Dzień pełen radości i pokoju

Dzień pełen radości i pokoju

Mi 5,1-4a / Hbr 10,5-10 / Łk 1,39-45

Mimo że mamy środek zimy, a święta Bożego Narodzenia już niedługo, chcę się podzielić pewną historią usłyszaną tego lata.

Magda, która dzisiaj jest dorosłą kobietą, mężatką i matką trójki pociech, doświadczyła w swoim życiu odrzucenia i wielu zranień. Jej matka nie wypełniała obowiązków rodzicielskich, dlatego Magda i czwórka jej rodzeństwa trafiali po kolei do domów dziecka. Dziewczynka często chorowała. Pewnego razu znalazła się w prewentorium prowadzonym przez siostry zakonne. Tam po raz pierwszy zobaczyła obraz Matki Boskiej, a ponieważ była malutka (miała wtedy trzy lata) myślała, że to jest wizerunek jej matki. Magda wyrosła, zamieszkała w dużym mieście w internacie i zapomniała o obrazie. Któregoś dnia odnalazła ją babcia ze strony mamy i powiedziała jej, że ma czworo rodzeństwa. Magda rozpoczęła poszukiwania po domach dziecka i znalazła dwie siostry.

Kiedy Magda była w ciąży z pierwszym dzieckiem, bardzo źle się czuła. Często śniła jej się wtedy Matka Boska z obrazu u zakonnic, ale nie pamiętała, skąd zna tę twarz, myślała, że to jej mama. Dopiero młodsza siostra wyprowadziła ją z błędu, pokazując jej zdjęcie matki. Wtedy Magda zaczęła się zastanawiać, skąd w takim razie zna twarz ze snu i dlaczego powraca ona nieustannie. Rozpoczęła poszukiwania i w końcu trafiła do domu sióstr. Pokazały jej obraz. Magda usiadła przed nim, długo się w niego wpatrywała i uporczywie pytała Matkę Boską, dlaczego jej się śni. Po powrocie do domu postawiła obok swojego łóżka obrazek – kopię wizerunku, którą otrzymała od sióstr. Codziennie modliła się, patrząc na twarz Matki Boskiej. Gdzieś po miesiącu poczuła się lepiej i do końca ciąży czuła się już dobrze. Gdy później w nawale obowiązków przestawała się modlić, znowu śnił jej się ten obraz. Tak było parę razy. Zawierzyła więc Maryi życie swoje i swoich bliskich.

Doświadczenie niemocy człowieka, takie sytuacje graniczne, które chyba każdy z nas przeżywa, mogą stać się dla nas błogosławieństwem. Autentyczne spotkanie z Bogiem wyzwala radość i nadzieję, że nie wszystko jest skończone. Dzielenie się swoją radością – tak jak Maryja ze swą krewną Elżbietą – jest okazją do przekroczenia własnego egoizmu. Jest także okazją do cieszenia się z tego, co daje radość moim bliskim. Spotkanie z Księciem Pokoju, którego oczekujemy w adwencie, uczy nas także wrażliwości i odpowiedzialności za dar, który otrzymujemy także i dzisiaj, w naszym Betlejem, Domu Chleba – w Eucharystii. Tego daru nie mogę kurczowo trzymać w dłoniach, on domaga się tego, aby nie bać się go rozdawać.

Dzień pełen radości i pokoju
Mariusz Woźniak OP

urodzony w 1964 r. w Bolesławcu, na Dolnym Śląsku – dominikanin, lic. teologii UKSW, od święceń kapłańskich pracuje duszpastersko na wschodzie: Białoruś, Ukraina, Krym, aktualnie mieszka w Charkowie na Ukrainie, gdzie jest wikariuszem prowincjała dla braci, proboszczem paraf...