Czy mężczyzna może być Oblubienicą?

Czy mężczyzna może być Oblubienicą?

Rozmawiałem niedawno z pewną kobietą o temperamencie feministycznej teolożki, która wyznała mi, że jako przedstawicielce płci pięknej trudno jest jej utożsamić się z Bogiem przedstawianym zazwyczaj jako mężczyzna. Jeśli chodzi o Stwórcę, to z tego, co wiem, teologia nie przypisuje Mu żadnej płci, choć ikonografia nie jest w tym względzie już tak ortodoksyjna i powszechne jest wyobrażanie Go jako nobliwego starca z siwą brodą. Jednak w przypadku Jezusa takich rozbieżności nie ma – Jego męskość jest faktem niepodawanym przez nikogo w wątpliwość. – Jak więc może utożsamiać się z Nim kobieta? – pytała owa niewiasta. Słyszałem nawet wypowiedzi amerykańskich Murzynek, które opowiadały, że przystąpiły do organizacji Czarny Islam tylko dlatego, że nie były w stanie identyfikować się z białym mężczyzną, na dodatek Żydem.

Myślę jednak, że przed wcale nie mniejszym problemem niż kobiety stoją mężczyźni. Oto bowiem Bóg wielokrotnie na kartach Biblii przedstawia się jako Oblubieniec, który pragnie dokonać zaślubin z Oblubienicą. Ową Oblubienicą, jak głosi zaś teologia, powinien być każdy wierzący, gdyż każdy powołany jest do przymierza i komunii z Bogiem. Jak wobec tego mężczyzna może utożsamiać się z Oblubienicą, jakkolwiek by było – z kobietą?

Nie od rzeczy będzie chyba odwołanie się do realiów biblijnych, choć owa rzeczywistość jest dziś często z pogardą lub niechęcią określana mianem patriarchalnej. Nie wiem, czy to nastawienie przenosi się także na tych, od których wzięła początek owa nazwa, czyli na patriarchów: Abrahama, Izaaka i Jakuba, ale tylko poprzez zrozumienie relacji panujących między kobietą a mężczyzną w świecie biblijnym da się pojąć wezwanie do bycia Oblubienicą.

Święty Paweł upomina żony, by były posłuszne swym mężom. To mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta powinna okazywać mu posłuszeństwo. Podobnie jest w relacji z Bogiem – to nie ja decyduję w tym związku, ja tylko wypełniam Jego wolę. To znaczy właśnie być Oblubienicą – także dla mężczyzny.

Przy tym św. Paweł stawia też wysokie wymagania samym mężom, nakazując, by kochali swoje żony tak, jak Chrystus pokochał Kościół – a więc aż do śmierci; a dawać się zabijać można na różne sposoby, także w codziennym związku z drugą osobą, uśmiercając w sobie własne pożądania, plany czy ambicje.

W kulturze biblijnej inicjatywa zawsze należała do Oblubieńca. „To nie wyście Mnie wybrali, ale to Ja was wybrałem”, mówi Jezus do swoich uczniów. Osoba staje się Oblubienicą, kiedy zostanie nią tak nazwana. W Edenie człowiek nazywa poszczególne zwierzęta, a moc nadawania imienia oznacza, że uzyskuje nad nimi panowanie. Jednak Boga człowiek w raju nie nazywa. To Bóg nazywa człowieka i wiele czasu minie, nim wyjawi mu swoje imię.

Kiedy zastanawiam się nad fenomenem chrześcijaństwa, myślę, że człowiek sam z siebie nie byłby w stanie wymyślić, że może być Oblubienicą Boga. To jeden z moich prywatnych dowodów na Boskie pochodzenie chrześcijaństwa. Nie do wymyślenia jest Bóg wchodzący w głębokie intymne relacje z ludźmi i oddający za nich życie, nawet za nieprzyjaciół, w stosunku do których głosi miłość i przebaczenie.

Kiedy Oblubienica oddaje się cała bez reszty Oblubieńcowi, wówczas otwiera się na życie, które dzięki temu poczyna się w jej wnętrzu. Być Oblubienicą – także dla mężczyzny – to znaczy otworzyć się na życiodajną siłę, którą napełnia nas Oblubieniec. W tym kontekście pojawia się zresztą kolejny wzór do naśladowania, również dla płci niepięknej – żeby być jak Maryja.

I znów można zapytać, jak mężczyzna może identyfikować się z żydowską dziewczyną. Całe życie Maryi było jednak pełne bezgranicznego zawierzenia Bogu i na tym przede wszystkim polega siła jej świadectwa. Kiedy się dowiedziała, że ma być Matką samego Boga, nie proklamowała się królową niebios, lecz w pokorze odpowiedziała: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Nazwała siebie służebnicą, a Bóg uczynił ją Oblubienicą – i była jedyną prawdziwie doskonałą Oblubienicą.

Być może droga prawdziwego wojownika, droga męskiej przygody prowadzi – przez bycie służebnicą – aż do zaślubin z Oblubieńcem.

Czy mężczyzna może być Oblubienicą?
Grzegorz Górny

urodzony 30 marca 1969 r. – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny kwartalnika „Fronda”, publicysta i reportażysta, autor wielu artykułów. W latach 2003-2009 publikował felietony na łamach miesięcznika „W drodz...