Miłosierdzie na szałowo, czyli serduszka Owsiaka

Miłosierdzie na szałowo, czyli serduszka Owsiaka

Oferta specjalna -25%

Ewangelia według św. Łukasza

0 opinie
Wyczyść

Na czym polega fenomen Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, jej spektakularny sukces? Bóg poprzez swój Kościół nie jest zdolny wzbudzić w sercach takiej spontanicznej ofiarności, jaką rozpala Owsiak poprzez Telewizję. Dlaczego?

W roku 1944 pewne amerykańskie pismo ogłosiło zbiórkę na rzecz osieroconych przez wojnę dzieci Europy i umieściło zdjęcie niemiłosiernie wychudzonej dziewczynki uratowanej z obozu koncentracyjnego. Samym swym wyglądem odstraszyła czytelników, tak że niewiele ofiar wpłynęło. Redaktorzy wówczas swój ponowny apel opatrzyli fotografią zdrowych malców, uśmiechniętych i tak rozkosznych, że tylko je pieścić i całować. No i napłynęła masa dolarów na pomoc nieszczęśliwym dzieciom.

Chyba podobny mechanizm psychologiczny tu zadziałał. Zakonnica z misji swą żałosną opowieścią o umierających z głodu dzieciach w Afryce wyciśnie z portmonetek starych kobiet kilka groszy, ale gdyby z tupetem wyszła na plac i zakasawszy habit, zaczęła pląsać i walić w tam–tamy, wprowadzając tłum w ekstazę, posypałyby się tysiące na mleko i czekoladę dla małych Bambo, którzy czarną mają skórę. A na koniec odlotowej imprezy zebrałaby drugie tyle w licytacji swego afrykańskiego instrumentu, a dziesięciokrotnie, gdyby dołożyła pod młotek jeszcze własny habit.

Można się pytać, jaką wartość duchową mają te złotówki sypiące się szerokim strumieniem do kasy Orkiestry, ale nad takimi kwestiami dumał tylko Nazarejczyk przed skarbcem Świątyni, do którego wdowa rzuciła dwa grosze. Dla człowieka nowoczesnego liczą się cyfry: jeden milion, pięć, osiem… Sie ma!

Można się również zapytywać, w czym tkwi większa wartość konstytucji Rzeczypospolitej, uświęconej własnoręcznym podpisem Kwaśniewskiego, od różańca Gulbinowicza, oba te przedmioty bowiem — dowiedziałem się z relacji telewizyjnej — zostały wystawione na licytacji i laicki symbol uzyskał lepszy wynik. A jaką rolę pełniły papieskie kremówki przywiezione z Wadowic, jakimi się raczyli uczestnicy zabaw? To nie były zwykłe ciastka, miały w sobie sakralny smak, być może konkurowały nawet skutecznie z alkoholem i narkotykami, jakie są nie do uniknięcia na tego typu imprezach. A główny aktor — z równym entuzjazmem jedną ręką przyjmujący ofiarowywanego mu misia, drugą Biblię — kim jest? Zadziwiający kogel–mogel sacrum i profanum.

Grudniowy numer W drodze poświęcony był supermarketowi, nazwanemu świątynią naszych czasów. I prawda, człowiek, ze swej natury religijny, ulegając laicyzacji, szuka Sacrum poza obrębem Kościoła i znajduje je właśnie w supermarketach, w olśniewającym blichtrze, który wypiera z duszy już niemodny podniosły gotyk. Tak, w Auchan czy Géant wyczuwa się atmosferę odświętności; całe rodziny ciągną tu w niedziele, często bardziej, aby wyjść ze swej szarej codzienności i pobyć troszkę w tym amerykańskim niebie aniżeli z potrzeby uczynienia zakupów. Tu się tworzy nowoczesna religia. Lecz każda religia potrzebuje swoich świąt: czasu zjednoczenia, czasu uniesienia, czasu składania ofiar. I wydaje się, że doskonale na to zapotrzebowanie mas utrafił swoją akcją Owsiak, więcej niż kapłan, wielki prorok, supernowoczesny Jan Chrzciciel — sakramentalną formułą: Róbta co chceta — zanurzający młodzież w wodach Luzu. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, przekraczająca ziemski czas, gdyż trwać będzie do końca świata i o jeden dzień dłużej — jak to ogłosili organizatorzy — jest w tym nowym kulcie społeczeństwa konsumpcyjnego ekstatycznym obrzędem, dionizyjską liturgią.

Miłosierdzie na szałowo, czyli serduszka Owsiaka
Marek Przepiórka

urodzony w 1945 r. – włóczęga, przebywa w różnych wspólnotach i pustelniach, zimą zwykle wraca do kraju, tłumacz, współpracownik „Gwiazdy Morza”....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze