Sprawy sercowe
fot. scott webb / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Dzieje Apostolskie

0 opinie
Wyczyść

Jr 38,4-6.8-10 / Ps 40 / Hbr 12,1-4 / Łk 12,49-53

Co to za ziemia, o której mówi Jezus? Nie szukam daleko: ziemią jest moje serce, a więc w ogóle moje życie. Taka odpowiedź ratuje mnie przed słuchaniem tej Ewangelii przez szybę, z bezpiecznej pozycji obserwatora, bez udziału w jej mocy. Komentowanie przez szybę jest bardzo kuszące: mogę się wymądrzać, błyszczeć słowem i tłumaczyć innym zawiłości ich życia, samemu nie kiwając palcem, by choć trochę przejąć się tym, co przynosi Dobra Nowina.

Jezus mówi w niej dziś do mnie, że przyszedł rzucić ogień na ziemię mojego serca. Ciekawe jest to rozróżnienie: przyszedł rzucić i pragnie, by on zapłonął. Nie dzieje się to od razu – ziemia musi się najpierw zapalić. Stawiam sobie drażniące pytanie: Czy Jezus Chrystus, Jego Ewangelia i dzieło w ogóle mnie interesują? Czy ja się do tego zapaliłem? Fakty są jeszcze bardziej drażniące niż pytania, bo patrzę na mój czas – ile go rzeczywiście, a nie w marzeniach, mam dla Jezusa; na moje pragnienia, nadzieje i sposób myślenia. Lepszym rozwiązaniem od użalania się nad swoją powierzchowną wiarą jest „dać się zapalić”! To jest ogień, który nie niszczy, ale jak w piecu: pozwala się ogrzać.

Jezus mówi jeszcze, że nie przyszedł dać mojej ziemi pokoju, ale rozłam. Moje serce będzie więc podzielone. Czy na pewno o to chodzi Jezusowi? Przecież wszyscy mówią, a doświadczenie to potwierdza, że nie można żyć podwójnie, z rozdartym sercem, że to donikąd nie prowadzi. Odpowiedź znajduję w liczbach. Troje przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu. Ten podział jest nierówny. Po jednej stronie jest więcej – i oby to była ta strona we mnie, która należy do Jezusa, a po drugiej mniej. Rozdarcie między wyborem Chrystusa a życiem bez Niego jest więc opisem, a nie wyrzutem. Taka jest kondycja mojego serca: „zdradliwszego niż wszystko inne i niepoprawnego”, jak trzeźwo zauważa prorok Jeremiasz. Rozłam jest drogą przyniesioną przez Jezusa. Może w takim razie lepiej zgodzić się na walkę aż do ostatniego tchu, niż obrażać się na swoją niedoskonałość wyrażoną wynikiem 3:2 i biernie czekać na triumfalne 5:0. Czy mam jednak pewność, że z takim wynikiem na pewno będę po stronie Tego, który wygrał wszystko, wpierw zgadzając się na rozdarcie swojego serca na krzyżu?

Sprawy sercowe
Wojciech Dudzik

były dominikanin....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze