Ludzie dwóch Testamentów
fot. bruno figueiredo / UNSPLASH.COM

Ludzie dwóch Testamentów

To historia godna filmu, choć zaczyna się niepozornie. Eva Hoffe była zaskoczona, gdy Sąd Najwyższy Izraela zakwestionował spadek, który dawno temu otrzymała po Esther Hoffe, swojej zmarłej matce. Dlaczego najważniejsza instytucja prawna w państwie zwraca na nią, starszą i schorowaną kobietę, swoje wielkie oczy? Wszak wola zmarłego jest święta, rozumie to każdy sąd, a zgodnie z testamentem jej matki to właśnie ona, Eva Hoffe, dziedziczy mieszkanie, koty, niezapłacone rachunki, trudną powojenną przeszłość swoich rodziców i całą furę papierów. Wśród nich są także manuskrypty Franza Kafki. Teraz, po tylu latach od śmierci pisarza, od śmierci jego przyjaciela Maxa Broda, od śmierci państwa Hoffe, teraz, gdy Eva sama wypatruje nadchodzącej śmierci, Sąd Najwyższy Izraela chce jej odebrać manuskrypty pisarza z Pragi, bo należą one do dziedzictwa Izraela? Jak pojedynczy człowiek ma walczyć z potężną machiną państwa, które podważa święte prawo zmarłych? Eva Hoffe niewiele z tego rozumie, oprócz jednego: to jest jej własność. I czy to przypadkiem nie jest jakaś współczesna wersja Procesu Franza Kafki?

To pytanie zadaje już Benjamin Balint. Jego Ostatni proces Kafki to niemal gotowy scenariusz filmowy dla tych twórców kina, którzy są wierni Hitchcockowi. W tej historii jest wszystko: od ciekawej intrygi, przez niespodziewane zwroty akcji, po nietuzinkowych bohaterów i suspens, który zostawia nas oszołomionych. Nad wszystkim zaś unosi się iście kafkowski klimat. Dzieła Kafki nie mają jednak szczęścia do filmów, dlatego musi nam wystarczyć literatura. Podchodziłem do Ostatniego procesu jak do „kolejnej książki o Kafce”, w której autor będzie próbował tak wyginać frazy praskiego pisarza, aby pasowały do jego założonej z góry tezy. W zamian za to dostałem książkę, która niczego nie chce udowadniać, jest raczej głosem kogoś, kto obserwuje proces z ławki dla publiczności i sam próbuje wydać wyrok. Balint prowadzi czytelnika przez własne śledztwo: na wokandzie spotykają się biografia pisarza, jego przyjaciela, wybuch wojny i powstanie nowego państwa Izrael. To czytelnik w trakcie lektury będzie na przemian obrońcą, oskarżycielem, biegłym i w końcu sędzią wydającym wyrok.

Niedotrzymane słowa

Jest to historia znana, zatem krótko: przyjaciel Franza Kafki, Max Brod, nie stosuje się do ostatniej woli pisarza z Pragi. Zamiast spalić wszystkie manuskrypty, jak chciał tego Kafka, Brod pieczołowicie przetrząsa jego biurko, zbiera listy, wszystkie kartki z charakterem pisma swojego przyjaciela i zaczyna go pośmiertnie wydawać. Tak, to Max Brod

Zostało Ci jeszcze 75% artykułu

Wykup dostęp do archiwum

  • Dostęp do ponad 5000 artykułów
  • Dostęp do wszystkich miesięczników starszych niż 6 miesięcy
  • Nielimitowane czytanie na stronie www bez pobierania żadnych plików!
||
Wyczyść

Zaloguj się