Moje miasto
fot. scott webb / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Drugi List do Koryntian

0 votes
Wyczyść

I oto jestem znowu w Toskanii, na całe lato. Taksówka, która wiezie mnie z florenckiego lotniska do domu, przejeżdża przez centrum, a ja przeżywam kolejne – pierwsze spotkanie z moim rodzinnym miastem, jak zwykle dosyć trudne. Widzę bowiem zmiany, które nie oznaczają bynajmniej poprawy. Na miejscu starych dzielnicowych sklepów i rzemieślniczych warsztatów powstają godne faraonów lodziarnie (ciągle zadaję sobie pytanie, ile lodów człowiek musi pochłonąć w ciągu doby, aby uczynić opłacalnymi te kolosalne inwestycje) lub sklepy z seryjną odzieżą typu Zara czy H&M. Znikają także księgarnie, a pojawiają się sklepy z butami chińskiej proweniencji.

Niegdyś Florencja była miastem o poważnym wyglądzie, może nieco przykurzonym i prowincjonalnym, ale eleganckim. Sklepy z produktami wysokiej jakości (florentyńczykowi starej daty nie wpadłoby do głowy mówić o sklepie luksusowym, ponieważ ten przymiotnik jest zawsze traktowany jako wulgarny) stanowiły sanktuaria dobrego smaku, a obsługa była w nich bez zarzutu. Te stare sklepy miały szczególną atmosferę ekskluzywnego spokoju i jakości, która nie musiała szukać potwierdzenia w etykietce słynnego stylisty. To samo można powiedzieć o kawiarniach i cukierniach, które nie oferowały wyboru pseudowłoskiego jedzenia (papierowe pizze, gumiaste kanapki, sałatki z ogromnych, rozgotowanych muszli makaronowych), ale produkty własne i oryginalne.

Także zabytki, artystyczne piękno tego miasta, już od pewnego czasu biorą udział w wyścigu globalnej konsumpcji. Wszystko może być na sprzedaż, zależy tylko, ile klient zechce zapłacić. Ostatnio burmistrz Florencji Matteo Renzi wynajął firmie Ferrari słynny Ponte Vecchio na prywatne przyjęcie, co oznaczało zamknięcie go dla mieszkańców miasta od popołudnia do późnego wieczoru. Miesiąc wcześniej został zamknięty placyk przed kościołem Ognissanti oraz wynajęty Palazzo Pitti na wesele w stylu Bollywood pewnej niezwykle bogatej rodzinie z Indii. I jedni, i drudzy zapłacili oczywiście ciężkie pieniądze, które podobno mają być przeznaczone na konserwację innych zabytków. Pojawiają się jednak wątpliwości co do właściwego wykorzystania przestrzeni publicznej, szczególnie mostu, który stanowi istotny węzeł komunikacyjny łączący dwie części miasta. Już słyszę chór protestujących, którzy zarzucają mi demagogię, bo przecież te pieniądze służą miastu, a ponieważ największym skarbem Florencji jest właśnie jej spuścizna artystyczna, to należy ją w pełni wykorzystać. Innymi słowy turystyka jest od dawna źródłem naszych największych dochodów, a być może będzie jedynym, biorąc pod uwagę kryzys w innych sektorach.

Szukając analogii, powiedziałabym, że Florencja jest jak nosząca się z dyskretną elegancją kobieta w dojrzałym wieku, która została zmuszona do ubrania się jak dwudziestolatka, przez co traci cały swój czar i staje się po prostu śmieszna. Nie można zamieniać jednego z najpiękniejszych miast świata w skrzyżowanie renesansowego Disneylandu z outletem kiepskiej jakości.

Powiecie, że jestem już stara, że świat się zmienia, a my powinniśmy zmieniać się razem z nim, że dzisiaj jest już inna wrażliwość i inne wymagania. Być może macie rację. Ja jednak uważam, że piękno pozostaje wartością bezdyskusyjną w każdej epoce i musimy nauczyć się je podziwiać, czerpać z niego inspiracje, a nie traktować jak produkt jednorazowego użytku.

Trzeba powtórnie przyswoić sobie umiejętność patrzenia, podziwiania, a więc i doceniania piękna, które nas otacza. Ten proces musimy zapoczątkować my sami, mieszkańcy tego wyjątkowego kraju, jakim jest Italia, ojczyzna wspaniałych kultur i skarbnica nieocenionych zabytków. Powinniśmy posiąść na nowo umiejętność wzruszania się wielkimi dziełami sztuki, które stworzyli nasi przodkowie, traktowania ich z szacunkiem i miłością, a nie tylko jako źródło zarobku.

Ponowne otwarcie oczu oznacza w konsekwencji otwarcie serca i umysłu, ponieważ piękno i dobro, które mieści się w dziełach sztuki, jest odbiciem Piękna nieskończenie wyższego, które pewnego dnia zostanie przed nami odkryte w całej swojej pełni.

Moje miasto
Tessa Capponi-Borawska

urodzona 3 marca 1959 r. we Florencji – ukończyła studia historyczne na tamtejszym uniwersytecie, do Polski przyjechała w 1983 roku, przez wiele lat wykładała na Uniwersytecie Warszawskim. Od wielu lat publikuje w „Twoim...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze