żyje”. Nie upominać przy rozdawaniu komunii świętej, nawet jeżeli zachowują się bezmyślnie. Być cierpliwym, tak na ambonie, jak i w kancelarii, i gryźć się w język, zanim użyje się sarkazmu lub ironii. Tak, to prawda, ludzie potrafią być irytujący, ale to ogłada pozwoli księdzu znaleźć wyjście w trudnych sytuacjach.

Modlitwa

Nigdy nie pytałem, czy ksiądz się modli. Śmieszne. Tyle ksiądz mówi o wartości modlitwy. Do jakiegoś momentu wydawało mi się to oczywiste. Aż kiedyś usłyszałem zdanie o jednym z kapłanów: „To pobożny i modlący się ksiądz”. I to nie był żart. Chciałbym, żeby ksiądz nie żałował Jezusowi swojego czasu. Tak po prostu i zwyczajnie. Ludzie bezbłędnie wyczuwają, czy to, w jaki sposób sprawuje ksiądz sakramenty albo głosi kazania, wyczytał w książce, czy mówi z własnego doświadczenia. Proszę się nie obawiać. Nawet wtedy, kiedy niezbyt dokładnie przygotuje ksiądz kazanie, a powie je z serca, będzie to dla nas o wiele bardziej wartościowe niż mądre hasła powtarzane bez przemyślenia.

Proszę dbać o to, by wszystkie aktywności, których ksiądz ma tak wiele, nie przysłoniły księdzu Jego osoby. Patrząc przez tyle lat na księdza pracę, teraz chyba lepiej rozumiem, że ci, którzy mieszkają z Bogiem „pod jednym dachem”, często mają do Niego najdalej… Kancelaria, troska o wystrój kościoła, szpital, szkoła, kolęda i teologia remontu dachu to sprawy, które wielu docenia i widzi za nimi realną troskę, ale bez Chrystusa to wszystko po nic – i nam, i księdzu. Niech ksiądz Go szuka, a jeżeli nie czuje przy sobie Jego obecności, niech prosi o tęsknotę za Nim.

Przebaczenie

Czytałem kiedyś historię o księdzu, który miał odwagę otworzyć się przed parafianami i przyznać się do swego alkoholizmu. Stanął na ambonie, informując o nałogu i prosząc ich o modlitwę. Ludzie wstali, bili brawo i podchodzili do niego, życząc mu powodzenia. Bardzo tego księdzu życzę, by miał odwagę prosić o pomoc, kiedy czuje, że ma problem ze swoim celibatem, alkoholem czy finansami parafii. Nie chcę, by ksiądz był idealny. Sam się dziwię, że tak to napisałem. Bo pewnie ksiądz to wszystko wie i sam niejednokrotnie o tym myśli. Chciałbym jednak i sądzę, że nie jest to pragnienie odosobnione, usłyszeć czasem, że i ksiądz czegoś nie rozumie, z czymś się zmaga i coś nie jest dla księdza oczywiste. Powiedzieć takie zdanie w czasie kazania to niekoniecznie dowód słabości, ale raczej odwagi i zaufania w dzieleniu się osobistym doświadczeniem życia wiarą. To swoisty paradoks, ale dzięki takiej szczerości buduje ksiądz swój autorytet. Rzadko słyszę o tym, że Kościół Ewangelii nie jest Kościołem herosów i świętych, przygotowanych na każdą okoliczność i odpornych na każdą pokusę. Bardzo chciałbym choć raz usłyszeć, że najważniejszym dla wspólnoty uczniów Chrystusa jest doświadczenie grzechu i przebaczenia, które daje nam Jezus. Nie, nie zamierzam księdza zachęcać do zwolnienia się z odpowiedzialności za swoje kapłaństwo, nonszalancji wobec dogmatów i zasad, ale tak myślę, że czasem i nam, zanurzonym w codzienności, warto pokazać nie tylko wystudiowane racje serca i rozumu, ale kruche naczynie wiary, o którą trzeba codziennie dbać.

Na koniec

Wiem, że napisałem o wielu sprawach. Mieszając te najbardziej podstawowe i fundamentalne z tymi, które są powszednie i zwykłe. O wielu nie napisałem. Pewnie to, co dla mnie zwyczajne i proste, dla księdza może być prawdziwą trudnością. Kto wie, może to dowód na to, że mało o sobie wiemy.

Być może odłoży ksiądz ten list na stos korespondencji, która niewarta jest uwagi. Może pomyśli, że to kolejne oczekiwania zatroskanego, który wie lepiej, jak poukładać sprawy Kościoła i jak powinien wyglądać idealny ksiądz.

Dlatego na koniec chciałem powiedzieć, że to nie jest uderzanie się w cudze piersi. Wiele z tych uwag odnoszę także do samego siebie i swojego życia. Proszę mi wierzyć, że w kościelnej ławce myślę o księdzu często. Zastanawiam się, czy kiedyś się spotkamy. Czy będzie ksiądz wikarym z Łodzi, spowiednikiem, przed którym klęknę w Gdańsku, może katechetą dzieci znajomych z Lublina, a może kimś, kogo posłucham w radiowej audycji. Możliwości jest wiele. Co wtedy ksiądz sobie o mnie pomyśli? Co ja pomyślę o księdzu? Czy będziemy dla siebie pomocą, czy przeszkodą w przeżywaniu naszej wiary i naszej codzienności?

Piszę do księdza w takiej sprawie…
Paweł Wolski

urodzony w 1972 r. – z wykształcenia informatyk, pracuje w branży teleinformatycznej, mąż i ojciec dwójki dzieci....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze