Nieustanne słuchanie Boga
Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Jana

0 votes
Wyczyść

Tylko w osobistym wyciszeniu można usłyszeć delikatny głos Boga. Słuchanie Boga w każdej chwili i posłuszeństwo Jego głosowi czyni nas bliskimi Jezusowi.

Słuchaj, synu, nauk mistrza
i nakłoń ku nim ucho swego serca

RB Prolog 1

Pierwsze słowa Reguły św. Benedykta pozostają kluczem do zrozumienia jego nauki duchowej. Słuchanie stanowi dla niego swego rodzaju metodę odnajdywania siebie przed Bogiem, a przez to sensu i mądrości życiowej. Skupienie podczas słuchania jest podstawą modlitwy.

Szkoła słuchania

Kogo lub czego słuchać? Zazwyczaj słyszymy wiele mądrych nauk, między innymi o modlitwie, często nawet sprzecznych z sobą. Której słuchać? Kto jest prawdziwym mistrzem? Gdzie go znaleźć? O jakie słuchanie chodzi?

W odpowiedzi na te pytania zawiera się cała mądrość. Kogo słuchać? Św. Benedykt pisze w Prologu do swojej Reguły: „Powstańmy więc, skoro Pismo Święte zachęca nas słowami…” (RB Prolog 8). Pierwszym, być może najważniejszym, odkryciem jest odnalezienie mistrza i źródła mądrości. W chaosie współczesnego świata, ciągle zmieniających się mód i reklamy rozmaitych propozycji nie jest to łatwe. Tym bardziej wiarygodne staje się stare, mające za sobą tysiące lat tradycji, źródło, którym jest słowo Boże.

Kiedy je odkryjemy, musimy je poważnie potraktować jako źródło prawdziwej mądrości. Pismo Święte jest słowem, które wyrosło ze słuchania Boga. Przez wieki ludzie na różny sposób doświadczali Jego obecności w życiu, dając o tym świadectwo. Biblia gromadzi te świadectwa i co wydaje się przedziwne, mimo ogromnej przestrzeni czasowej, podczas której powstały, do dzisiaj odkrywamy ich wewnętrzną harmonię i zgodność. Pokolenie pokoleniu przekazuje tę mądrość i każde potrafiło się w niej odnaleźć. To samo dotyczy i nas.

Co to znaczy potraktować poważnie Pismo Święte w odniesieniu do swojego życia? Przede wszystkim należy je czytać w duchu, w którym ono powstało, czyli w duchu słuchania Boga. Tutaj odnajdujemy aktualność wezwania św. Benedykta. Jeżeli potraktujemy słowo Boże jak każdy inny tekst, jak propozycję, którą możemy przyjąć lub nie, a zawsze powinniśmy krytycznie rozważyć i zestawić z innymi opiniami, to nie usłyszymy prawdziwie słowa skierowanego do nas przez Boga. Tutaj odnajdujemy ogromną wartość pierwszych słów św. Benedykta z Reguły: „Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń ku nim ucho swego serca”. Stajemy bowiem przed mądrością, która nas przerasta, przed głębią, z której nawet sobie nie zdajemy sprawy. Wobec tego słowa potrzebne jest prawdziwe, poważne skupienie się na słuchaniu, aby dopuścić subtelny głos Boga do swego serca. Na tym polega sens lectio divina, czyli Bożego czytania. Ono jest podstawą duchowego życia mnicha, tak jak było podstawą życia pierwotnego Kościoła. Staje się szkołą dialogu z Bogiem, który każdy z nas prowadzi w swoim życiu.

Drugim źródłem poznania i zbliżenia się do Boga jest liturgia. II Sobór Watykański pisze na ten temat wyraźnie:

Liturgia jednak jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie jest źródłem, z którego wypływa cała jego moc (KL 10).

Tutaj, podobnie jak w przypadku Pisma Świętego, słowo „słuchaj” jest kluczem. W liturgii nie chodzi o wyrażenie własnych przeżyć, aktualnych doznań i pragnień, choćby najlepszych. Nastawienie na własne przeżycia powoduje, że ludzie zaczynają się nudzić podczas stale powtarzających się rytów. Liturgia jest odwiecznym misterium modlitwy, w którą się dzisiaj włączamy. Stajemy wobec czegoś, co nas przerasta, bo sięga samego Boga. Jesteśmy jedynie uczniami. Liturgia jest — jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego: „czynnością całego Chrystusa (Christus totus)” (KKK 1136), Chrystusa jako Głowy wraz z Jego Ciałem, czyli Kościołem zarówno zbawionych, jak i nas, pielgrzymujących na ziemi. Dla mnichów zawsze była szkołą odnajdywania własnej modlitwy, miejsca przed Bogiem. Mnisi, jak małe dzieci, uczyli się przez powtarzanie słów modlitw liturgicznych codziennie przez lata odkrywać Boga we własnym życiu i rozumieć Jego drogi. „Słuchanie”, „nakłanianie ucha swojego serca” wprowadzało ich w żywy kontakt z Bogiem. Oto jak pisze o opus Dei, czyli Liturgii godzin, św. Benedykt:

Wierzymy, że Bóg jest wszędzie obecny i że oczy Pana patrzą na dobrych i na złych na każdym miejscu (Prz 15,3). Przede wszystkim jednak powinniśmy być tego niewzruszenie pewni wówczas, gdy uczestniczymy w Służbie Bożej. Pamiętajmy zawsze, co mówi Prorok: „Służcie Panu z bojaźnią” (Ps 2,22), a również na innym miejscu: „Śpiewajcie mądrze” (Ps 46,8 Wlg) i „Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów” (Ps 138[137],1). Zastanówmy się zatem, jak należy zachowywać się w obliczu Boga i Jego aniołów, i tak śpiewajmy psalmy, aby nasze serce było w zgodzie z tym, co głoszą nasze usta (RB 19).

Zasadniczą postawą podczas liturgii jest ogromny szacunek, który Pismo Święte nazywa bojaźnią Bożą. Wynika ona ze świadomości, przed Kim stoimy, i jednocześnie, w jakim gronie stajemy: „będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów”. Nasza liturgia jest udziałem w liturgii niebieskiej trwającej nieprzerwanie od początku stworzenia do dzisiaj, liturgii, która jednocześnie nigdy nie przestanie rozbrzmiewać. Stanowi ona najgłębszą prawdę istnienia: hymn uwielbienia stworzenia wobec Stwórcy. Cokolwiek wyłamuje się z tego uwielbienia, starając budować siebie na własnej chwale, ostatecznie ponosi klęskę i ginie. Przez nasz udział w liturgii stajemy u źródeł misterium istnienia i życia, czerpiąc z niego prawdę o nas samych. Wszystko inne przemija, pozostaje jedynie nasze zakorzenienie w Bogu. Liturgia w tym kontekście jest szkołą odnajdywania siebie w najgłębszej prawdzie. Udział w niej jest nam dany, nie my go tworzymy. Nasz wysiłek jest o tyle ważny, o ile stanowi świadectwo prawdziwego zaangażowania i pragnienia szukania tylko Boga.

Postawa słuchania odnosi się także do zwykłych codziennych czynności. Co robimy, gdy idziemy np. do pracy? O czym myślimy? Czego słuchamy? Co robimy w kolejce, czekając na autobus lub wykonując mechaniczne czynności, których mamy bardzo wiele na co dzień? Liturgia i lectio divina uczą nas postawy wsłuchiwania się w Boga, który nas we wszystkim obejmuje, także podczas prozaicznych zajęć: mycia naczyń, sprzątania, gotowania, naprawy kranu, spacerów… „Słuchanie” i „nakłanianie ucha swego serca” to wewnętrzne treści milczenia, podstawowej postawy mnicha. Tylko w osobistym wyciszeniu można usłyszeć delikatny głos Boga. Tylko w ten sposób stajemy się Jego dziećmi: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” (Mt 12,48b) — pyta Pan Jezus, kiedy Mu oznajmiono, że Jego krewni chcą z Nim rozmawiać. I zaraz sam odpowiada na to pytanie: „Ci, którzy słuchają Słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8,21b). Słuchanie Boga w każdej chwili i posłuszeństwo Jego głosowi czyni nas bliskimi Jezusowi.

Modlitwa osobista

Zarówno Biblia przez lectio divina, jak i liturgia tak przeżywana oraz postawa milczenia–słuchania, pobudzają serca do bardzo osobistego spotkania z Bogiem. Modlitwa staje się wówczas żywą odpowiedzią na to, co słyszymy w Piśmie Świętym i podczas liturgii. Mnisi nie mają żadnej gotowej metody modlitwy. Modlitwa indywidualna nie jest czynnością mającą określoną metodę i procedurę. Jest czasem poświęconym Bogu tu i teraz przez skupienie się na słuchaniu tego, co On zechce nam przekazać, na zachwycie nad tym, co nam oznajmia, i na dziękczynieniu za ogrom dostrzeżonej łaski. Staje się ona oczywista, naturalna, tak jak oddychanie, chodzenie czy sen. Jest konsekwencją prawdziwego postawienia Boga w centrum własnego życia i słuchania Go jak Mistrza.

Święty Benedykt niewiele pisze o modlitwie indywidualnej. Warto zatem te teksty tutaj przytoczyć:

Jeśli ludziom możnym pragniemy przedstawić jakąś sprawę, ośmielamy się czynić to jedynie z najgłębszą pokorą i szacunkiem. Z o ileż większą pokorą i czystszym oddaniem musimy zanosić nasze prośby przed oblicze Boga, Pana wszechświata! A i to należy wiedzieć, że nie wielomówstwo, lecz tylko czystość serca i łzy skruchy zasługują w oczach Boga na wysłuchanie. Modlitwa powinna być krótka i czysta, chyba że natchnienie łaski Bożej skłoni nas do jej przedłużenia. Wspólna modlitwa niech będzie zawsze krótka, a na znak dany przez przełożonego wszyscy razem powstaną (RB 20).

Święty Benedykt podkreśla tę samą postawę bojaźni Bożej, szacunku i świadomości, przed Kim stajemy. Istotne pozostają dwie charakterystyczne cechy modlitwy: pokora i czystość serca. Święty Benedykt dwukrotnie wymienia te cechy. Podkreśla w ten sposób naukę Pana Jezusa na ten temat szczególnie z szóstego rozdziału Ewangelii według św. Mateusza. Przypomina się jednocześnie przypowieść Pana Jezusa o faryzeuszu i celniku w świątyni (Łk 18,9–14), która dobitnie ilustruje potrzebę pokory podczas modlitwy, bez której nie będzie ona wysłuchana.

Indywidualne spotkanie z Bogiem na modlitwie wypływa z dialogu z Nim w całym życiu. Jeżeli ignorujemy Go w naszych zwykłych pracach, trudach, troskach, jeżeli nie słuchamy Jego słów, które nam przekazał i nie uczymy się modlitwy od ludzi, którzy się modlili do Niego przed nami, to zachowujemy się tak, jakbyśmy szukali kogoś nieznajomego. Nasza troska zwraca się wówczas w kierunku metody modlitwy: jak odnaleźć kontakt z Tym, którego na co dzień nie znamy. Próżny to zazwyczaj wysiłek. Bóg zawsze przychodzi tak, jak sam chce, a nie tak, jak tego byśmy sobie życzyli lub oczekiwali. Postawa „słuchania”, „nakłaniania uszu swojego serca” wobec Niego jako Mistrza najlepiej nas przygotowuje na Jego przyjście do nas. On wskazuje nam sposób modlitwy, w której najważniejsze jest otwarcie na Jego obecność tu i teraz.

Święty Benedykt powraca do wątku osobistej modlitwy, jeszcze raz mówiąc o klasztornym oratorium, czyli o kaplicy:

Oratorium niech będzie tym, na co wskazuje jego nazwa. Nie należy tu czynić ani przechowywać nic takiego, co by nie miało związku z modlitwą. Po zakończeniu Służby Bożej niech wszyscy, okazując cześć Bogu, wyjdą w najgłębszym milczeniu tak, aby bratu, który właśnie chciałby prywatnie się pomodlić, nie przeszkodziła w tym czyjaś bezwzględność. A jeśli też kiedy indziej ktoś zechce modlić się w samotności, niech wejdzie po prostu i niech się modli, nie na cały głos, lecz ze łzami i z głębi serca. Kto jednak o niczym podobnym nie zamyśla, nie powinien pozostawać po zakończeniu Służby Bożej w oratorium, aby jak powiedziano, nie przeszkadzać innym (RB 52).

Zauważmy, że modlitwa prywatna jest zwykle odpowiedzią czy to na liturgię, która właśnie się skończyła, czy na usłyszane słowo Boże, czy dostrzeżoną Jego obecność w wydarzeniach naszego życia. Bardzo ważna jest przy tym prostota bycia: „niech wejdzie po prostu i niech się modli”. Święty Benedykt nie mówi nic na temat sposobu modlitwy osobistej, mówi jedynie o właściwym usposobieniu podczas niej: „nie na cały głos, lecz ze łzami i z głębi serca”. Zbytnia troska o to, żeby „dobrze się modlić”, prowadzi często do chęci „dobrego zaprezentowania się Bogu”. Wówczas staramy się robić coś, co wydaje się nam właściwym sposobem modlitwy. Akcent przesuwa się z troski o prawdziwość bycia wobec Boga, na „jak się Bogu pokazać”. Bardzo trafnie benedyktyńską zasadę prostoty modlitwy ujął John Chapman OSB w formule: „Módl się tak, jak potrafisz, nie próbuj się modlić tak, jak nie potrafisz”. Na modlitwie osobistej najważniejsze nie jest to, co robimy, ale to, czy prawdziwie stajemy tu i teraz przed Bogiem. Jest ona jedną wielką walką o czas: tu i teraz przed Bogiem.

Wspomniane przez św. Benedykta łzy odnoszą się do dawnej tradycji mniszej, tak zwanej „modlitwy łez”. Łzy na modlitwie stają się świadectwem autentycznego dotknięcia łaski. Nie są one łzami użalania się nad sobą ani łzami rozpaczy, a tym bardziej złości czy pretensji. Są reakcją serca na miłość Bożą, która ogarnia nas mimo naszych grzechów i słabości. To łzy skruchy i wdzięczności, a z nią i radości wobec doznanej dobroci Boga. Wówczas w sercu dokonuje się prawdziwa przemiana i oczyszczenie. Łzy niejako obmywają naszą duszę. To chyba najlepiej świadczy o autentycznym spotkaniu z Bogiem, bo Bóg „nie pragnie śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i posiadał życie” (por. Ez 18,23; 33,11).

Szkoła słuchania jest dla każdego aktualna i ważna. Warto skorzystać z wiekowych doświadczeń tych, którzy szukanie Boga obrali sobie za zasadniczy cel własnego życia.

Nieustanne słuchanie Boga
Włodzimierz Zatorski OSB

(ur. 27 czerwca 1953 r. w Czechowicach Dziedzicach – zm. 28 grudnia 2020 r.) – polski benedyktyn, absolwent fizyki na UJ i teologii na PAT w Krakowie, w 1991 roku założył wydawnictwo TYNIEC, przeor klasztoru w Tyńcu (2005-2009), publicysta, autor książek o tematyce religijne...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze