Jak czytać Regułę?

Jak czytać Regułę?

Święty Benedykt chce, byśmy dostrzegli Boga w zwykłym, wypełnionym pracą, modlitwą i wypoczynkiem dniu. Każde miejsce i każdy czas jest dobry, by do Niego powrócić.

Pierwsze spotkanie z Regułą świętego Benedykta może bardzo łatwo zakończyć się odłożeniem jej na półkę. Nawet uważny i odważny czytelnik zazwyczaj woli tekst łatwiejszy, nasycony pewną dozą emocji i ubarwiony osobistym przeżyciem autora. Obcując z Regułą, odnosimy wrażenie, że poruszamy się wśród oschłych praw, nakazów i zakazów oraz spraw administracyjnych. Nie jest to wrażenie błędne.

Chociaż św. Benedykt zawarł w niej bardzo osobiste doświadczenie Boga i wspólnoty, to nigdzie w tekście nie pozwala sobie na intymne zwierzenia, świadectwa i kolorowe przykłady. Sam tekst jest ograniczony do niezbędnego minimum, a autor pozostaje doskonale dyskretny. Mało tego — dziś już wiemy, że św. Benedykt w redagowaniu swojej Reguły obficie posługiwał się inną regułą zakonną zwaną przez badaczy Regułą Mistrza. Czerpiąc z niej, pozostawał jednak niezależny i twórczy.

Już tych kilka początkowych uwag może wskazać na ogromne różnice między duchowością św. Benedykta i naszą, współczesną. Ta ostatnia dąży do indywidualności i oryginalności za wszelką cenę. Kocha rzeczy nowe, nowe ujęcia i raczej się wstydzi, gdy ma zaczerpnąć z tradycji. W swej ekspresji raczej nie jest powściągliwa i często ociera się o sentymentalizm. Kocha odruchy spontaniczne i naturalne, lękając się posądzenia o rutynę i przyzwyczajenie. Zapomina jednak, że duchowa spontaniczność wychowuje się w bardzo twardej szkole, która ćwiczy swoich uczniów przez liczne repetycje. Współczesna duchowość szuka raczej Boga w czasie i miejscach nadzwyczajnych. Benedykt zaś proponuje dostrzec Go w zwykłym, dobrze wypełnionym pracą, modlitwą i wypoczynkiem dniu. Każde miejsce i każdy czas dobry jest dla niego, aby powrócić do Boga.

Bóg we wspólnocie

Można zapytać, co w Regule jest najważniejsze. Odpowiedzi mogą nasunąć się bardzo różne, ale wystarczy pierwsza, dość uważna lektura, by przekonać się, że na pierwszym miejscu Benedykt stawia ustawiczne nawrócenie. Mnich w Regule przysięga ustawiczną zmianę swoich obyczajów. Można zauważyć ogromną mądrość Benedykta, który bardzo cenił mnichów mieszkających razem — bardziej nawet niż pustelników. Wydaje się bowiem, że tylko we wspólnocie, w grupie i rodzinie możemy mieć możność spokojnego skontrolowania naszych związków z Bogiem i owoców nawrócenia. Dosyć łatwo jest kochać Boga, gdy jesteśmy z Nim sam na sam. Dla Benedykta samotne trwanie na modlitwie nie jest wystarczającym dowodem na miłowanie Boga całym sercem. Można powiedzieć, że do samotności człowiek dąży naturalnie. Benedykt wybiera inny dowód miłości: miłowanie Boga w widzialnym człowieku, bycie dyspozycyjnym, przebaczenie drugiemu człowiekowi. I to właśnie temu najbliższemu. Każdy z nas żyjący w rodzinie lub wspólnocie jest dla Benedykta człowiekiem szczęśliwym, gdyż ma szansę prawdziwego nawrócenia.

Często, kiedy z przejęciem rozprawiam o Bogu i Jego sprawach, On objawia się w milczącym, odrzuconym przeze mnie człowieku, w słabym, chorym, nieprzyjacielu lub kimś, komu zazdroszczę. Tradycja cysterska stworzy wiele pięknych opowiadań — obrazów, w których Zbawiciel towarzyszy najuboższym i najprostszym mnichom w ich najzwyczajniejszych zajęciach. Widzimy Go na przykład pilnującego zwierzęta obok brata zajmującego się wołami… To oczywiście widoczna aluzja do słów Chrystusa: byłem głodny, byłem spragniony, byłem w więzieniu, byłem chory…

Do niespiesznego czytania

Reguła pisana jest bardzo powściągliwym stylem, jakby przez to zachęcała nas do wsłuchania się w najbliższego nam człowieka, który jest otwartą i ogromnie ciekawą księgą. Odkrycie Reguły to przede wszystkim odkrycie tej zaniedbanej przeze mnie prawdy.

Reguła jest tekstem mądrościowym, to znaczy opiera się próbom pospiesznej lektury. Tekst ten będzie ćwiczył naszą cierpliwość, otwierając się przed naszym sercem bardzo powoli i z dużą godnością. Wiemy przecież, że wystarczy jedno dobre zdanie, by przemienić całe życie, jedno mocne słowo, by rozpocząć proces nawrócenia. Reguła jest oszczędna w słowach, bo jej autor wie doskonale, że jest ona tylko pomocą do dobrego życia i to owoce takiego życia ważą przed Bogiem, a nie erudycja. Na cóż zda się znajomość Reguły, kiedy gniewamy się na swojego brata, hodujemy ciernie uraz i cieszymy się z niepowodzenia innych? Nie na darmo powtarzali benedyktyni, że to Ewangelia jest naszą Regułą, a Reguła interpretacją Ewangelii. Lektura Reguły jest owocna, kiedy dla drugiego człowieka stajemy się Dobrą Nowiną.

Niektórzy uważają, że należy dokładnie poznać tekst, by móc nim żyć w pełni. Trudno nie zgodzić się z tym przekonaniem. Jednak jeśli oznacza ono powstrzymanie się od czynienia dobra i próby życia nawet małą, poznaną cząstką Reguły, odkładając prawdziwe zaangażowanie w życie kontemplacyjne na czas solidnej znajomości tekstu, musimy z mocą stwierdzić, że jest to błąd. Duch Święty jest Panem każdego charyzmatu — także i tego wyrażanego przez Regułę — i to On oświeca nasze umysły, pociesza, zachęca do kontynuowania obranej drogi, udziela zdolności rozumienia, interpretacji i dostosowywania poleceń Reguły do czasu, okoliczności i miejsca. Powtórzmy: ważny jest Duch, a nie litera. Wiele rzeczy zawartych w Regule nie ma już odniesienia do rzeczywistości, ale żyje jej duch, który znajduje wyraz w słowach–kluczach Reguły.

Pochylmy się przez chwilę nad tymi słowami, a później każdy z nas, już osobiście, a następnie w dialogu z drugim, niech dopowie, co dla niego oznaczają te słowa, które z nich najbardziej go poruszyły, które stanowią dla niego prawdziwą przeszkodę, których słów się boi, do których odnosi się z niechęcią, które nie zrobiły na nim żadnego wrażenia, a które natychmiast zapamiętał.

Oto niektóre z nich: „posłuchaj”, „dziś”, „uczeń”, „mistrz”, „powstań”, „biegnij”, „miłosierdzie”, „szacunek”, „pokora”, „szemranie”, „posłuszeństwo”, „złe myśli rozbijać o Chrystusa jak o skałę”, „badać duchy”, „Przyjacielu, po coś przyszedł?”, „Dom Boży”, „szanować wszystkich ludzi”, „Bóg patrzy na nas w każdym miejscu”, „cierpliwość”, „serce ci się rozszerzy i z radością pobiegniesz drogą przykazań”, „polecenie trudne lub zgoła niemożliwe do wykonania”, „pomoc Boża”.

Dobrą pomocą podczas lektury Reguły będzie zasada: nie tylko wiedzieć, że coś zostało napisane, ale przede wszystkim pytać, dlaczego coś zostało napisane. Ułatwieniem będzie powolna i głośna lektura tekstu. Należy wybierać raczej krótkie fragmenty. Kiedy jesteśmy sami, warto podkreślić słowa lub wyrazy, które nas w danym dniu najbardziej uderzyły. Wypisać je, zabrać ze sobą, wychodząc z domu do pracy. Zostać z tym fragmentem Reguły jeszcze jeden dzień. Podzielić się krótko swoimi spostrzeżeniami z najbliższymi. Przejść do następnej partii tekstu. Lektura ma być uważna i powolna, ale zarazem dynamiczna — tylko w ten sposób osiągniemy zadowalającą znajomość tekstu.

Następnym krokiem będzie porównanie wybranych tekstów Reguły z Ewangeliami. Warto zadać sobie pytanie, z którą sceną, z którym obrazem lub przypowieścią, z którymi słowami Chrystusa kojarzy mi się właśnie przeczytany fragment? Duch Ewangelii przemawia do nas przez codzienne obowiązki i spotkania, dlatego można także pokusić się o przywołanie charakterystycznego zdarzenia, którego byłem w tym dniu uczestnikiem. Pozostaje jeszcze najtrudniejsze pytanie, czy zareagowałem zgodnie z duchem Reguły, zgodnie z jej niektórymi „słowami–kluczami”? Można również ułożyć prosty codzienny rachunek sumienia w oparciu o Regułę, analizując chociażby w obecności Bożej czwarty rozdział Reguły: „Jakie są narzędzia dobrych uczynków?”.

Spotkania wspólnotowe powinny rozpoczynać się od lektury wybranego fragmentu Reguły. Dobrze się stanie, gdy odpowiedzialny w kilku zdaniach go skomentuje. Może również poprosić o komentarz kogoś ze wspólnoty. Jeśli wspólnota uzna to za stosowne i potrzebne, można zorganizować wspólne czytanie Reguły, z dzieleniem się, komentowaniem i intensywną pracą nad wybranymi tematami — np. jak św. Benedykt postrzega chorych, starszych, czym jest dla niego posłuszeństwo i jak wymóg posłuszeństwa ma się realizować we wspólnocie laickiej cystersów, czym jest milczenie, pokora. To oczywiście tylko przykłady. Można bowiem skierować do Reguły ogromną i bardzo ciekawą liczbę pytań.

Wielkie reguły zakonne Zachodu:

  • św. Augustyna, około 395 roku; Kasjana, przełom IV i V wieku;
  • Mistrza, około 520 roku;
  • Benedykta, około 535 roku.

Wielkie reguły zakonne Wschodu:

  • Pachomiusza (Egipt), około roku 350 roku;
  • Bazylego (Kapadocja, Turcja), około lat 360–370;
  • Abrahama z Kaskar (Iran), około 571 roku.

Brać Regułę ze sobą

Warto stale nosić przy sobie Regułę. To dobry sposób, aby zaprzyjaźnić się z tą małą książeczką. Bóg na pewno dostarczy nam wielu okazji, żebyśmy mogli chociaż na chwilę pochylić się nad napomnieniami Mistrza. Obcowanie z tekstem możliwie każdego dnia jeszcze przed lekturą Pisma Świętego tworzy niepowtarzalną kulturę serca. Człowiek jakby bezwiednie zaczyna czuć się tożsamy z tą właśnie duchowością. Niektóre cytaty równie bezwiednie pojawiają się w naszych sercach w odpowiednich sytuacjach.

Powtórzmy raz jeszcze: Reguła obdarowuje nasze serce kulturą umiaru i głębokiego pokoju, którego należy szukać wszędzie i ze wszystkimi. Jest w nią wpisana również olbrzymia powaga i wierność przyjętym na siebie obowiązkom. Wszystko to dzieje się w ogromnej wolności dzieci Bożych. Człowiek ukształtowany przez Regułę przynosi innym pokój i poczucie bezpieczeństwa.

Słowo „reguła” pochodzi z łaciny — „regula” oznacza drewnianą linijkę pomocną w rysowaniu linii prostych. Już to znaczenie może odsyłać do całego zbioru skojarzeń — np. posługując się Regułą, nasze życie uczynimy prostym. Jednak właściwe znaczenie tego słowa bliższe jest greckiemu słowu „kanon”. Dla chrześcijaństwa wschodniego oznaczało ono to wszystko, w co należy wierzyć, aby być chrześcijaninem, czyli regułę wiary. Orygenes mówi, że jest to reguła Kościoła uwielbionego przekazana przez apostołów. Jeden z zakonodawców Wschodu — św. Bazyli reprezentujący bardziej praktycznego ducha — nadał temu słowu nieco inne znaczenie: jest to sposób życia patriarchów, który został nam dany do naśladowania. Jednak dla św. Bazylego reguła to przede wszystkim życie i nauczanie Jezusa, które w Nowym Testamencie zostało przekazane chrześcijanom jako norma ich życia. Święty Bazyli dokonał wielkiego wysiłku, aby odpowiedzieć sobie na pytanie, jak możemy określić życie Chrystusa, i owoce swoich prac zawarł w tzw. Regułach Moralnych. Na Zachodzie słowo „reguła” nie miało także jednoznacznego wyjaśnienia — oznaczało życie wspólne apostołów dane nam jako przykład do naśladowania. Takie znaczenie temu wyrazowi nadawał choćby św. Augustyn. Dopiero Jan Kasjan użył tego słowa na oznaczenie sposobu życia mnichów cenobitów (tych, którzy mieszkają razem). Od tego momentu „reguła” zaczyna oznaczać dokument napisany przez mistrza duchowego zafascynowanego życiem Chrystusa i apostołów. Jest to tekst normatywny, który ma kształtować wspólnotę. Niektóre reguły nazywamy regułami–matkami, bo powstały jako pierwsze i są od siebie niezależne w treści. Inne regułami–córkami, gdyż obficie czerpały z reguł już istniejących. Trzeba pamiętać, że żaden z pisarzy i prawodawców mnichów w czasach św. Augustyna, św. Hieronima i Rufina nie nazywa tak zebranych praw i pouczeń regułą.

Królewscy żołnierze

Reguła nie wspomina nic o kontemplacji. Wspomina za to o służbie Bożej. Mnichów nie nazywa kontemplatykami, ale żołnierzami prawdziwego Króla. Jak wyjaśnia o. Augustyn Jankowski, sformułowanie to pojawia się w czasie rozmowy Chrystusa z Piłatem. Nie ma więc wątpliwości, że jest to król wyśmiany i poniżony w swojej godności, że jest to Ktoś cichy i pokornego serca. Jednak to On jest prawdziwym Królem! Czy żołnierz jest większy od swojego Pana? Kontemplacji więc nie można odłączyć od konkretnej służby drugiemu człowiekowi. Stary zwyczaj cystersów nakazywał opatowi każdego tygodnia powtarzać gest Wielkiego Czwartku, który u św. Jana zastępuje ustanowienie Eucharystii: umywanie współbraciom nóg. Podczas spotkań wspólnotowych nawet nie modlitwa jest najważniejsza, ale właśnie ten gest powtarzany każdorazowo przez odpowiedzialnego wspólnoty.

Cała Reguła to Chrystus modlący się i Chrystus służący swoim braciom. Nie pytajmy o technikę kontemplacji, ale poświęćmy wszystkie siły tak, aby Chrystus stał się centrum naszego życia. Odwołajmy się znów do słów o. Jankowskiego: „Musi dokonać się detronizacja bożka, który nazywa się ťJaŤ, i musi się to dokonać przez miłość. Jest w Regule powiedziane za Ewangelią: nienawidzić własnej chęci (RB 4,60), co znaczy, że nienawidzić trzeba tego bożka ťJaŤ, a zdetronizowawszy go, wprowadzić jedynego Króla. Z Chrystusem Panem mamy wszystko wspólnie czynić”. I dalej: „Obowiązuje nas naśladowanie przez wewnętrzne upodobnienie do Chrystusa. Nie mamy być kopią rysów zewnętrznych, lecz realizacją myśli Bożej w stosunku do nas, każdego z nas”. Tomasz Merton dosadnie to ujął: „Nie przyszliśmy do klasztoru [fraterni] studiować Chrystusa, lecz Nim się stać”. Co znaczy to mocne powiedzenie? Otóż każdy ma się stać Chrystusem na swój sposób, według miary łaski, którą otrzymał, według drogi wyznaczonej mu przez Boga, „zanim świat powstał”. Dzieje się to przez Ducha Świętego: „Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi” (Rz 8,16).

Pozostaje tylko życzyć każdemu z nas prawdziwej wierności i poświęcenia w lekturze Reguły i wprowadzaniu jej w codzienne życie. „A jeśli to komuś nie wystarcza, kto spieszy do doskonałości owego życia, znajdzie on w nauce świętych Ojców wszystko, co może doprowadzić człowieka do doskonałości najwyższej. Czyż jest bowiem taka strona albo takie zdanie natchnione przez Boga, zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie, które by nie zawierało najsłuszniejszych zasad życia ludzkiego?” (RB, zakończenie).

Aiguebelle, 8 lutego 2002 roku

Jak czytać Regułę?
Michał Zioło OCSO

urodzony 16 maja 1961 r. w Tarnobrzegu – były dominikanin, jedyny polski trapista, duszpasterz, rekolekcjonista, pisarz. W wieku 19 lat wstąpił do zakonu Braci Kaznodziejów, tam w 1987 roku otrzymał święcenia kapłańskie. W...