Ochrona Gatunkowa
Oferta specjalna -25%

Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga

3 votes
Wyczyść

Strzały, zamieszanie na ulicy. Pośpiesznie kręcona zza firanki kronika tłumienia strajku w jednej ze śląskich kopalń. Początkowe kadry filmu sugerują, że zobaczę za chwilę skrywane dotąd fragmenty przeszłości, zbrodnia zostanie zdemaskowana. Nadzieja jest tym większa, że reżyser jest dokumentalistą. Czekam na emocje, prawdę i katharsis… Dostaję film, który w swoim gatunku, jak mówi reżyser w jednym z wywiadów, przypomina thriller. Historia została uwięziona w ramach gatunku. Reżyser chciał, by stała się atrakcyjna dla widza, więc kokietuje go, wykorzystując smaczki skojarzeń. Mruga okiem, pokazując rejestracje samochodów zaczynające się od liter SB. Miłe to, ale niewystarczające.

W ostatnim czasie pojawiło się kilka filmów o podobnej tematyce. Jest Rysa, Różyczka, Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł – to dobrze. Może będę zbyt surowa, gdy przyrównam je do nurtu kina moralnego niepokoju, filmów wielopoziomowych, które, choć nie mogły, pokazywały prawdę, „przecinając wrzód”. Niestety w wypadku tego filmu wielowarstwowość można znaleźć, tylko bawiąc się skojarzeniami. Kret, jako ssak, podlega ustawowej ochronie gatunkowej, jako postać również jest chroniony, chociaż nie ustawowo. Opowieść zawarta w filmie broni się poprzez gatunek. Jednocześnie schemat narzucony jej poprzez gatunek podważa realizm psychologiczny postaci, które mogłyby zawołać: „My, wydrążeni ludzie, My chochołowi ludzie” (T.S. Eliot).

Dramat w relacjach

Na billboardach zapowiadających film widzimy Borysa Szyca ubranego w marynarkę. Biegnie z krawatem powiewającym na wietrze. Plakat w najmodniejszej w tym sezonie tonacji trupioniebieskiej. Motto, niemal orwellowskie: „Nie uciekniesz przed przeszłością”. Po obejrzeniu filmu widać, jak łatwo o manipulację – Paweł ani razu nie ma na sobie marynarki (tym bardziej krawatu), nie ucieka. Jedynym momentem, w którym biegnie, jest ten, gdy próbuje dogonić byłego agenta SB. Prawdziwy jest, podkreślony kolorem, wszechobecny smutek w Krecie. Niebieskawe kadry. Kłamstwa, a właściwie przekłamania, są metodą budowania napięcia w filmie. Stanowią też fundament najważniejszych relacji. Najbardziej widoczna jest relacja ojciec – syn. Trzydziestoletni mężczyzna, choć żonaty, mieszka z ojcem, pracuje z ojcem i spędza z nim większość czasu. Ojciec jest dla niego bogiem. Czwarte przykazanie stało się pierwszym. Kłamstwa między ojcem i synem owocują fałszem między Pawłem i jego żoną. Nie mówi jej o tym, co dla niego najważniejsze, i okłamuje ją bez zająknięcia. Widz dostaje filmową wersję dramatu drobnomieszczańskiego, który powoli ulega dekonstrukcji. Jednak, co najtragiczniejsze, świat zgniły od środka, rozbity, nie rozpada się.


Punkty widzenia

Krąży anegdota o włoskim renesansowym malarzu Paolo Uccello, który tak bardzo posunął się w swoich studiach nad perspektywą, że zaniedbywał własną żonę. Ponoć pewnej nocy wykrzyknął: „O jakże słodka jesteś, perspektywo”. Przeceniana przez jego żonę, nie była doceniana przez współczesnych mu twórców. Czas oddał mu sprawiedliwość. Historia zmienia spojrzenie na wydarzenia, lecz jest też, jak pisał Witkacy, najbardziej szyderczą z artystek. Nie przykrywa, lecz wydobywa fakty (chciałoby się powiedzieć „spod ziemi”). W filmie Lewandowskiego nie ma perspektywy czasu, raczej następuje jego zapętlenie. Ojciec i syn idą razem po Wstędze Möbiusa, której końce sklejają słowa: „nie miałem wyjścia”, powtarzane raz przez Pawła, raz przez Zygmunta. Mają one usprawiedliwiać porzucone ideały ojca i marzenia o karierze sportowej syna. Chwilami miałam wrażenie, że chodzi tylko o przekonanie Pawła, że myli się, twierdząc, że jest przedstawicielem innego pokolenia (a może gatunku) niż ojciec. Reżyser daje do zrozumienia, że są oni tak podobni, iż nawet matka Zygmunta ich myli. I że tak jak odkopanych teczek, takich historii jest więcej.

Rafael Lewandowski spróbował pokazać dramat strajków i donosów. Wprowadzanie nierozliczonej historii do filmu jest trudne i wymaga od reżysera umiejętności nadania jej swojego odczucia. Chapeau bas za podjęcie ryzyka i zmierzenie się z tematem, który, jak sam mówi, dotyka również jego biografii. Smutna jest perspektywa Lewandowskiego, gdy pokazuje, że ciągle wystarcza nam chocholi taniec… Reżyser podkreśla, że patrzy na wydarzenia w Polsce z zewnątrz, jest przedstawicielem francuskiej Polonii, której obraz szkicuje w swoim filmie. W wywiadach zaznacza, że Polonia pielęgnuje barwny folklor i tradycję, ale stworzyła swój obraz Polski i tego, co się w niej dzieje. Sugeruje on, że najbliższa mojemu pokoleniu jest perspektywa kolegi Pawła, który mógłby zakrzyknąć za Witkacym: „dla mnie polityka to w krysztale pomyje” (w filmie bardziej dosadnie określa on swój światopogląd). Człowiek zachowuje się w taki sposób, gdy nie wierzy już, że jego działanie ma jakikolwiek sens. Przypomina postać w chórze, która otwiera i zamyka usta w rytm piosenki, lecz nie wydaje z siebie żadnego dźwięku. Śpiewają przecież pozostali! On jedynie markuje śpiew. „I tak się właśnie kończy świat. Nie hukiem ale skomleniem”. Ten kasandryczny wydźwięk filmu przerywają jedynie słowa teściowej Pawła. Mimo że sama najgłębiej zraniona minioną historią (jej mąż zginął podczas strajku), szuka sprawiedliwości gdzie indziej. Gdy dowiaduje się, że być może Zygmunt był agentem, mówi ze spokojem: „będę się za niego modlić”. Na drzwiach toalety jednego z warszawskich klubów przeczytałam: „Z perspektywy kreta Boga nie ma. Z punktu widzenia Boga – kret jest ślepy”. Różne perspektywy. Jedna prawda.

O wolności

Nieszczęście człowieka polega na tym, że wyobraża sobie siebie jako zamknięty system. Uważa, iż uniknie nieszczęścia, jeśli wyrządzi komuś zło bez jego wiedzy. Nie bierze pod uwagę, że w takiej chwili sam ulega w pewnym stopniu uszkodzeniu i nawet dla swojego, szeroko pojętego dobra, powinien odciąć się od popełnionego zła. Mówiąc o rozliczaniu się z przeszłością, nie wystarczy pytać o fakty, ale trzeba też o motywy działania. Jednak i to za mało. Według mnie najważniejsza jest postawa TERAZ wobec przeszłości. Osąd swojego postępowania i umiejętność przyznania się do popełnionych błędów, słabości, grzechów stanowi wartość. Przeraża mnie zacięcie i brak refleksji nad przeszłością, brak rachunku sumienia osobistego, bo uniemożliwia rozliczenie dziejów. Może to jest problemem w ocenianiu polskiej historii? Są tylko dobrzy i źli, a tak mało „dobrych łotrów”, którzy prześwietleni Spojrzeniem, potrafią powiedzieć „zbaw mnie”. Może jest tak dlatego, że zamiast miłosierdzia zostają skazani na ostracyzm?

Wiem, że mogę usłyszeć to samo, co filmowy Paweł: „Młody jesteś, naiwny, niczego nie rozumiesz”. Jednak nie jestem usatysfakcjonowana, gdy dostaję kolejny film, zachęcający mnie do żarliwego plewienia kąkolu, jakby nikt Inny nie czuwał nad rzeczywistością. Jako widz mam być sędzią? Nie chcę! Chcę prawdy, bo to ona daje wolność… 
 

Ochrona Gatunkowa
Maria Kastyak

urodzona w 1982 r. – kulturoznawca, absolwentka filmoznawstwa na UJ, specjalizuje się w narracji filmowej i teorii filmu, zajmuje się malarstwem i pisze ikony. Wybierała i kupowała filmy dla Religia.tv....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze