Śmieci

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Pewnego dnia przechadzałem się po miejskim parku w towarzystwie młodego ateisty, który z zapałem usiłował wyłożyć mi swoje racje. Była jesień, z drzew spadały złote liście i stopniowo pokrywały trawniki. Niestety, pośród liści połyskiwały też śmieci, jaskrawe plastikowe torebki i puszki po napojach, odcinając się od liści swymi nienaturalnymi kolorami. Przed nami szedł ścieżką człowiek w roboczej odzieży, z kijem zakończonym szpikulcem w jednej ręce i z workiem na śmieci w drugiej. Po kolei nakłuwał znalezione odpadki na szpikulec i wrzucał do worka. Mój towarzysz natomiast tłumaczył mi:

— Mam duże wątpliwości co do istnienia Boga. Niestety, nie jest to teoria kompatybilna z naukową wizją świata. Gdzie miałby się ów Bóg znajdować? Gagarin wrócił kiedyś z nieba i oświadczył, że nie widział tam Boga. To oczywiście żart, ale faktem jest, że Bóg musiałby się gdzieś w tym świecie znajdować. W średniowieczu wyobrażano sobie, że nad ziemią jest niebo i tam mieszka Bóg, ale czy dziś możemy w coś takiego wierzyć? Wszystko, co istnieje, musi przecież gdzieś istnieć.

W tym momencie mijaliśmy właśnie owego zbieracza śmieci, który — ku naszemu całkowitemu zaskoczeniu — nagle wykrzyknął:

— Ha! Co słyszę! Wątpliwości ma pan szanowny! Czy można zapytać, gdzie te wątpliwości się znajdują? Słyszę je wypowiedziane, są więc na języku szanownego pana, czy raczej w gardle albo może w moim uchu? Jeśli nie tam, to gdzie? Może w mózgu? Czy gdybyśmy dokonali wiwisekcji tego jakże czcigodnego organu, to znaleźlibyśmy tam wątpliwości? Jeśli mi szanowny pan nie wskaże, gdzie one się znajdują, to znaczy, że udowodniłem ich nieistnienie, a także ich niekompatybilność z naukową wizją świata — tu jegomość ów zamaszystym ruchem nadział kolejny śmieć na swój szpikulec, a mój rozmówca wykrzyknął:

— Kim ty jesteś, śmieciarzu jeden, że masz czelność wtrącać się do uczonej rozmowy?

Wrzuciwszy śmieć do wora, jegomość odparł:

— Jo jezdem Szuszwol ze Swarzyndza, a moim zadaniem jest przekłuwanie i wyrzucanie śmieci, dlatego właśnie się wtrąciłem.

To powiedziawszy śmieciarz ponownie zajął się swą pracą. Sznurowadła w jego roboczych butach odcinały się od liści żywym, zielonym kolorem”.

Śmieci
Włodzimierz Fenrych

urodzony 10 maja 1955 r. w Poznaniu – absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w „Czasie Kultury”, „Spotkaniach” i „Tygodniku Powszechnym”. Autor cyklu felietonów pt....