Jaka praca jest pracą
fot. mehdi babousan / UNSPLASH.COM
Oferta specjalna -25%

Słuchanie na modlitwie

0 votes
Wyczyść

Lekceważenie świętowania dnia świątecznego jest nieposłuszeństwem Bogu i Kościołowi, jest grzechem. Z drugiej jednak strony należy unikać jakiegoś fundamentalizmu.

Pierwsze przykazanie w obecnie obowiązującej polskiej wersji przykazań kościelnych brzmi: „W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we mszy świętej i powstrzymywać się od prac niekoniecznych”. Uczestnictwo we mszy jest dość jednoznacznym wymogiem i nie napotykamy w tej kwestii na duże trudności interpretacyjne. Inaczej ma się sprawa z niepracowaniem. Nie jest łatwo precyzyjnie stwierdzić, od jakich prac i w jakim stopniu należy się powstrzymywać, a jakie byłyby dopuszczalne. Samo pojęcie „pracy” ma różne znaczenia. Kościelne przykazanie o powstrzymywaniu się od pracy w niedziele i święta nakazane zakorzenione jest w trzecim przykazaniu Dekalogu, który Mojżesz otrzymał od Boga na górze Synaj. W Księdze Wyjścia czytamy: „Sześć dni będziesz się trudził i wykonywał wszystkie swoje zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem Pana, Boga twego. Nie będziesz przeto w dniu tym wykonywał żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik…” (20,9–10).

Aby odetchnęli…

Trzecie przykazanie Dekalogu odwołuje się do opisu stworzenia świata. Bóg stworzył świat w sześć dni, a siódmego dnia odpoczął (zob. Wj 20,11). Opis ten nie jest oczywiście historią naturalną początków świata, ale ma sens teologiczno-kultyczny. Szabat, dzień wolny od pracy, jest znakiem przymierza Boga z narodem wybranym. Od początku był też elementem porządkującym relacje społeczne i organizację pracy. Stanowił zaporę przed niekontrolowanym wyzyskiem: „Siódmego dnia zaprzestaniesz pracy, aby odpoczęły twój wół i osioł i odetchnęli syn twojej niewolnicy i cudzoziemiec” (Wj 23,12). Można by powiedzieć, że przykazanie o szabacie, to pierwsze prawo pracownicze w dziejach ludzkości. Każdy, także zwierzę i niewolnik, ma prawo do jednego dnia wolnego w tygodniu. Organizacja społeczeństwa w systemie siedmiodniowym z jednym dniem wolnym od pracy przyjęła się na całym świecie. W XX wieku w wielu krajach do niedzieli dodano wolne soboty. Ostatni z 21 postulatów ogłoszonych w Polsce 17 sierpnia 1980 roku przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy brzmiał: „Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy”. Dziś, z różnych powodów, coraz więcej grup zawodowych, szczególnie w handlu, czuje się zmuszonych do pracy nie tylko w soboty, ale także w niedziele i święta.

Problem dni wolnych od pracy jest zatem sprawą nie tylko indywidualnych zapatrywań religijnych, ale sprawą społeczno-polityczną, kwestią sprawiedliwości w wymiarze społecznym. 20 stycznia tego roku ukazał się Apel biskupów Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce i zwierzchników Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej o poszanowanie i chrześcijańskie świętowanie niedzieli. Czytamy w nim m.in.:

Apelujemy do pracowników, by w niedziele i święta nie podejmowali niekoniecznej pracy zarobkowej; apelujemy do pracodawców, by uszanowali świętość dnia Pańskiego, nie angażując zawodowo pracowników, jeżeli nie jest to bezwzględnie konieczne; apelujemy do parlamentarzystów, by zapewnili takie uregulowania prawne, które uszanują w naszej ojczyźnie prawo ludzi pracy do niedzielnego wypoczynku i świętowania; apelujemy do władz, by uczyniły wszystko w celu ochrony niedzieli, tak aby człowiek nie był traktowany jako narzędzie zysku i mógł przeżywać niedzielę zgodnie ze swoimi przekonaniami.

Na razie tego rodzaju apele nie odnoszą wielkiego skutku. Życie społeczne staje się coraz bardziej zmerkantylizowane, podporządkowane pogoni za zyskiem. Dodajmy, że nie brakuje ludzi, którzy mieliby trudności z utrzymaniem swych rodzin, jeśli odmówiliby pracy w niedziele. Tym bardziej warto, choć wydaje się, że to walka z góry przegrana, budzić w ludziach świadomość, że możliwy jest taki ład społeczny, w którym nikt nie będzie zmuszony do pracy w niedziele, o ile sama istota wykonywanego zawodu tego nie wymaga. Katechizm Kościoła katolickiego stwierdza, że „chrześcijanie dysponujący wolnym czasem powinni pamiętać o swoich braciach, którzy mają te same potrzeby i te same prawa, a którzy nie mogą odpoczywać z powodu ubóstwa” (nr 2186).

Jaka praca jest niekonieczna?

Przykazanie kościelne w polskiej wersji mówi o powstrzymywaniu się od prac niekoniecznych. W Corrigendzie, czyli poprawkach naniesionych do Katechizmu przez Kongregację Nauki Wiary, używa się wyrażenia „prace służebne”. To echo minionych porządków społecznych, w których ciężkie fizyczne prace wykonywali niewolnicy i służba (stąd przymiotnik: służebne). Określenie „niekonieczne” wydaje się bardziej adekwatne, co nie znaczy, że jest wystarczająco jasne. W Kodeksie prawa kanonicznego znajdujemy stwierdzenie, że wierni powinni powstrzymywać się od prac, które „utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego” (kan. 1247). Z drugiej strony Katechizm zauważa, że niejednokrotnie rodzinne obowiązki oraz specyficzne zadania społeczne stanowią wystarczające usprawiedliwienie dla podejmowania w dni świąteczne różnego rodzaju prac (zob. nr 2185). Jest oczywiste, że w nowoczesnych społeczeństwach różnego rodzaju służby, komunikacja, pewne usługi muszą działać także w niedziele i święta. A jeśli ktoś ma małe dzieci lub chorego w domu, to pewne prace, czasami męczące, musi wykonać właśnie w ten dzień. Święty Augustyn napisał, że „umiłowanie prawdy szuka czasu wolnego, a potrzeba miłości podejmuje uzasadnioną pracę” (De civitate Dei, 19, 19).

Istnieje jednak wiele różnych zajęć, co do oceny których w kontekście przykazania o powstrzymywaniu się od prac niekoniecznych możemy mieć wątpliwości. Uważa się na przykład, że praca intelektualna, uczenie się, studiowanie, pisanie tekstów (na przykład takiego, jak ten) nie sprzeciwia się świętowaniu dnia świątecznego. Opowiadał mi pewien ksiądz, że kiedy był w seminarium, w niedzielnym programie mieli przed południem wyznaczone dwie godziny na studium, czyli uczenie się. Klerycy się buntowali, pytając władze seminarium, jak się ma owo obowiązkowe studium do świętowania niedzieli. Na uczelniach, w tym kościelnych, egzaminy odbywają się między innymi w poniedziałki, wiadomo więc, że w takiej sytuacji studenci spędzają niedzielę na studiowaniu. Szczególnym, bardzo powszechnym rodzajem pracy intelektualnej w niedziele są studia zaoczne. Wiele osób pracuje cały tydzień, by w weekendy się kształcić, podnosić kwalifikacje. Nie jest to praca konieczna w sensie absolutnym, ale w perspektywie życiowych wyzwań bywa bardzo potrzebna. Stąd studia zaoczne w niedziele są powszechnie akceptowane, także przez Kościół. Warto też zauważyć, że podział na to, co jest męczącą pracą, a co działaniem przynoszącym odpoczynek, zależy często od okoliczności. Klasycznym przykładem mogą być prace w ogródku. Dla osoby pracującej przez cały tydzień w biurze zajęcie się grządkami może być nie tylko psychicznym odpoczynkiem, ale także okazją do znajdowania Boga w pięknie przyrody. Hobbysta majsterkowicz jest szczęśliwy, jeśli znajdzie trochę wolnego czasu, by podłubać w swoim domowym warsztacie.

Przykłady, które pokazują złożoność aplikowania przykazania powstrzymywania się od pracy w dni świąteczne, można by mnożyć. Nie sądzę, by dało się ten problem jednoznacznie rozwiązać, podając ścisłe zasady. Zdani jesteśmy tutaj na swego rodzaju napięcie między słusznym przykazaniem a różnymi okolicznościami życiowymi, które każdy we własnym sumieniu, ale także w dialogu rodzinnym, społecznym, kościelnym powinien rozwiązywać. Innymi słowy, potrzebne jest nieustanne rozeznawanie. W tym rozeznawaniu mogą nam pomóc różne kryteria. Niektórzy wskazują na kryterium zarobkowania: Czy praca podejmowana w dni świąteczne jest czysto zarobkowa, czy też ma inne cele? Rozeznając konkretne sytuacje, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mimo podejmowania określonej pracy mamy czas na mszę, na modlitwę, na bycie z najbliższymi. Niedziela, jak każdy dzień, ma 24 godziny, a dobre jej przeżycie jest kwestią m.in. właściwych proporcji między różnymi działaniami. Chodzi bowiem o to, aby dzień świąteczny był od strony relacji z Bogiem i z najbliższymi inny, głębszy niż dni robocze. Czy tego rodzaju rozważania nie prowadzą jednak do relatywizmu i przekreślenia w praktyce przykazania o powstrzymywaniu się od prac niekoniecznych w dni świąteczne? Takie niebezpieczeństwo oczywiście istnieje. Człowiek ma skłonność do samooszukiwania się, usprawiedliwiania swych wyborów. Dlatego trzeba podkreślić, że lekceważenie świętowania dnia świątecznego jest nieposłuszeństwem Bogu i Kościołowi, jest grzechem. Z drugiej jednak strony, należy unikać jakiegoś fundamentalizmu. Wszak sam Jezus powiedział: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27).

Szabat dla człowieka

Z zacytowanej wypowiedzi Jezusa o szabacie nie wynika, że człowiek może zrobić z dniem świątecznym, co chce. Bo choć szabat jest dla człowieka, to nie człowiek jest panem szabatu, ale Syn Człowieczy (zob. Mk 2,28). Odrzuceniem postawy fundamentalistycznej nie można zatem usprawiedliwiać drugiej skrajności, czyli praktycznego odrzucenia przykazania o świętowaniu dnia świątecznego. Niemniej jednak nauka, że szabat dla człowieka jest w rozeznawaniu konkretnych sytuacji ważną wskazówką.

Jezus stawał w opozycji do faryzeuszy i uczonych w Piśmie, którzy dzielili włos na czworo, interpretując Boże Prawo w taki sposób, że stawało się ono ciężarem nie do uniesienia. Apostoł Jan pisze, że Żydzi chcieli Jezusa zabić m.in. dlatego, że „nie zachowywał szabatu” (J 5,18). Mieli za złe Mistrzowi z Nazaretu, że Jego uczniowie łuskali kłosy w szabat (zob. Mt 12,1nn), że On sam uzdrawiał w szabat (zob. Łk 13,10nn; 14,1nn). Żydzi próbowali wykorzystać te sytuacje, aby Jezusa oskarżyć o łamanie Prawa i niezachowywanie szabatu. Nie mieli racji, bo Chrystus nie odrzucał przykazań. W Kazaniu na górze Jezus tłumaczy, że nie przyszedł znieść Prawa, ale je wypełnić. To wypełnienie polega m.in. na podporządkowaniu różnych przepisów przykazaniu największemu, to znaczy przykazaniu miłości Boga i bliźniego (zob. Mt 22,34nn). Miłość w pewnym sensie relatywizuje wszystko inne. W Hymnie o miłości św. Pawła słyszymy, że gdybyśmy wypełniali wszelkie dobre uczynki, ale nie mielibyśmy miłości, bylibyśmy jak „cymbał brzmiący” (1 Kor 13,1). Nie jest to jednak relatywizacja, która przekreśla potrzebę i treść przykazań. Wręcz przeciwnie, perspektywa miłości wydobywa sens wszelkiego prawa.

Przypomina się tutaj Augustiańskie: „Kochaj i czyń, co chcesz”. Kiedyś pewien młody mężczyzna pochwalił mi się, że nie pojechał ze szwagrem na giełdę samochodową w niedzielę, choć ten prosił go o taką przysługę. Podkreślał, że jest przykazanie o powstrzymywaniu się od pracy w niedzielę, a katolik powinien być tutaj konsekwentny. Dobrze! Potrzeba nam tego rodzaju pryncypialnego świadectwa. Poprosiłem jednak mojego rozmówcę, by raz jeszcze rozeznał sprawę z punktu widzenia miłości bliźniego. Czy odmowa dała szwagrowi do myślenia, czy zrozumiał przesłanie? A może bardziej skuteczne byłoby pojechanie na giełdę i porozmawianie o problemie?

Szabat jest dla człowieka, ale panem szabatu jest Bóg. Nasz Stworzyciel i Zbawca daje nam poprzez Kościół dni świąteczne, w których powinniśmy powstrzymywać się od pracy niekoniecznej, by mieć czas na inne rzeczy. Rozumienie i zachowywanie tego przykazania zależy od naszej relacji z Bogiem i z bliźnimi. Powstrzymywanie się od pracy nie będzie dla nas stratą czasu i pieniędzy, niezrozumiałym nakazem biblijno-kościelnym, jeśli dostrzeżemy jego znaczenie dla twórczego budowania naszych relacji z Bogiem i z innymi ludźmi. Jeśli mamy problem z powstrzymywaniem się od prac niekoniecznych w dni świąteczne, to być może dlatego, że przede wszystkim mamy problem z naszą relacją do Boga i bliźnich. Ewentualną pracę nad niepracowaniem trzeba by więc zaczynać nie od pracy jako takiej, ale od osobowych relacji.

Jaka praca jest pracą
Dariusz Kowalczyk SJ

urodzony w 1963 r. – jezuita, profesor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej, profesor Wydziału Teologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W latach 2003-2009 prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego....

Produkt dodany do koszyka

Zobacz koszyk Kontynuuj zakupy

Polecane przez W drodze