Komu cud
fot. chamika dharmasena / UNSPLASH.COM

Podejrzliwość jest naszą drugą naturą. Ktoś zawsze powie, że uzdrowienie jest upozorowane, a badania lekarskie sprzed modlitwy i po modlitwie sfałszowane.

Amerykański kaznodzieja Charles Parham w miejscowości Topeka prowadził szkołę biblijną. 1 stycznia 1901 roku w Topeka jedna z uczennic pastora, Agnez Ozman, po nałożeniu rąk na głowę zaczęła się modlić językami. Był to jeden ze znaków działania Ducha Świętego opisywany w Nowym Testamencie. Doświadczenie ze szkoły Parhama zaowocowało powstaniem wielu nowych Kościołów i grup zielonoświątkowych na całym świecie. Fala wiary w dary Ducha Świętego uderzyła w Kościół katolicki. Po Soborze Watykańskim II rozwinęła się Odnowa Charyzmatyczna. Na wielogodzinnych modlitwach ludzie zaczęli doznawać uzdrowień i uwolnień. Dary Ducha Świętego stały się ostatnią nadzieją chorych na raka, sparaliżowanych, opętanych przez złe duchy.

Uwolnienie

Brzeziny pod Łodzią. Niewielkie miasteczko w dawnym województwie skierniewickim. Dwanaście tysięcy ludzi. Mieszkańcy Brzezin pracują w przemyśle odzieżowym. Szyją. Prawie każdy słyszał tu o modlitwie o uzdrowienie w osiemnastowiecznym kościele Franciszkanów.

Pragnący uzdrowienia siedzą przed kościołem na przyniesionych z domu leżakach, rozstawianych krzesłach, krzesełkach turystycznych i wędkarskich, długich kościelnych ławkach. Wielu klęczy. Dziedziniec przed świątynią wybrukowany jest kamieniami. Łatwo skręcić tu nogę.

Do kościoła nie da się wejść. Takie tłumy gromadziły tylko msze za ojczyznę i pielgrzymki papieża. Dziś wiernych przyciąga wizja wstających z wózków inwalidzkich, porzucających kule, cudownie uzdrowionych z raka, tych, którym odjęto paraliż, świąd i wszystkie możliwe choroby.

Próbuję dostać się pod ołtarz bocznym korytarzem. Patrzę na pomarszczoną twarz staruszki. Kobieta badawczo spogląda na innych. Gdy ojciec Józef Witko wymienia choroby, z których Jezus uzdrowi wiernych, twarz staruszki wykrzywia się w nagłym bólu. Płacze.

Ojciec Witko prowadzi modlitwy o uzdrowienie i uwolnienie w całej Polsce. Jeżdżą za nim chorzy i potrzebujący pocieszenia.

– Uwolnij nas od zmian na skórze, problemów kobiecych, różnego rodzajów nowotworów, raka – mówi ojciec Witko. Modli się spontanicznie. Niewiele tekstów odczytuje z książek, kartek i zapisków.

Jakaś kobieta za moimi plecami wybucha krótkim śmiechem. Obok mnie mała dziewczynka wtula się w matkę i pyta: „Mamo, długo jeszcze?”.

Ojciec Witko zaczyna się modlić prawdopodobnie w języku hebrajskim. Modlitwa w językach to jeden ze znaków działania Ducha Świętego. Brzmienie starej mowy robi na mnie piorunujące wrażenie. Ludzie pomrukują. Wielkie mormorandum wypełnia zimne mury i ciężkie powietrze przesiąknięte zapachem potu. Aż dziw bierze, że ci sami ludzie w niedzielę mamroczą sennie Credo i lecą po mszy do sklepu kupić lody dla wnuków.

W czasie konferencji, już po modlitwie w tajemniczym języku, ojciec Witko mówi o duchach, które lęgną się w ludziach. Złe duchy wywołują choroby. Jezus uwalnia od chorób, uwalnia od uzależnień, od złych przyzwyczajeń, od szatan

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się