Moje trzy upadki
fot. carlos kenobi / UNSPLASH.COM

Jeden z lekarzy powiedział, że zostały mi jakieś cztery miesiące. A ja wciąż żyję i mam się dobrze. Nie rozumiem, dlaczego mnie miałby dotknąć cud? Czym sobie na to zasłużyłem?

Katarzyna Kolska, Roman Bielecki OP: Podpowiadał pan córce, by swoje wyzdrowienie z ciężkiej choroby zgłosiła jako cud, który dokonał się za wstawiennictwem Jana Pawła II. Wierzy pan w cuda?

Jerzy Stuhr: To była duża licentia poetica. Bardziej żartem niż serio. Rzeczywiście, tak się zdarzyło, że kiedy Marianna chorowała, prosiłem księdza Jerzego Bryłę, duszpasterza środowisk twórczych w Krakowie, który jechał akurat do Watykanu, o wsparcie duchowe dla nas u Ojca Świętego. Gdy wrócił, powiedział, że wspomniał o naszej sytuacji papieżowi. Siedzieli wtedy przy obiedzie. Jan Paweł II przerwał jedzenie i zatopił się w modlitwie. To było dokładnie wtedy, gdy nasza córka była operowana. Myślę, że to raczej zbieg okoliczności, nie żaden cud.

Pana wyzdrowienie to też zbieg okoliczności?

Zostało Ci jeszcze 94% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się