Nie karać bogatych

Nie karać bogatych

George Gilder, Bogactwo i ubóstwo, Zysk i S–ka Wydawnictwo, Poznań 2001

Bogactwo i ubóstwo George’a Gildera stało się bestsellerem wkrótce po ukazaniu się drukiem. Miarą sukcesu tej książki było nie tylko powodzenie, które osiągnęła na rynku wydawniczym, ale też znaczący wpływ, jaki wywarła na politykę gospodarczą gabinetu Ronalda Reagana i na prawicowe myślenie o ekonomii. Reagan oświadczył kiedyś, iż do poduszki czytał codziennie dwie strony Biblii oraz dwie strony Bogactwa i ubóstwa. Książka, która na początku lat osiemdziesiątych została przez „The New York Times” okrzyknięta „Credo kapitalizmu godnym ludzi inteligentnych”, pozostaje i dziś wartościową lekturą dla każdego, kto interesuje się ekonomią polityczną, a przy tym ceni sobie dobry styl, niewymuszone poczucie humoru, a przede wszystkim — śmiałe, szerokie i dalekowzroczne spojrzenie na odwieczną zagadkę bogactwa i ubóstwa.

Główne tezy książki skupiają się wokół tak zwanej ekonomii podaży (supply–side economics). Jest ona, zdaniem Gildera, kluczem do powodzenia ekonomicznego społeczeństw i stanowi uwspółcześnione wydanie prawa Saya, które głosi, iż podaż kreuje popyt. Argumenty na rzecz tej teorii Gilder opiera na spostrzeżeniu, że zarówno wśród ludów prymitywnych, jak i we współczesnym społeczeństwie podstawą wymiany handlowej był i zawsze pozostaje odruch dawania. Zanikanie tego instynktu prowadzi nieodmiennie do grabieży i przemocy. Prawdziwy, rasowy kapitalista nie jest krwiopijcą, lecz inwestorem i odkrywcą. Jego mentalność nie wyrasta z zachłanności, a z pobudek bliskich altruizmowi. „Daj, a będzie ci dane” lub, innymi słowy, „twoje powodzenie zależy od powodzenia innych” — oto dewiza kreatywnego przedsiębiorcy, który dzięki twórczemu inwestowaniu nie tylko może osiągnąć zyski, ale także przyczynia się do wzrostu gospodarczego. Promowana przez Gildera ekonomia podaży zakłada ponadto, iż niższe stawki podatkowe sprzyjają maksymalnej stabilności gospodarki oraz mogą na dłuższą metę przyczynić się do zwiększenia wpływów budżetowych, ponieważ oznaczają dla przedsiębiorców większe korzyści, a więc silniejszą motywację do inwestowania w opodatkowaną działalność.

Jak tego wielokrotnie dowiodła historia — pisze Gilder we wstępie — niższe stawki podatkowe przynoszą więcej wpływów, a wysokie stawki w ostatecznym rozrachunku niszczą gospodarkę.

Mimo entuzjazmu dla tez postawionych przez Gildera w Bogactwie i ubóstwie, Ronald Reagan nie posunął się aż tak daleko w swojej polityce gospodarczej. Wbrew obiegowemu mitowi nie był on wcale przekonany, że obniżenie stóp podatkowych natychmiast przyczyni się do wzrostu wpływów budżetowych, a jedynie uważał, że przy wysokim poziomie opodatkowania obniżenie stóp nie spowoduje takiego obniżenia wpływów do budżetu, jakiego można by się spodziewać. Rzeczywistość jednakże przerosła jego ostrożne przewidywania, przyznając rację śmiałym prognozom Gildera.

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych postulatów Gildera brzmi: „obniżyć podatki, ograniczyć zasiłki”. Wysokie podatki bowiem oraz subsydiowanie nierentownych firm przez państwo osłabiają motywację inwestorów, zabijają w nich ducha przedsiębiorczości, prowadzą do zastoju gospodarczego, a w rezultacie do biedy. Obniżenie podatków stwarza natomiast warunki do powstawania nowych miejsc pracy, daje szansę awansu biednym, zwiększa produktywność gospodarki i ogólny poziom bogactwa.

Według Autora nadmiernie rozbudowany system opieki społecznej jest dla społeczeństwa równie szkodliwy jak wysokie podatki. Bynajmniej nie pomaga on ubogim rodzinom dźwignąć się z biedy, lecz przeciwnie — uszczęśliwiając je na siłę, prowadzi nieraz do ich rozpadu, stanowi źródło głębokiej frustracji i demoralizacji (oszustwa podatkowe), nie pozwala ubogim stanąć na własnych nogach, wpędza ich w trwałą biedę, uzależniając od świadczeń społecznych, a przez to jeszcze bardziej obarcza lepiej sytuowanych obywateli kosztami utrzymania systemu. W wytworzonym w ten sposób światku opieki socjalnej liczą się nowe umiejętności pozwalające uzyskać prawo do różnorakich zasiłków, a tłumiące twórcze myślenie i przedsiębiorczość. Państwo opiekuńcze kształtuje mentalność egoistyczną, nastawioną przede wszystkim na branie, krótko mówiąc — faworyzuje chciwość.

Prawdziwe zaś bogactwo, o którym mowa w książce Gildera, nie polega na posiadaniu i gromadzeniu, lecz na tworzeniu. Bogaczem jest dla Autora człowiek, który dzięki swym umiejętnościom i zaletom charakteru potrafi bogactwo wytworzyć, nie zaś ten, kto odziedziczył lub wygrał na loterii bajeczną fortunę. Kreatywność, wytrwałość i odwaga przedsiębiorców, którzy dla urzeczywistnienia swoich idei nie wahają się podejmować ryzyka, to główne źródła społecznego dobrobytu. Nieskrępowana przedsiębiorczość może się jednak rozwijać tylko tam, gdzie ludzi bogatych nie karze się za ich zamożność.

Kapitalizm, zdaniem Gildera, nie jest — jak twierdzą jego lewicowi adwersarze — moralnie neutralny. Przeciwnie, sprzyja on najbardziej pożądanym społecznie postawom i zachowaniom, gdyż główną motywacją kapitalistów nie jest pragnienie konsumowania bogactwa czy dogadzania swym apetytom, lecz swoboda i moc konsumowania swych przedsiębiorczych idei.

Nie karać bogatych
Leszek Kwiatkowski

urodzony w 1973 r. – absolwent Akademii Muzycznej w Poznaniu, tłumacz z hebrajskiego....