Me trzimome z Boga
fot. clark van der beken / UNSPLASH.COM

Me trzimome z Boga

Niektórzy twierdzą, że rybacy nie muszą się modlić. Święty Piotr załatwi w niebie przytulną koję dla kolegów po fachu. A jednak się modlą. I wygląda to widowiskowo.

Raz do roku mieszkańcy Pucka mogą oglądać wyjątkowe sceny. W dniu świętych Piotra i Pawła kutry z Półwyspu Helskiego zamiast łowić ryby wyruszają na pielgrzymkę. Opuszczają macierzyste porty, by spotkać się pośrodku zatoki. Tam stają burta w burtę i tworzą długą linię. Po falach niosą się religijne pieśni: woda działa lepiej niż głośniki. – Pan Jezus już to przepracował na wodach jeziora Genezaret – mówi proboszcz puckiej fary, ksiądz Jerzy Kunca.

A potem wszystkie łodzie płyną do Pucka. Na port naprowadza kutry masywna wieża kościoła Piotra i Pawła.

Zygmunt

Pielgrzymkę prowadzi kuter Zygmunt, świeżo odmalowany na niebiesko. Przez ostatnie dwa tygodnie przechodził coroczny remont, by w uroczystym dniu wystąpić w nowiutkim make-upie. – To nie jest takie proste, ot, dziś nie idziemy do pracy, tylko wybieramy się na pielgrzymkę. Kuter to warsztat pracy, trzeba go uporządkować, wymyć z zapachu ryby, przystroić – proboszcz Kunca docenia trud rybaków.

Zygmunt pokonuje długą drogę z Władysławowa. Żeby okrążyć Kosę Helską potrzebuje pięciu godzin. Do puckiej przystani zawija z wyprzedzeniem. Udekorowany zielonym krzyżem z igliwia powiezie najważniejszych gości: biskupa, władze, feretrony.

– Pani wie, co to feretrony? – upewnia się ksiądz Kunca. Wiem, oczywiście, że wiem, cieszę się, że zobaczę je z bliska.

Bracia

W porcie od rana trwa krzątanina. Pielgrzymi i fotoreporterzy szukają wolnego miejsca na kutrach. Franciszek Necel, rybak z Władysławowa, czeka w sterówce Zygmunta na rozpoczęcie pielgrzymki. Co chwila ktoś do niego zagląda: – A masz tę swoją książkę? Kupić bym chciała – podpytuje jedna z kobiet.

Franciszek Necel napisał książkę o kutrach. – To taki album, do oglądania raczej. Pisarzem to był ojciec – podkreśla syn Augustyna Necla. To prawda, Augustyn Necel nazywany jest kaszubskim Sienkiewiczem. Pisał o życiu rybaków dawniej i dziś, spisywał kaszubskie legendy, opowiadał o Kaszubach – emigrantach do Ameryki. Kuter Zygmunt nosi imię po jednym z czterech synów Augustyna, a kapitanem, czy raczej szyprem na nim, jest Zbigniew, wnuk pisarza. Rodzinna firma regularnie udostępnia kuter na czerwcową uroczystość. – Bo ta pielgrzymka, to piękny zwyczaj. Niestety, coraz mniej rybaków bierze udział. To są koszty. Na paliwo idzie najwięcej, nie każdy może sobie pozwolić – Franciszek Necel kiwa głową ze zrozumieniem. A ile kosztuje udział w takiej pielgrzymce? – To jest od

Zostało Ci jeszcze 85% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się