Modlitwa papieża i „niezbawiony aktywizm”

Modlitwa papieża i „niezbawiony aktywizm”

Oferta specjalna -25%

Drugi List do Koryntian

0 votes
Wyczyść

Zmarły niedawno włoski watykanista Domenico Del Rio oddalił się kiedyś od Boga i od Kościoła. Jego błądzenie trwało do momentu, kiedy zobaczył modlącego się Jana Pawła II. Widok milczącego Papieża zatopionego w głębokiej modlitwie spowodował przełom. Del Rio pojednał się z Bogiem i Kościołem.

Żaden z tysięcy wyznawców anglikanizmu, którzy każdego roku porzucają tę konfesję, nie może liczyć na podobną szansę. Nie tylko dlatego, że Kościół anglikański nie ma papieża. Przede wszystkim dlatego, że żaden z nich nie ma okazji zobaczyć podczas modlitwy najwyższego dostojnika duchowego anglikanizmu – arcybiskupa Canterbury. Wybrany niedawno na to stanowisko Rowan Williams wyznał w jednym z wywiadów, że ma codziennie tyle absorbujących zajęć, iż nie jest w stanie znaleźć czasu na modlitwę.

Kończąc ubiegłoroczne rekolekcje wielkopostne dla Kurii Rzymskiej w Watykanie, arcybiskup Angelo Comastri powiedział, że najpiękniejszym wspomnieniem, jakie zabiera do swej diecezji w Loreto, jest widok modlącego się Papieża. Jan Paweł II jest dla niego żywym dowodem szalenie bliskiej, intymnej więzi z Bogiem. Jednak nie tylko. Obserwując Ojca Świętego, arcybiskup zrozumiał, że Kościół w jakimś sensie opiera się na modlitwie papieża.

Na czyjej modlitwie opiera się Wspólnota Anglikańska? Kiedy postawimy to pytanie, przestają dziwić ostatnie wydarzenia wewnątrz tej konfesji, takie jak zanegowanie przez synod anglikański istnienia piekła czy też wyświęcenie na biskupa aktywnego homoseksualisty. W prasie można przeczytać, że anglikanizmu nie ominęły procesy laicyzacyjne albo że dotknęła go sekularyzacja czy że nastąpiła w nim desakralizacja. Są to jednak słowa wytrychy. Sprowadzając te zużyte mocno wyrażenia do konkretnej rzeczywistości, należałoby bowiem zapytać: czy widzisz, człowieku, Boga w swoim życiu? Czy widzisz Go w swojej pracy, zajęciach, rodzinie? Czy rozmawiasz z Nim?

Pewną podpowiedzią mogą być publiczne wystąpienia niektórych duchownych anglikańskich. Na przykład ks. Ian Stubbs z Manchesteru mówi: „zaczynam mieć poważne wątpliwości co do tego, czy istnieje życie po fizycznej śmierci. Myślę, że można to wkomponować w chrześcijaństwo, że możliwe jest prawomocne odczytanie chrześcijaństwa zgodne ze stwierdzeniem: koniec mojego dłuższego lub krótszego życia jest definitywny; ja, jako Ian Stubbs, przestaję istnieć”.

Jeszcze dalej idzie inny duchowny anglikański i teolog stojący na czele ruchu ateistycznych księży, Don Cupitt, który nazywa siebie wyznawcą „chrześcijaństwa bez Boga”. Mówi, że nie rozumie, co to znaczy wierzyć w Boga, tym bardziej, że samo pojęcie Boga tak się rozmyło, iż nie wiadomo, co znaczy. Na pytanie, do kogo się modli, odpowiada, że „do Boga, który jest wytworem poetyckiej wyobraźni, ucieleśnieniem ludzkich aspiracji, symboliczną formą ogniskującą nasze uczucia kosmicznej miłości i wdzięczności”. Innymi słowy, nie rozmawia z odrębną Osobą, lecz z samym sobą.

Oczywiście, zdarzają się także księża katoliccy, którzy utracili wiarę, ale są oni przez hierarchię dyscyplinowani i raczej tracą możliwość głoszenia swojej niewiary. W anglikanizmie, w którym każdy proboszcz jest sam sobie papieżem, w praktyce nic nie stoi na przeszkodzie, by głosili oni swe prywatne opinie w imieniu Kościoła. W katolicyzmie papież jest nie tylko po to, by dyscyplinować, ale przede wszystkim po to, aby się modlić. Także za swoich księży. Tak spełnia nakaz Chrystusa, by umacniać swych braci w wierze.

Nie wiem, czy ktoś się modli za ks. Stubbsa, ks. Cupitta czy abpa Williamsa. Pewnie robią oni wiele pożytecznych rzeczy, angażując się w działalność społeczną czy charytatywną. Jednak bez życia modlitewnego, bez zanurzenia się w duchowości, Kościół przestaje być Ciałem Chrystusa i sakramentem zbawienia, a staje się jedną z wielu mniej lub bardziej użytecznych instytucji tego świata. Myślę, że ten „niezbawiony aktywizm” jest pokusą obecną także w Kościele katolickim.

Modlitwa papieża i „niezbawiony aktywizm”
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów. W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze